Twój blog czy miejsce darmowej reklamy?

By 22:00


Zaful, SheIn, #DDOB, Romowe, Rings & Tings a ty co jeszcze za darmo reklamujesz?

Do tej gorzkiej refleksji zmusiły mnie dziewczyny w moim wieku i młodsze, które nałogowo wręcz wymuszają na swoich czytelnikach kliki czy opowiadają o ubraniach, których nawet nie miały w ręku.
Wszystko dodatkowo okraszone artykułem FlyNerd - jak (nie) zarabiać w internecie? a szczególnie podpunktem "blogerki modowe polecają".
Muszę przyznać, że poczułam trochę pocisk, też po sobie, bo kiedyś podobne podejście miałam. Naprawdę warto go przeczytać, nie jest bardzo długi, a zawiera sporo przykładów.

A teraz do rzeczy!

Znaczna część blogów, które odwiedzam składa się z postów o niczym na zmianę z postem z reklamą.

"Hejkaaa wszystkim, dziś pokażę co wybrałam dla was w sklepie "XYZ", pod każdą rzeczą zostawiam linka, jeśli możecie kliknijcie!!! dzięęękuuujęę :* "

Typowa współpraca na miarę bloga gimnazjalistki.

Teraz słowa klucze:

... wybrałam dla was...
nic w tym sklepie nie kupowałam i nie chcę kupować (bo chcę dostać za darmo), także jedyne co to mogę powklejać ich zdjęcia z interentu

...XYZ...
z tego sklepu lepiej nie kupujcie, musi sprzedawać naprawdę g*, żeby wykorzystywać blogerki do tak żenującej promocji

KLIKNIJCIE W LINKA!
no już klikajcie w niego, jak nie uzbieram 31423532 tys kliknięć to nie dostanę mojej darmowej bluzki ❤️ także klikajcie jak szaleni.

potem na grupach blogowych "proszę, wejdź w linki, a poklikam u ciebie"

Konstrukcja nie musi być taka, bardzo często firmy oferują kosmetyki wybranie sobie produktów na stronie za 50zł - 100zł w zamian za napisanie artykułu z recenzją i poleceniem sklepu itp. uważasz, że warto? Chodźmy dalej i przeanalizujmy:

Zastanów się poważnie, co masz za taką współpracę?

  • darmowy ciuszek / kosmetyk inny gadżet - zazwyczaj tego typu praktyki prowadzą jednak marki o ubraniach jakości niewiele wyżej niż aliexpress (często nawet w podobnych cenach)
  • współpracę z marką do doświadczenia blogowego - gwarantuję, że o wiele trudniej będzie Ci zdobyć wartościową współpracę, jeśli teraz robisz takie g*w^o. Przylgnie do Ciebie i Twojego bloga łatka taniego źródła reklamy i osoby, które mają naprawdę wartościowe oferty nie będą chciały znaleźć się wśród tak renomowanych marek jak programy afiliacyjne za kliknięcia dla nastolatek.
  • popularność - naprawdę wierzysz, że te 50 / 100 / 200 komentarzy "super! śliczne! urocze! też mi się podobają! poklikałam, poklikasz mi?"  - wygląda dobrze, albo świadczy o popularności? większość tych dziewczyn nawet nie pamięta, którym kolejnym w ten  sposób skomentowanym blogiem jesteś, prawdopodobnie po 3 min od napisania tego komentarza, gdyby zapytać je czy kojarzą twoją twarz / baner blogowy / logo odpowiedziałyby, że pierwszy raz  widzą go na oczy.
  • profesjonalny wygląd bloga - jeśli uważasz, że polecanie produktów i banery z boku u znanych, to profesjonalny wygląd, to zupełnie nie rozumiesz sensu tych współpracy. Załóżmy, że blog o dekoracji wnętrz pisze i pisze i pisze i odzywa się do nich producent lakierów "hej widzę, że używasz do renowacji powierzchni lakieru xyz, może spróbujesz naszego, jesteśmy pewni, że jest lepszy, my wysyłamy, ty testujesz, jak Ci się spodoba, może współpraca?" - blogerka testuje - stwierdza ej to naprawdę jest fajne. Zostaje partnerem danego produktu, w swoich tutorialach używa tej marki, w zamian dostaje $$$ w formie albo stałej kwoty, albo właśnie programu afiliacyjnego i kwoty od sprzedaży (to dokładnie o czym pisała Fly Nerd w tekście wspomnianym na początku). 

Co ryzykujesz taką współpracą?

  • utratę wizerunku - za kilka lat, może Ci być po prostu wstyd, że swoją twarzą reklamowałaś tanie gadżety do telefonów czy chińskie ubranka
  • utratę szansy na lepsze współprace - tak jak wspomniałam powyżej, dla osób, które w przyszłości będą rekrutować do naprawdę fajnych kampanii współpracy z blogerami twoja kandydatura w ogóle nie będzie brana pod uwagę, bo twój blog będzie kojarzony z "typową gimnazjalistką blogerką"
  • utratę czytelników - osoby, które czytają, a nie tylko chodzą po blogach by się promować u Ciebie przestaną przychodzić, bo gazetki reklamowe to mogą sobie przerzucać z biedronki
Najgorsze: utratę bloga - tak dobrze czytasz, nic mi się nie pomyliło. Wyobraź sobie co by było gdybyś, któregoś dnia nie znalazła swojego bloga w internecie? Dennis Cooper się o tym przekonał na własnej skórze, po 14 latach pisarz starcił bloga bo google po prostu usunęło jego treść. To skrajny przypadek, ale Google często nakłada kary za linkowanie i praktyki niezgodne z zasadami. Jakie to zasady? 

Jeśli piszesz post sponsorowany musisz o tym poinformować czytelników, tak jak robią to duże portale. Żaden wstyd napisać, że dany post jest na zlecenie. Właściwie powinnaś być z tego dumna, że współpracujesz z marką. Jeśli się wstydzisz do tego przyznać, to chyba nie świadczy dobrze o tej współpracy. Ponadto linki "opłacone" powinny być ustawione jako nofollow - czytelnik i tak tego nie widzi i nie ma różnicy, a automat google tak. W przypadku bloggera jest to banalnie proste, przy dodawaniu linka pojawia się Dodaj atrybut „rel=nofollow”.

Gdy Google "złapie Cię" na praktykach niezgodnych z zasadami, w takim momencie po "banie" od Google blog nie pojawi się po wpisaniu nazwy w wyszukiwarce, wszystkie posty po prostu znikną. 

Nie wierzysz, że to się w ogóle może zdarzyć - poszukaj "jak zdjąć karę google czy filtr google" 27 200 000 wyników mówi samo za siebie.

Zastanów się jeszcze raz co mówią o Tobie marki z którymi współpracujesz?


Czy mówi, że znasz swoją wartość, piszesz rzeczy wartościowe, czy może, że usilnie chcesz zacząć zyskiwać na blogu, cokolwiek, choćby darmową tubkę pasty do zębów?

Mam nadzieję, że wpis okaże się przydatny
W wolnej chwili 🎄 zapraszam na wciąż trwający konkurs 🎄

🌸 AKTUALIZACJA 🌸



Pojawiły się pytania na priv, większość z nich mogę chyba uogólnić do poniższych trzech i odpowiedzieć publicznie:

1. Czy w takim razie lepiej wszystkie linki dawać no-follow?

Zdecydowanie NIE - przecież oznaczałoby to, że wszystkie linki z Twojego bloga są opłacone, a tak zapewne nie jest. Jeśli np. polecasz jakiś inny blog w poście o twoich ulubionych artykułach miesiąca, to nie ma potrzeby oznaczać go jako no-follow. To samo jeśli z koleżanką robisz wymianę blogową, wywiad czy chcesz pochwalić się, że wygrałaś konkurs i dajesz link do swojej pracy konkursowej, portalu czy bloga, na którym organizowany był konkurs.
Np. powyżej jest do artykułu z bloga Fly Nerd- "Jak (nie) zarabiać przez internet" i tam nie ma no-follow, dlaczego? no bo polecam artykuł sama z siebie, nie jest to żadna współpraca etc 😊

Link no-follow dajesz tylko, gdy jest to post sponsorowany! To informacja dla robota Google, z punktu widzenia użytkownika całkowicie bez znaczenia, bo jeśli link jest wartościowy i tak będą w niego klikać i przechodzić na stronę firmy - a oto powinno chodzić w współpracy, żeby Twój blog polecał coś wartościowego, a twoi czytelnicy generowali ruch na stronie.

2. Co jeśli firma upiera się, że chce link follow, czy mam się zgodzić?

No i tu dochodzimy do sedna, w tym momencie firmie nie zależy ani na Twojej opinii, Twoim poście, ani na Twoich czytelnikach i tak naprawdę nie zależy im nawet na "reklamie swojego produktu". Firma chce, byś celowo złamała zasady google i była ich źródłem linka (o tym dlaczego im na tym zależy, może będzie osobny post, na razie możesz poszukać hasła typu SEO dla bloggera ;) ).
Cała reszta ich nie obchodzi.
Jak chcesz zgódź się, to tylko Twoja sprawa - czy zaznaczysz, że to post sponsorowany, czy będziesz przestrzegać jakiegoś zbioru zasad. Tylko o jedno Cię proszę, rób to jeśli marka jest wartościowa i nie wstydzisz się takiej współpracy + korzyści z tego są dla Ciebie naprawdę dobre. W przeciwnym razie ryzykujesz sporo w grze nie wartej świeczki.
Jak pisałam wróć do argumentów powyżej "Co ryzykujesz?".


3. Czy uważasz, że jeśli ktoś mi oferuje ubrania za artykuł to źle, przecież dostanę za darmo ubrania za np 100-200zł?

Czy jak ktoś na ulicy zaoferuje Ci paczkę cukierków to weźmiesz?"
Nie, bo Twój życiowy instynkt mówi Ci - "uciekaj to gwałciciel" lub "dobra, dają mi cukierki a zaraz zapyta czy potrzebuje kredyt gotówkowy".
Czyli jednak, życie nauczyło Cię, że nie ma nic za darmo. Tak jest w tym wypadku. Oferuje - okej? Zapytaj o warunki współpracy, możesz nawet zapytać o rodzaj umowy. Jeśli jest to uczciwy barter osoba, która zapytała nie będzie miała problemu z wyjaśnieniem zasad.

Z twojego punktu widzenia to nawet zysk 200zł (wow wow), ale pomyśl tak: te ubrania tak naprawdę ich nic nie kosztują. Zazwyczaj takie oferty składają "marki" ubrań o słabej jakości, aliexpressowej i wysyłają je do tysiąca blogerek - to o czymś świadczy.

🌸🌸🌸

Dziękuję za wszystkie pytania na priv, od osób, które "się wstydzą" zapytać publicznie, bo mają takie współprace w banerach i w postach na blogu. 
TO NIC WSTYDLIWEGO ROBIĆ BŁĘDY 

Dziewczynie, która napisała, że powinnam "się walnąć w łep", bo sama mam małego bloga, i dlatego nikt nie chce ze mną współpracy :) To nie jest mój pierwsz blog, na robiłam kiedyś takich błędów dużo, sama chciałam mieć "fajnego, popularnego bloga i dostawać coś za darmo" - ale sporo się nauczyłam i wiedzą się dzielę, bo jak widać może komuś się przyda :)

Zobacz również:

18 komentarze

  1. Dobrze, że powiedziałaś o tym "no follow" to dość istotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mało która z dziewczyn o tym wie, a wytyczne można znaleźć, zresztą ja ich sama nie znalazłam co trafiłam na instrukcję "współpracy bloger - firma" u innej blogerki, szkoda, że nie pamiętam już nazwy, bo z całego serca bym poleciła :(

      Usuń
  2. Coś w tym jest, sporo widzę blogów o zerowej treści założonych tylko dla darmowych kosmetyków czy ciuszków.

    OdpowiedzUsuń
  3. z popularności i profesjonalnego bloga mam ubaw, przecież to wygląda zawsze jak zaprzeczenie tych dwóch, gdy w co drugim, jak nie w każdym poście n*je&ane "inspiracjami". Jakie to są inspiracje jak ktoś powklejał 30 zdjęć z jakiegoś sklepu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz co drugi blog istnieje dla darmowych ciuchów i kosmetyków, co jest dość smutne... ale z tym raczej nie wygramy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkie dzięki za tę informację o "nofollow", nie miałam pojęcia. :)
    Jestem na wielu grupach blogowych na fb i przeraża mnie liczba blogów modowych opierających się na "klikaniu w linki". Ja kiedyś prowadziłam bloga książkowego i cieszyłam się ze współprac za darmowe książki, ale postanowiłam skończyć takie praktyki i nie współpracować za taki barter. Łatwo zachłysnąć się urokiem dostawania rzeczy "za darmo", a firmy widzą w tym duże pole do popisu - mają wszak darmową reklamę i w sumie nie dziwię im się, że to wykorzystują. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet książki za darmo brzmią jakoś sensowniej (np. do recenzji) niż 500 razy kliknij w link :D

