Jak pokonać rozpacz?

By 23:31 ,

 
(na czas czytania - włącz player)

Krzycz! Płacz! Czuj smutek! Bądź człowiekiem. To oczyszcza. 

Bo przychodzi ten moment, gdy wszystko się łamie. Kończy się kawałek naszego życia i nie wiemy co z jego pofragmentowanymi zwłokami dalej zrobić. Nie ma recepty idealnej. Wiem, to źle brzmi, ale jest najsensowniejszą odpowiedzią.

Krzycz! Płacz! Czuj smutek! Bądź człowiekiem. Nie zamykaj się na swoje reakcje. I bądź szczery wobec samego siebie. Nie pytaj: "czemu to nie rozwiązuje sprawy?" Ale nie trać siły. Rób to co Ci pomaga. 
Ja śpiewam na głos, ratuje mnie wewnętrzna muzyka ("Uratuję dziś melodię, wezmę jedną z nich...Ulatuje myśl, uratuje mnie"). Kiedy byłam (a dziś i jestem) sama w domu, bałam się - śpiewałam. Ty rób to czego potrzebujesz.
Krzyczę, płaczę i śpiewam - świetne połączenie. One są wyrazem bezsilności i bólu, którego nic nie oddaje fizycznie. Bezsilności, która nie kryje się w mięśniach. Ale każda taka bezsilność stawia nas ponownie na nogi. Nie daj się, to tylko zły czas, a czas przemija. Słyszysz, to jeszcze nie koniec! Ty masz przed sobą lepszy czas, wierz mi.
To nie potrwa długo..aż poczujesz pustkę, całkowitą. Pustka nawet nie jest zła. Ani dobra. Pocieszająca, ani przerażająca.

"(...)bo przeszłość należy zamknąć szczelnie - zostawiona otwarta gnije i zaraża zdrowe tkanki". Tak być może. Jednak ja to zostawiam zawsze jako drugi etap - budowanie ściany przed samą sobą, gdy już wygram część pierwszą - oczyszczę się do pustki. Pustkę zabudowuję, by nie wiała ...pustką. Gdy odczujesz i schowasz ją - wygrałeś z samym sobą.

Dorośli "dorastają" i nie wiedzieć czemu opakowują się szczelnie w zestaw kontrolowanych, zaplanowanych zachowań. Ja też taka się stałam, a nie chcę. Umarł mi kolejny kawałek duszy. Mimo to, potrafię podejść do życia bez żalu, bez strachu, nie chcę na nic czekać. Chcę być taka jaka jestem, nikogo nie udając.

A gdy zabudujesz szczelnie pustkę by nie wiała na świat zgnilizną, odródź się (brzmi biblijnie?) - odnajdź spokój i żyj! Żyjesz, więc rób to co uważasz za słuszne. Chcesz walczyć - to walcz póki masz o co. Ty możesz, Ci przed Tobą już nie mogą. Nie chcesz? Nie, to nie, to Twoja świadoma decyzja, nikt jej nie podważy. To wszystko co teraz jest, i tak przeminie. Zmieni się, a potem umrze. Tylko zdecyduj czym wartościowym wypełnisz ten krótki czas, gdy możesz, naprawdę możesz wszystko? Coś się kończy, coś się zaczyna. Rzuć rutynę i stereotypy, mówienie "bo tak zrobiłaby większość". Jakie to trywialne stwierdzenia. Szanuj drugiego człowieka. Nic nie zdarza się z przypadku, ludzie, których poznajemy są nie przypadkowi, każdy z nich zostawia w nas kawałek siebie. 
A przede wszystkim dąż do wewnętrznego spokoju, tylko spokój Cię uratuje.

Zobacz również:

10 komentarze

  1. To takie mądre, o tym oczyszczeniu, o pustce, o zabudowaniu pustki... Jednak ja nadal czuję opór przed tym, żeby przestać siebie oszukiwać. Wiem, że w końcu pęknę, jednak teraz, póki mam siłę, staram się z tym walczyć (tylko się nie rozklejaj, zaciśnij zęby). Może gdybym dała upust emocjom, wówczas poczułabym się lekka, swobodna, jednak czuję jakąś barierę. Nie mogę, jeszcze nie...
    www.ajnidju.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. no no notka naprawdę trafia w człowieka!
    http://sweet-and-sour-bun.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny post <3 uwielbiam takie przemyślenia :)

    http://live-in-your-dreams-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie to napisałaś :)

    http://cytruskowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się spodobało to co napisałaś. Cytat jest piękny!
    Blog♡

    OdpowiedzUsuń
  6. Też przez moment miałam takiego hopla na punkcie syropu G-F, ale jak napisałam - naprawdę trudno uniknąć niektórych produktów, czasami przy moich zajęciach i godzinach pracy batonik muesli z syropem jest najlepszym wyborem...

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny post!!http://ewefiu1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. dobre słowa. choc oczywiśćie w brew pozorom nawet "płacz i krzyk" nie jest taki łatwy. chciałoby się wykrzyczec cały ból z wnętrza siebie naprawdę głośno( a tu ściny i sąsiedzi) chciałby się wypłakać ba wyryczec...że aż brak tchu...jednak trzeba czekac aż zamkną się drzwi mieszkania, a póki co na codzień trzeba upychac po kątach to wszytsko lub jak to się fachowo mówi zastosować wyparcia - wyparcie dziaął jak bumerang im dalej i mocniej żucisz tym szybciej i boleśniej wróci. ale masz racje, czas płynie, od nas zależy co znim się bedzie działo

    OdpowiedzUsuń
  9. Post rzeczywiście jest dobry. Co do uwalniania emocji - ja niestety nie mam z tym najmniejszego problemu. Nie jestem w stanie zapanować nad wzruszeniem i cieknącymi z tego powodu łzami, nad wściekłością i poburkiwaniem pod nosem oraz również płaczem z tego powodu... potrafię wracając z ciężkimi zakupami rozbeczeć się na schodach, bo mam już dość! Owszem, przynosi to ulgę i schodzi ze mnie ciśnienie, ale czasem jest to męczące. Mam 5 letnią córkę, przy której staram się nie płakać, żeby nie martwić dziecka niepotrzebnie. Niestety...nawet oglądając z nią bajkę potrafię się tak wzruszyć, że muszę wyjść z pokoju, żeby nie widziała. Uwalnianie emocji - TAK, ale to ty je kontroluj a nie one tobą...a u mnie niestety to one rządzą.

    OdpowiedzUsuń