Women'sHealth i tajemnica t-shirtu Shakiry

By 20:55 ,

Dziś nie planowałam postu.
Wczoraj post, przedwczoraj post, dziś też - cóż to za rozpusta!

Jednakże, właśnie przybył do mnie najnowszy numer Women's Health'a. Od pierwszej chwili zdobył moje serce. Shakira, to piosenkarka, z którą sympatyzowałam w podstawówce i pierwsza, której posiadałam płytę (jedyną oryginalną jaką miałam do czasów gimnazjum, w sumie nadal jedyną płytę Shakiry jaką mam). Oczywiście cieszę się jak głupia, mimo iż 2 poprzednie numery trochę mnie zawiodły.





Wyjaśnię, by nie krytykować bezpodstawnie ciężkiej pracy autorek. Nic nowego się z nich nie dowiedziałam, może jestem już zbyt wyedukowana(?). Tematy, które mnie zainteresowały bardzo szybko pojawiły się w pełnej wersji na fanpagu fb ( po co za nie zapłaciłam? ). Przepisy mimo, że są fajne to nie na studencką kieszeń. Dodatkowo temat "seksualny" to dla mnie lekki niesmak. Nie, nie chodzi o to, że jestem wrażliwa na rozmowy o seksie. Jestem wrażliwa na własność intelektualną. Otóż, artykuł to w 80% żywcem przepisane fragmenty książki "Seks z twoim ex..." bez podanej jakiejkolwiek referencji. Książki, którą, nomen omen, WH reklamował zaledwie w poprzedzającym numerze!

Numer ten to moje szczęście w nieszczęściu. Jutro będę miała cały dzień na uczelni, więc lekturka jak znalazł. Co za tym idzie, chociaż jako prenumerująca mam dostęp do WH zanim pojawi się w kioskach, nie napiszę wam recenzji, przy czym mogę zapewnić, że po pierwszych oględzinach jestem z niego bardzo zadowolona.

A teraz obiecana wisienka. Jakiego koloru Shakira wybrała koszulkę?

Po lewej stronie zdjęcie Women's Health Polska zdjęcie z mojego insta, a po prawej zdjęcie anglojęzycznej wersji pożyczone od pauladianaa

Ach, ta Shakira to się musiała szybko przebierać + te zdolności pozowania w stylu figury ateńskiej, zapewne doceniłby ją każdy rzeźbiarz.

Będąc już bardziej poważną, szczerze, współczesna technika i magia photoshopa wciąż mnie zadziwia. A propos photoshopa mam dziś dla was jeszcze jedno ważne przesłanie. Każda z nas może wyglądać jak z okładki czasopisma czy teledysku. Nie wierzycie mi? Spójrzcie jaki niekonwencjonalny, demaskujący niedoścignione piękno teledysk nagrała Boggie do swojej piosenki Nouveau Parfum.



Postscriptum :  celowo unikam nazwisk autorów i nazw artykułów.

30.04.2014         

EDIT: RECENZJA Women's Health 3(6)/2014 (miało nie być, jednak będzie)

Zacznę od faktu, że numer przyszedł do mnie porwany, a tym samym jest to 2 z 3 trzech zaprenumerowanych w takim stanie, coś, co gdybym kupowała gazetę w empiku, się nie zdarzyło. Magazyn nie traci przez to na wartości merytorycznej, jednak brak sporego kawałka na pierwszej stronie i pierwsze 20 stron naderwanych na głębokość 5cm i kolejne 5stron w samym środku naderwane od góry - niefajne pierwsze (właściwie drugie wrażenie ).

Dział Ekspress jak zawsze na 5+. Krótkie, treściwe informacje, bogate źródła naukowe ( bądź paranaukowe. Jeśli już zdobędę moje nagrody nobla, nie chciałabym zostać postawiona w jednym szeregu z ludźmi liczącymi kroki latem i zimą ).

Tylko, że dział Ekspress, to pierwsze 30 stron. Dalej jest ciekawie, ale niepowalająco. Nie wiem na co liczyłam. Może po tytułach miałam nadzieję na wielkie - "wow", które nie nastąpiło. Dieta młodości - fajny artykuł, wiele ciekawostek, o których nie miałam pojęcia. Kolejny temat zupełnie mi nie znany - choroby, które widać w naszych oczach. Urodę i styl jak zwykle przeskoczyłam - kosmetyki mi nie potrzebne, w cenach mnie zupełnie nieinteresujących, a moda wg WH nigdy mi nie podchodziła.

Może, nie wielkie "wow", ale przystępnie zebrane informacje o obecnie modnych 10 dodatkach żywieniowych - spirulinie, jagodach goi, wodorostach Kelp, amarantusie etc. Oczywiście, można je wygrzebać w internecie, wyszukać w blogosferze, jednak warto mieć zebrane w kompendium. 

Osobom poszukującym obuwia na wiosenne biegi i nie tylko WH przybywa z pomocą - znajdziemy informacje na co zwracać uwagę przy jego wyborze w zależności od aktywności a także propozycje redakcji - kolorowe, wiosenne, w cenach od 170zł (jedna pozycja, reszta w okolicach 350-400).

Artykuły żywieniowe jak zawsze opatrzone pięknymi zdjęciami, jednak jak zwykle zostaną zjedzone tylko oczami. Porównanie sushi na plus, bo to jeden z tych wydatków, których nie umiem sobie odmówić. 

Zdrowie od pierwszego numeru nie jest mocną stroną WH. Odtwórczy tekst, tłumaczenie angielskiej wersji dostępnej od dawna na www.womenshealthmag.com. Dla tych, którzy nie śledzą co nowego na fanpage'u, ale choć trochę interesują się zdrowiem, informacje o sercu nie będą niczym nowym. To trochę jak z ich artykułami psychologicznymi, pośmiać się można, a z drugiej strony komuś za to płacą... Co innego szczegóły dotyczące planowania ciąży, płodności, wieku, słowem wszystko to co jeszcze mnie nie dotyczy, a praktycznie już rok temu mogłabym pójść w ślady matki i babki ;) Btw, wiedziałyście, że zamrożenie komórki jajowiej postarza ją o 5 lat? Pojawił się również artykuł o samoobronie - racja kilka zachowań ewolucyjnych mamy zaprogramowane, jednak są to teorie na papierze. W praktyce - krzycz głośno i uciekaj, a także, pamiętaj, że istnieją kursy samoobrony.

Cenię sobie fakt, że dostanie się rzetelne i sensowne diety, w każdym numerze. Oby osoby, które potrzebują, chciały z tych rad skorzystać. Trening + dieta i jej dokładny opis, tym razem wzór na wagę idealną ( moja to 52,6 ) i kilka słów o diecie alkalicznej z przepisami ( niestety, komosy ryżowej w życiu nie widziałam w domu i czuję, że jeśli zrobię takowe zamówienie i tak mi jej nie dostarczą, a studenckiego budżetu nie chcę "przejadać").

Treningi fajne, chociaż tym razem mniej dywanówki (na nasz jędrny tyłeczek), a więcej propozycji na siłownię ( pomijając różne obciążenia, każdy koło telewizora trzyma piłkę lekarską, ławkę i wyciąg dolny ). Chyba potrzebuję zainwestować w trampolinę, bo skakankę już mam.

Podsumowując i odnosząc się do komentarzy o cenie : WH będący kwartalnikiem jest wbrew pozorom wart swoich pieniędzy i jestem zadowolona z prenumeraty. Średnio babska gazeta ze stekiem bzdur i tak kosztuje 5zł i pojawia się co miesiąc ( i ktoś to kupuje) . Prawda, 8 zł to dużo, jednak w prenumeracie ponad 3zł na miesiąc, to nie wielki uszczerbek, a lubię sobie przerzucić te ponad 100stron "dla zdrowia". Ponieważ, mam wszystkie numery mogę stwierdzić, iż początkowe były, lub wydawały się lepsze. Tekst o śnie zasłużył u mnie tytuł tekstu "wow", a powody, przez które nie chudniemy (bo za dużo ćwiczysz, bo za mało jesz) świetnie ujęte. Nowy numer to po prostu dobrze zebrana mniej lub bardziej przydatna wiedza w 150stronach gazety. I nie oszukujmy się, każda chciałaby kiedyś trafić na okładkę lub stronę "bez balastu" :)

Zobacz również:

13 komentarze

  1. ehhh na każdym kroku nas oszukują, filmik już kiedyś widziałam jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście w polskiej wersji musieli ją też dodatkowo "wysmuklić" :P Ale naoglądałam się Shakiry w życiu na tyle, że od razu okłada wydała się podejrzana i "naciągana" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to dodatkowe wysmuklenie to kwestia prespektywy. Patrząc na zdjęcie instagram.com/shireeelishia#, które jest w takim samym rzucie jak moje Shakira wygląda dokładnie jak w Polskiej wersji (oczywiście pomijając koszulkę). Śledząc insta zaczynam dochodzić do wniosku, że to różowa była oryginalna. W amerykańskim kwietniowym numerze wystąpiła dokładnie ta sama okładkaw wersji róż :

      Usuń
  3. też mnie czasami rozkładają ceny magazynów i zero treści w środku... a Shakira... mmrrrr! a niech ją sobie przerabiają, ja i tak uwielbiam jej głos i ruchy :D i włosy! :D
    Co do koszulki, w różowej jej lepiej moim zdaniem :P

    pozdrawiam, Cholera Naczelna

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dość,że do przesady edytują zdjęcia to jeszcze w środku brak konkretnej treści-od jakiegoś czasu przestałam kupować tego typu gazety.
    Mam prośbę czy możesz mi poklikać w linki tutaj? http://daquerre.blogspot.com/2014/04/co-ubrac-na-komunie-lub-weseledoradzam.html Będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poklikam, bo wiem, że wam dziewczyny na tym zależy. Jeśli tylko spojrzysz na chińskie taobao (skąd te ubrania są ściągane) to zrozumiesz, że w dużej mierze, sklepy, takie jak pewien na S, żerują na chińskiej biedzie ( 1 yuan(¥) to 50gr, a sukienki sprzedawane w cenie 20-30$ na taobao są za 15¥, resztę zarabia importer i sieciówka ... ). Ktoś może stwierdzić, że to hipokryzja, skoro mówię jedno, robię drugie - nie, ja po prostu wiem, że mechanizmów rynkowych i tak się nie zatrzyma.

      Usuń
  5. hehehe mała wtopa :)
    http://fitdevangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobni jak Ty, mnie również zawiodły poprzednie numery WH :( Masa reklam i artykułów zupełnie nieprzydatnych. Tym razem nie będę ryzykować w ciemno i najpierw przejrzę gazetę, potem zdecyduję się na kupno :) A Shakira - BOMBA :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Różowa koszulka moim zdaniem jest tą oryginalną.
    Bezsensu jest ta przeróbka, przecież czytelnicy i tak i tak się zorientują.
    Nie przepadam za takimi gazetami, jeśli już to kupuję Elle lub Harper's Bazaar.
    Tematyka oczywiście stricte o modzie, ale moim zdaniem lepiej wydać trochę więcej i mieć więcej. :)

    http://lady-aria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. WH kupuję od niedawna i dla mnie, jako osoby, która dopiero wchodzi w świat zdrowia, ćwiczeń i diet, to całkiem dobra lektura. Najbardziej chyba korzystam z ćwiczeń zamieszczonych w tej gazecie, choć ten numer jeśli właśnie o ćwiczenia chodzi, to trochę mnie rozczarował.

    www.dietetycznieoptymistycznie.blogspot.com - zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny blog! Obserwuję i czekam na więcej!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz jestem na Twoim blogu. Nie wiedziałam, że wydanie zagraniczne jest w innym kolorze. To dosyć zabawne. Co do magazynu, też nieco się zawiodłam widząc artykuły następnie na stronie internetowej. Mimo to już skorzystałam na tym czytając artykuł o negatywnym wpływie siedzącego trybu życia z nowego numeru :) już jest online :D A co do prenumeraty ... właśnie miałam podobną sytuację przy zakupie sprzętu za 3 tys pln. Byłam zdecydowana dokonać zakupu w sklepie internetowym RTV AGD gdzie widziałam, że to jest ostatnia sztuka. Po czym przyjaciółka namówiła mnie żeby pojechać do sklepu gdzie aparat był na stanie, oczywiście to była ta właśnie ostatnia sztuka. Mając go w ręce zobaczyłam drobne uszkodzenia... na tyle małe że sprzęt kupiłam, ale dostałam od nich 300pln na wykorzystanie. Więc hm różnie to bywa z prenumeratą i zakupami przez internet. Jakoś mam teraz wrażenie jak zobaczyłam twój post, że wysyłają najgorsze sztuki ....całuję

    OdpowiedzUsuń