H&M online - powinno być zakazane!

By 21:39 ,


Nie znoszę chodzić po sklepach, przymierzać ciuchy, mieć naelektryzowane włosy, a od sztucznych białych lamp boli mnie głowa. "Heeeeeej, to lustro wykrzywia mi nogi, ale niech mu będzie jestem wyższa, albo szczuplejsza... z resztą nie pomogło i tak źle w tym wyglądam."

Z wdzięcznością patrzę w kolejne witryny sklepów internetowych, że oto otworzyły przede mną perspektywę obejrzenia pierdyliarda wyidealizowanych zdjęć, na których nieproporcjonalnie zbudowane modelki prezentują ubrania poprawione w photoshopie. Modelki też wyglądają na poprawiane, ale może to tylko ja nie przekroczyłam wzrostem 1/3 Hałabały ^^.

I wreszcie, po tylu latach, jeden z najpopularniejszych szyldów odzieżowych, z półki cenowej "do przeżycia" otwiera swój sklep on-line w Polsce! Fanfary! H&M wprowadza kroplę orzeźwienia dla mojej duszy udręczonej jego zawsze chaotycznym układem i brakiem rozmiarów, a także zaczyna najbardziej przekonującą popularyzację pt "morze zniżek i wszystkie się łączą"... ech mogłam przewidzieć jak to się skończy. Wydałam swoje (nie)ciężko zarobione miliony i myślę, że czas na ocenę - chwalić się, czy się żalić. Ale do tego dojdziemy...

Zaczęło się od hitu internetu czyli -25% na dowolny produkt przy zapisie do newslettera. Oczywiście sprytne kobiety od razu zauważyły, że można dodawać się do niego z nieskończonej liczby adresów emailowych, a mimo wpisywania kodu na jedno konto system nie protestuje. W tym samym czasie trwała darmowa przesyłka kurierem, oraz pierwsza seria produktów na promocji. Tym sposobem kupiłam pierwszą swoją rzecz. 

Sukienka letnia, butelkowa zieleń, przeceniona 50%, do tego z rabatem z newslettera -25% i jeszcze darmową przesyłką, kurerem, który zapuka do domu, za śmieszne lekko ponad 20zł... i choć raz w H&M nie miałam problemu ze znalezieniem S. Nawet XS, bo tak sugerowała tabela rozmiarów ( a wsadźcie ją sobie głęboko w.) 



Real foto jeszcze nie mam, ale sukcesywnie będę dodawać. Sukienka za 20 jest w porządku, za 60 - chyba kogoś... tak właśnie. Materiał znośny, lekki, letni, jakościowo - taki sobie, pewnie dożyje do pierwszego prania. Wzór na dekolcie ładny, choć cała sukienka nie leży, a wisi. W ocenie zewnętrznej, wisi dobrze, w mojej - "za bardzo mnie dotyka". Trzeba było wziąć rozmiar większą, z drugiej strony już teraz ma na tyłku dziwną fałdę...myślę, że fałda by się powiększyła. W regularnej sprzedaży - nie polecam.
Ocena: 5/10 
- ostatecznie za tę cenę wyjść z domu można.


Wróóóóóćććććć... pierwszym ciuszkiem, na który wykorzystałam swój "pierwszy" rabat -25% nie była rzecz z promocji!  Ha, szach-mat (chociaż nie wiem komu i za co). Zauważając, że na ubrania za 30zł + oczywiście ze zniżką 25% rzuciły się jak szalone wszystkie laski nie mające nic przeciwko byciu armią hm-klonów, zrezygnowałam nawet z ich przeglądania. I tak w mojej szafie pojawiła się przeurocza bluza zostawiająca moje obojczyki w niepełnym negliżu



Tu wybrałam S (mm...i dlatego sukienkę zamówiłam XS - w tym wypadku implikacja coś ci jest za duże to następnym razem weź mniejsze - nie działa). Bluza jest fenomenalna, miła w dotyku, w środku lekko ocieplona, dobra w ramionach, a jednocześnie duża i luźna i... no właśnie. Ta siateczka powinna być nad biustem, a u mnie uparcie zjeżdża niżej. Miała odsłaniać kości. Coś jej się pomyliło. Oczywiście, przyczyną może być fakt, że nie ma się na czym zatrzymać, ale przy dobrze dobranym rozmiarze stawiam, że to nie moja budowa anatomiczna zawaliła. Pociągana do tyłu niby układa się prawidłowo. Oderwałam metki z rozpędu, więc nie mam opcji jej wymienić na mniejszą. Trudno, trzeba się uzbroić w cierpliwość.
Ocena: 8/10 
- dla niektórych przypadkowe zjeżdżanie to zaleta.


Potem było już tylko gorzej. Pojawiła się wielka wyprzedaż - ponad tysiąc produktów w okazyjnych cenach, wszystkie na wyciągnięcie myszki i pomiziana scrolla (jeśli masz jakieś inne skojarzenie, niż przesuwanie po witrynie to znaczy, że też jesteś z IT, pozdrawiam). Nawet nie wiecie jak ciężko było zredukować listę "chcę", by nie przekraczała kwoty tysiąca złotych. Ja nie wiedziałam, że do tego stopnia jestem kobietą. Przy w wiecznej niechęci do zakupów, śmiało obławiałam się na vinted (swoją drogą chyba najlepszym lumpeksie online) wiedząc, że przecież nie ważne co włożę i tak będę biegać w worku po ziemniakach..tzn pyrkach, najważniejsze, że tanim. Albo tańszym niż w sklepie, bo oryginalnej ceny nigdy pyrkowór nie był wart. Wreszcie z uporem, metodą eliminacji, ograniczyłam zakupy do kilku "najpilniejszych" potrzeb... w liczbie 10.

Ładna bielizna, w dobrej cenie, ot staniki, majtki, skarpetki, tego przecież i tak zawsze brakuje. Pozostałe też znalazły  u mnie logiczne uzasadnienie nabycia. Wybrałam, przelałam, czekałam, aż się doczekałam.

I nastąpiło zderzenie wirtualnego z rzeczywistością...


Na pierwszy ogień wyciągnęłam spodnie. Elastyczne spodnie, w kolorze czerni, o rozmiar za małe, bo innych już nie było. Wirtualnie wyglądały całkiem nieźle, choć leginsowato Były za mocno napięte i to na modelce, której łydka jest szerokości ramienia. Plan B: jak się nie zmieszczę, przeczekają i za jakiś czas trafią na allegro. No pewnie, że drożej. Krótko : najmniej się po nich spodziewałam.


I nastąpił szok. Miały być za małe, motywować do ćwiczeń, leżą idealnie. Wreszcie para, która spełnia moje wymogi (nie napina się w udach i nie odstaje u góry). I jeszcze jedno, mam w nich naprawdę fajny tyłek. Nie wiesz czy kupić? Polecam!
Ocena: 10/10
Cienki sweter z koronkowym wykończeniem trochę mnie zaskoczył. Owszem miał być cienki, ale okazał się całkowicie prześwitujący. Tak, całkowicie. Ja też się tego nie spodziewałam po tym, jedynym na stronie, zdjęciu. Do pracy w nim i samym staniku nie pójdę - ehhh. Mimo wszystko bardzo przypadł mi do gustu. Jest ładny i w "moim" stylu.
Ocena: 8/10

http://lp2.hm.com/hmprod?set=source[/model/2014/A00%200265092%20001%2035%200945.jpg],type[STILLLIFE_FRONT]&hmver=4&call=url[file:/product/main]

Tej bluzeczki nie bałam się zamawiać, taką samą ze stacjonarnego sklepu widziałam i wiedziałam, że się sprawdza, przeżywa pierwsze pranie i nadal wygląda. Jeden mankament - zamówione S na mnie wisi, a że oderwałam metki przed założeniem, pewna, że będzie idealnie, nie mogę już wymienić.
Ocena: 9/10
- przez trochę za duży rozmiar


Trzeba przyznać, że do krótkich leginsów do jogi pod względem jakości trudno się doczepić. Elastyczne, leżą idealnie, są bardzo wygodne. Całość psuje szary pas na brzuchu dający u mnie efekt "kobiety w ciąży". Choć na zdjęciu wydają na krótkie - nie dajcie się zwieść, sięgają do półuda, przez co, przy moim 160, optycznie skracają. Metek nie zdjęłam, rozważam co z nimi zrobić.
Ocena: 6.5/10

A teraz to już z górki ...


Zamykając w jednym zadaniu bieliznę - nie jest zła. Skarpetki są po prostu spoko, więc oceniać ich nie będę.
http://lp2.hm.com/hmprod?set=source[/environment/2014/4AG_0293_003R.jpg],width[3513],height[4108],x[676],y[190],type[FASHION_FRONT]&hmver=0&call=url[file:/product/main]

Majtki w typie francuskich szortów, które kreatywnie postanowili nazywać "hipsters", uważam za wyjątkowo udane. Są cudowne, wygodne, nie z kiczowatej koronki, po prostu ładne i do tego jedne dają w panterkę! Wybaczę im nawet to, że drugie w komplecie są różowe. Teraz nie mogę już mówić - "różowej nie noszę nawet bielizny".
Ocena: 9/10 
- mogły mieć 2x czarne lub 2x panterka


Mimo, że Kate sprzedała mi patent na zakup pierwszych w życiu stringów ( "kup rozmiar większe, zobaczysz, że nie będą się wżynać"), to nie polubiłam się z tym modelem. Wygląda na to, że szorty, francuskie i bokserki czy figi bardziej do mnie trafiają. Jednak posiadając przylegające ubrania potrzeba czegoś co nie będzie przebijać. Absurdalnie te chyba zostaną wyznaczone do celów specjalnych - biegania w leginsach (bo patent rzeczywiście się sprawdza). Lub obdarzę  nimi pomysłodawczynię zakupu.
Ocena:6/10

Największym rozczarowaniem okazało się to, w co najbardziej wierzyłam. Czarny, z tyłu spinany, koronkowy, miekki staniczek leżał tragicznie. "Z przodu plecy, z tyłu plecy - Pan Bóg stworzył ją dla hecy". Aż tak płaska nie jestem, do tego układał się w specyficzny sposób ciągnąc biust na boki. Koronka symetrycznie wyglądała jakby miała dziurki, a nie wzór. Dodam do tego  potworek językowy, który uparcie stosują na stronie "bez fiszbinów" { m. fiszbin - rogowe płytki jako rodzaj uzębienia u fiszbinowców;  ż. fiszbina - rodzaj usztywnienia biustonoszy, a także spódnic }.  Rozumiem, że jakościowo Freya to nie jest, cenowo też nie, dlatego te super, hiper okazyjne 50zł zostaw sobie w kieszeni. A ja pożegnałam się z nim jeszcze tego samego tygodnia.
Ocena: 1/10


Drugi okazał się całkiem znośny. Usztywniane miseczki i ciekawy tył. Przy zakładaniu wygodą nie powala, przy zdejmowaniu tak samo. Nie ma koloru, ani wzoru do wyboru, co uważam za wadę. Fajnie, że można dobrać majtki w komplecie. 
Ocena: 7.5/10



Mam nadzieję, że recenzja tych kilku produktów pozwoli wam nie stracić głowy w wyprzedażowym szale. Jeśli macie możliwość przymierzyć coś w sklepie stacjonarnym - skorzystajcie, tabela rozmiarów na stronie pozostawia wiele do życzenia. Zyskacie czas do namysłu i nie kupicie bubla, który znowu poleży bezużytecznie w szafie.

A do mnie jedzie już kolejna paczka z H&M

Zobacz również:

10 komentarze

  1. mam to samo... alergia na sklepy, nie wiem jak moglam kiedys to lubic, od wielu lat robie zakupy tylko online!!! niestety hm nie ma sklepu online z wysylka do irlandii ehh

    OdpowiedzUsuń
  2. ten ostatni stanik jest boooski!!! zachęciłaś mnie do tych czarnych spodni :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobiłaś mi pokusę na zakupy tam :( ale te spodnie to chyba kupie. ja jestem uzależniona od zakupów w internetowym sklepie Croppa, to jest silniejsze ode mnie :P

    Olabrzeska.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki bogu, że ni mam pieniędzy i nic nie kupuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam Cię na nowy post.

    Obiecuję, że wpadnę do Ciebie po niedzieli, bo teraz mam zlecenie i pracuję. Mam taki zapierdziel, że nie ogarniam. Jakbym zapomniała to mi przypomnij!

    somethingdiffernet-imagine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również mam uczulenie na sklepy, nie lubię chodzić i rzucać się w wir zakupów jak niektóre panie. Generalnie lubię oglądać w internecie fajne stylizacje ale sama ich online nie kupuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. też nie lubię zakupów, sklepów itd, w h&m jeszcze nic nie kupiłam, a ostatnie moje zakupy ograniczam do sportowego sprzętu (tu polecam Sk-sport). Spodnie fajnie wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja znowu mam tak, że od razu po wejściu do galerii kręci mi się w głowie i do tego zaczyna boleć. Nie wiem czy to od cen, światła czy dużej ilości ludzi. Dlatego też zdecydowanie wolę robić zakupy przez internet.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Nie wiedziałam, że do tego stopnia jestem kobietą" - śmiechłem. Co do cen w sklepach, to niestety nawet sukienki, które po wszystkich promocjach kosztują 20 zł, zapewne i tak dają niezłą marżę sprzedawcy. Znajomy, który kiedyś pracował w Vistuli opowiadał, że Rumuni im podpieprzyli kilka koszul za ok 200 zł (za sztukę oczywiście). W stratach wpisali... 16 zł za koszulę. I to był koszt już z transportem do sklepu, o kosztach produkcji nie wspominając...

    OdpowiedzUsuń