      Usuń
  6. Eee tam, znam dużo blogów gimnazjalistek, które nie są banerami reklamowymi. Do niedawna też taką byłam, ale przyszedł czas na przyjście do szkoły średniej :D
    Na razie tylko raz współpracowałam - miało to raczej formę nawiązania kontaktu z chłopakiem rozdającym gadżety szkolne. Dzięki temu zdobyłam trochę przyborów szkolnych dla dzieci z Domów Dziecka. W sumie to nie dokończyłam tej współpracy - post został napisany, ale nie wysłałam do chłopaka wiadomości z linkiem do niego. Cóż... Muszę się jeszcze trochę podszkolić ;)
    Ostatnio dostałam kilka propozycji współpracy od jakiegoś Stylewe (sklep z zapewne chińskim ubraniami pod przykrywką amerykańskiej marki). Przyjmowanie takiej oferty byłoby dla mnie czymś poniżej pasa - nie znam się na modzie, fatalnie łączę kolory i fasony. Zresztą dziwnie wyglądałoby to - zazwyczaj piszę o książkach, sprawach życiowych, a tu nagle bam - ubrania!
    Zdarzyło mi się z dwa razy wspomnieć o DDOB na moim blogu w kontekście konkursów, które organizują. W obu przypadkach zależało mi o wiele bardziej na samym procesie tworzenia pracy niż wygraną. Niby za drugim razem udało mi się wygrać, nie żebrząc desperacko o głosy (to poniżej poziomu mojej godności, naprawdę), ale zrezygnowałam z nagrody - stwierdziłam, że te rzeczy nie mają żadnego znaczenia. Zresztą brat udusiłby mnie, gdybym dała mu domek dla lalek (trochę sobie pożartowałam w swojej pracy).
    Zauważyłam ostatnio, że na przykład w przypadku instabooka dużo dziewczyn nie pisze wprost, że jest on z współpracy. Trudno byłoby mi się nabrać na to, że zamówiły to za własne pieniądze, skoro sama dostałam niedawno propozycję współpracy (odrzucona) z firmą drukującą instabooki.
    Czekam, aż dostanę maila z jakąś wartościową ofertą.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. reklamować trzeba umieć i nie brać wszystkiego "bo za darmo" tylko dobrze to przemyśleć. te prośby o kliknięcia mnie już męczą :c każdy szanujący się czytelnik dostrzeże, który blog prowadzony jest z pasji a który z chęci zysku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dostałam propozycję współpracy na zasadzie 'poklikajcie' nie zgodziłam się na to, bo nie jest to w moim guście. Nie wyobrażam sobie takiej akcji na naszym blogu.

    Druga sprawa - firma Zaful zaprosiła nas do współpracy. Zgodziłam się, bo chciałam rozruszać dział 'styl' na blogu. Kiedy otrzymałam zamówione rzeczy - przeraziłam się. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia. Napisałam Pani, która się ze mną kontaktowała, że nie będę tego pokazywać na swoim blogu, bo nie będę rekomendować produktów tak niskiej jakości. Zapytałam czy mam to odesłać czy może wylądować w koszu. Do dziś nie otrzymałam odpowiedzi ;)

    Szerokim łukiem omijam wszelkie aliexpress, zaful i inne tego typu firmy. Zwracam uwagę na jakość, a nie cenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam ich rzeczy, ale właśnie tak patrzę na zdjęcia i czytam "super miękki i lekki sweterek" - czyli że cienki sweter, który na zdjęciu wyglądał jak zimowy
      "wyjątkowa jakość, jakiej się nie spodziewałam" - wyjątkowo słaba, ale dostałam za darmo więc głupio krytykować :D

      Usuń
  9. To fakt, wiele ludzi tworzy blogi, które wyglądają jak internetowy katalog rodem z AliExpress i promują kosmetyki czy inne rzeczy w sposób chamski i nachalny. Ja też kilkakrotnie pisałam o kosmetykach czy fajnych dodatkach, ale nikt mi za to nie zapłacił i robiłam to raczej po to, by coś polecić. Jednak trzeba też zaznaczyć, że to co pomaga nam lub sprawdza się u nas nie będzie równie dobre czy przydatne dla osoby x czy y. Może Twój wpis sprowadzi na ziemię wiele takich ludzi i pomoże im tworzyć wartościowe treści :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wkurzają mnie te "kliknięcia", tak samo w "konkursach"... Szkoda gadać...

    Przydatny post!

    OdpowiedzUsuń
  11. no niestety, ale chyba z tym się nie wygra. taki swiat, teoretycznie jest miejsce w nim dla kazdego,a praktyki, o ktorych piszesz mszcza sie same

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak to czytam, to aż trudno mi uwierzyć co dziewczyny wyprawiają. Ja raz miałam ofertę, by u siebie dodawać reklamy, ale odmówiłam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Będzie mi bardzo miło, jeżeli dołączysz do zabawy. Szczegóły znajdują się na moim blogu.


    http://malinowa-panna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry i wyczerpujący post :)

    OdpowiedzUsuń