
Niemal wszystkie kraje europejskie mają prawnie uregulowany czas ciąży, w którym kobieta może zdecydować się na aborcję na życzenie, bez wskazań lekarskich. Po tym czasie aborcja na życzenie nie może być już wykonana, a konieczność medyczna musi zostać potwierdzona przez lekarza.
Taka sytuacja wydaje się logiczna - to osoba w ciąży decyduje o sobie i swoim ciele.
Jeśli moja młodsza siostra, syn czy córka zostanie poważnie poszkodowana w wypadku, a ja będę jedyną osobą, która będzie mogła oddać jej krew, szpik czy nawet nerkę, by uratować jej życie, co jest dla mnie relatywnie bezpieczne i łatwe, NIKT nie może mnie zmusić, żebym to zrobiła, jeśli tego nie chcę.
🦩
Autonomia ciała nie działa wybiórczo
To dlatego, że mamy koncepcję autonomii ciała - kulturową i prawną normę mówiącą, że każdy ma prawo decydować o swoim ciele.
Dlaczego nie można zmusić kobiety do oddania komórek jajowych lub mężczyzny do oddania nasienia na potrzeby niepłodnych par, które marzą o dziecku? Autonomia ciała.
Mamy honorowe krwiodawstwo, a nie obowiązkowe krwiodawstwo. Są akcje zachęcające do oddawania krwi, ale nie zmuszamy ludzi do tego, gdy zaczynają się kończyć rezerwy - bo ciało jest w pełni nasze.
Z tego samego powodu bez zgody osoby nie można pobrać z jej ciała organów nawet po jej śmierci. I to nawet wtedy, gdyby miało to ocalić komuś życie.
Tymczasem niektórzy ludzie chcą nakazywać innym, by poświęcili swoje ciało na całe 9 miesięcy wbrew swojej woli, na rzecz bardzo trudnego, inwazyjnego i związanego z dużym obciążeniem organizmu procesu, kończącego się zdarzeniem powodującym ogromny ból i mogącym nawet zagrażać życiu - porodem.
🦩
Jak odbiera się kobietom kontrolę nad decyzją
Ten mechanizm nie wziął się znikąd. Historycznie ciało kobiety było traktowane nie jako jej własność, ale jako przestrzeń podporządkowana rodzinie, religii, państwu albo mężczyźnie. Najpierw pilnowano jej seksualności, potem płodności, potem sposobu rodzenia, wychowywania dzieci i przeżywania własnej kobiecości. Zmieniały się języki nacisku i dekoracje epoki, ale sens pozostawał ten sam - kobieta miała być odpowiedzialna za skutki, nad którymi nie zawsze wolno jej było mieć kontrolę.
Psychicznie działa to bardzo przewidywalnie. Najpierw odbiera się kobiecie zaufanie do własnej oceny sytuacji. Wmawia się jej, że jest zbyt emocjonalna, zbyt młoda, zbyt zagubiona, zbyt słaba, żeby decydować sama. Potem wchodzi poczucie winy, wstyd i społeczny nacisk, czyli stary zestaw narzędzi do tresowania posłuszeństwa. Dzięki temu cudza kontrola zaczyna wyglądać jak troska, a cudza przemoc jak moralność. Właśnie dlatego tak wiele kobiet latami tłumaczy się z decyzji, których nikt nie każe tłumaczyć mężczyznom.
A to wszystko w imię tego, co inni ludzie uważają za ich obowiązek religijny, moralny albo społeczny, i ten obowiązek próbują narzucić osobom, które nie mają nic wspólnego z ich światopoglądem.
Nie mam ochoty spierać się o definicję życia ludzkiego od poczęcia i rozmywać dyskusji ze środowiskami anty-choice, które próbują wmówić, że etap ochronny komórek czy płodu ma wyższy priorytet niż doświadczenie życia i bezpieczeństwo dorosłej, autonomicznej osoby w ciąży.
Środowiska anti-choice uważają, że kobietom należą się mniejsze prawa od tych, które jako społeczeństwo przyznajemy martwym ciałom.
Nikt nie ma prawa zmusić Cię do tego, byś oddała swoje ciało dla innego człowieka. Płód nie jest wyjątkiem.
🦩
Ja Cię wesprę. Dla mnie Twoje życie jest ważne, Twoje bezpieczeństwo jest ważne, Twój wybór jest ważny.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz