Mikroplastik w herbacie z torebek - mit czy fakt?

Czy słyszałyście kiedyś, że jedna torebka herbaty może uwalniać do kubka miliardy cząstek mikroplastiku?

Ja przyznam szczerze, że ten temat brzmi jak idealny viral. Tylko że przy mikroplastiku w herbacie z torebek najważniejsze pytanie nie brzmi: czy to brzmi strasznie? TAK. To jest straszne, że nie możemy uchronić się od mikroplastiku. Teraz pozostaje tylko bardziej: o jakich torebkach mówimy, z jakiego materiału są zrobione, jakie badanie to pokazało, co policzono i czy wiemy, co to znaczy dla zdrowia?

Bo odpowiedź nie jest ani całkiem uspokajająca, ani całkiem apokaliptyczna. Mikroplastik i nanoplastik w herbacie z niektórych torebek to fakt. Ale internetowa wersja tej historii bardzo często gubi najważniejsze szczegóły.

Herbata w torebce a mikroplastik w naparze
Nie każda torebka herbaty jest takim samym problemem. Najwięcej pytań budzą plastikowe piramidki i materiały z tworzyw sztucznych zalewane gorącą wodą.

FAKT CHECK: mikroplastik w herbacie z niektórych torebek to fakt, zwłaszcza gdy mówimy o plastikowych piramidkach i materiałach polimerowych.

Mikroplastik w herbacie - o czym właściwie mówimy?

Mikroplastik to bardzo małe cząstki plastiku, zwykle definiowane jako mniejsze niż 5 mm. Nanoplastik jest jeszcze mniejszy - schodzi do skali nanometrów, czyli cząstek niewidocznych gołym okiem, trudniejszych do wykrywania i potencjalnie bardziej problematycznych biologicznie.

W przypadku herbaty z torebek nie chodzi tylko o samą herbatę. Chodzi o opakowanie, czyli materiał, który przez kilka minut ma kontakt z gorącą wodą.

Największe podejrzenia dotyczą torebek wykonanych z materiałów polimerowych, na przykład nylonu, polipropylenu albo tworzyw typu PET. Część torebek wygląda jak papier, ale też może zawierać elementy syntetyczne, na przykład włókna potrzebne do zgrzewania. Do tego dochodzą torebki opisywane jako biodegradowalne, które czasem są zrobione z PLA, czyli bioplastiku.

Innymi słowy: torebka torebce nierówna. Klasyczna papierowa saszetka, plastikowa piramidka i biodegradowalna torebka z PLA to nie jest ten sam temat.

Ważne rozróżnienie: jeśli badanie mówi o plastikowych torebkach herbaty, nie oznacza to automatycznie wszystkich herbat ekspresowych. Materiał opakowania jest tu kluczowy.

Skąd wzięła się historia o miliardach cząstek?

Najgłośniejsze badanie pochodzi z 2019 roku. Zespół Laury Hernandez z McGill University opublikował w Environmental Science & Technology pracę, w której sprawdzono plastikowe torebki herbaty parzone w temperaturze 95°C.

Wynik był medialną petardą: według autorów jedna plastikowa torebka mogła uwolnić około 11,6 miliarda cząstek mikroplastiku i 3,1 miliarda cząstek nanoplastiku do jednej filiżanki.

Nic dziwnego, że ten wynik obiegł internet. Miliardy cząstek brzmią jak coś między horrorem ekologicznym a powodem, żeby wyrzucić całą szafkę z herbatą.

Ale jest tu ważny szczegół: badanie dotyczyło plastikowych torebek, a nie każdej herbaty ekspresowej na świecie. Do tego torebki zostały opróżnione z liści, żeby nie przeszkadzały w analizie. Badano więc głównie sam materiał torebki w warunkach symulujących parzenie.

Źródło: Hernandez et al., Plastic Teabags Release Billions of Microparticles and Nanoparticles into Tea, Environmental Science & Technology, 2019.

Czyli mikroplastik w herbacie to fakt?

Tak, ale z dopiskiem: przede wszystkim w przypadku torebek zawierających tworzywa sztuczne i przy wysokiej temperaturze.

Nowsze badanie z 2024 roku, opublikowane w Chemosphere przez zespół Gooyi Banaei, sprawdzało trzy komercyjne torebki wykonane z nylonu-6, polipropylenu i celulozy. Naukowcy symulowali przygotowanie naparu i mierzyli uwalnianie mikro- i nanoplastików.

W komunikacie Universitat Autònoma de Barcelona podano, że przy parzeniu polipropylen uwalniał około 1,2 miliarda cząstek na mililitr, celuloza około 135 milionów cząstek na mililitr, a nylon-6 około 8,18 miliona cząstek na mililitr. To są ogromne liczby, choć trzeba pamiętać, że mówimy głównie o cząstkach nano, czyli bardzo małych.

Badanie poszło też krok dalej: sprawdzono kontakt tych cząstek z ludzkimi komórkami jelitowymi w warunkach laboratoryjnych. Zaobserwowano, że część cząstek może być internalizowana przez komórki. Brzmi niepokojąco, ale ważne: badanie in vitro nie oznacza jeszcze, że u człowieka po wypiciu herbaty dzieje się dokładnie to samo i z takim samym skutkiem zdrowotnym.

Źródło: Banaei et al., Teabag-derived micro/nanoplastics as a surrogate for real-life exposure scenarios, Chemosphere, 2024; komunikat Universitat Autònoma de Barcelona, 2024.

Tu łatwo o przesadę: duża liczba cząstek nie oznacza jeszcze automatycznie konkretnej choroby u człowieka. Oznacza natomiast, że kontakt gorącej wody z niektórymi materiałami torebek naprawdę może uwalniać drobiny plastiku.

Gdzie zaczyna się zamieszanie?

Największy problem z tym tematem polega na tym, że słowo mikroplastik w internecie działa jak alarm. Widzimy liczbę, widzimy plastik, widzimy gorącą wodę i mózg dopowiada resztę.

Tymczasem badania nad mikroplastikiem są trudne technicznie. Trzeba odróżnić cząstki plastiku od innych drobin, zanieczyszczeń, włókien, osadów, substancji, które wytrąciły się podczas przygotowania próbki, a nawet zanieczyszczeń z powietrza laboratoryjnego.

Niemiecki Federalny Instytut Oceny Ryzyka, czyli BfR, krytycznie ocenił słynne badanie z 2019 roku. Według BfR zastosowana metoda mogła zawyżać liczbę cząstek, ponieważ ekstrakt z torebek był suszony przed analizą. Podczas suszenia substancje rozpuszczone w wodzie mogły się wytrącać i zostać policzone jako cząstki. BfR wskazywał też, że część znalezionych substancji mogła być oligomerami plastiku, a nie klasycznym mikroplastikiem.

To nie znaczy, że problem znika. Znaczy raczej, że viralowe miliardy trzeba czytać ostrożnie.

Źródło: BfR, BfR assesses study on tea bags and microplastic particles, 2025; Busse et al., Comment on Plastic Teabags Release Billions of Microparticles and Nanoparticles into Tea, Environmental Science & Technology, 2020.

Mit czy fakt? Krótka tabela

Mikroplastik w herbacie z torebek - co wiadomo z badań?
Teza Mit czy fakt? Komentarz
Plastikowe torebki herbaty mogą uwalniać mikroplastik i nanoplastik. Fakt Pokazały to badania z 2019 i 2024 roku, zwłaszcza dla torebek z tworzyw takich jak nylon, PET czy polipropylen.
Każda herbata z torebki uwalnia tyle samo plastiku. Mit Materiał torebki ma ogromne znaczenie. Inaczej zachowa się plastikowa piramidka, inaczej papierowa saszetka, inaczej torebka z bioplastiku.
Największym problemem są torebki parzone w gorącej wodzie. Raczej fakt Wysoka temperatura może zwiększać migrację substancji z materiałów opakowaniowych.
Wypicie herbaty z torebki oznacza natychmiastową szkodę dla zdrowia. Mit Nie ma obecnie prostego dowodu, że okazjonalne picie herbaty z torebek powoduje konkretną chorobę u ludzi.
Temat warto ograniczać ostrożnościowo. Fakt Skoro można łatwo wybrać herbatę liściastą albo prostsze materiały, to jest to rozsądna zmiana bez dramatyzowania.

Czy mikroplastik z herbaty jest szkodliwy dla zdrowia?

Tu zaczyna się część, w której internet zwykle traci cierpliwość, bo odpowiedź brzmi: nie wiemy jeszcze wystarczająco dużo.

Mikroplastik wykrywano już w różnych miejscach: wodzie, żywności, powietrzu, ludzkiej krwi, łożysku, płucach i innych tkankach. To pokazuje, że ekspozycja jest realna i powszechna. Ale czym innym jest wykrycie cząstek, a czym innym udowodnienie konkretnego skutku zdrowotnego przy konkretnej dawce i konkretnym źródle.

BfR w swojej ocenie wskazuje, że na podstawie obecnej wiedzy nie oczekuje się szkód zdrowotnych wynikających z mikroplastiku w żywności, ale jednocześnie przyznaje, że danych wciąż jest za mało, żeby w pełni ocenić wpływ na barierę jelitową i organizm człowieka.

To jest chyba najuczciwsze stanowisko: nie panikować, ale też nie udawać, że temat nie istnieje.

Dlaczego torebki mogą uwalniać cząstki?

Torebka herbaty jest małym materiałem opakowaniowym wrzuconym do gorącej wody. Jeśli zawiera tworzywo sztuczne, wysoka temperatura, kontakt z wodą i czas parzenia mogą sprzyjać uwalnianiu drobin, włókien albo substancji związanych z produkcją plastiku.

W torebkach mogą występować różne materiały:

  • nylon - często w przezroczystych, jedwabistych piramidkach,
  • PET - tworzywo sztuczne stosowane między innymi w opakowaniach,
  • polipropylen - może pojawiać się jako element zgrzewający,
  • PLA - bioplastik, często reklamowany jako roślinny lub biodegradowalny,
  • celuloza - materiał roślinny, ale w praktyce torebka może być mieszanką różnych składników.

Najbardziej mylące są opisy typu naturalna, roślinna, biodegradowalna albo jedwabista. Biodegradowalne nie zawsze znaczy bez plastiku. Roślinne nie zawsze znaczy obojętne w kontakcie z wrzątkiem. A jedwabista piramidka często nie ma nic wspólnego z jedwabiem.

Na etykiecie warto szukać konkretu: bez plastiku, bez nylonu, bez PET, bez polipropylenu. Same słowa naturalna, eko albo biodegradowalna mówią mniej, niż mogłoby się wydawać.

Czy papierowe torebki są bezpieczniejsze?

Prawdopodobnie często tak, ale z zastrzeżeniem.

Klasyczne papierowe torebki mogą być mniejszym problemem niż plastikowe piramidki, ale część z nich nadal zawiera syntetyczne włókna albo warstwę potrzebną do zgrzewania. Nie zawsze da się to poznać po wyglądzie.

Jeśli producent jasno podaje, że torebka jest bez plastiku, bez nylonu, bez polipropylenu i nadaje się do kompostowania domowego, to brzmi lepiej niż ogólne hasło eko. Ale nawet wtedy warto pamiętać, że marketing lubi słowa, które brzmią czyściej, niż są w praktyce.

Co z herbatą liściastą?

Herbata liściasta jest najprostszą odpowiedzią na ten problem. Nie dlatego, że magicznie usuwa wszystkie źródła mikroplastiku z życia. Bardziej dlatego, że omija materiał torebki, czyli jeden konkretny i łatwy do ograniczenia punkt kontaktu gorącej wody z opakowaniem.

Najlepszy zestaw jest bardzo banalny: liściasta herbata, metalowe sitko, szklany dzbanek albo kubek, ewentualnie zaparzacz ze stali nierdzewnej. Bez plastikowej piramidki, bez zgrzewanej saszetki, bez zgadywania, co właściwie pływało w tej wodzie.

To nie musi być wielka rewolucja. Wystarczy zamienić codzienną herbatę z plastikowej torebki na liściastą, a herbaty ekspresowe zostawić tam, gdzie naprawdę są wygodne: w podróży, pracy, hotelu albo sytuacji awaryjnej.

Czego nie robiłabym z tym tematem?

Nie wpadałabym w obsesję. Mikroplastik jest dziś w środowisku tak powszechny, że nie da się go wyzerować domowymi rytuałami. Można natomiast ograniczać najbardziej oczywiste źródła bez zamieniania życia w projekt laboratoryjny.

Nie wierzyłabym też ślepo w każde viralowe hasło o miliardach cząstek. Liczby są ważne, ale metoda badania, rodzaj torebki i interpretacja wyniku są równie ważne.

Nie traktowałabym herbaty z jednej torebki jak katastrofy zdrowotnej. Jeśli pijesz taką herbatę raz na jakiś czas, prawdopodobnie większe znaczenie dla zdrowia mają sen, dieta, ruch, alkohol, stres i jakość powietrza.

Ale jeśli pijesz kilka herbat dziennie, codziennie, przez lata, i używasz głównie plastikowych piramidek, zmiana na liściastą herbatę wydaje mi się rozsądna.

Jak ograniczyć mikroplastik z herbaty bez paniki?

  • wybieraj herbatę liściastą zamiast plastikowych piramidek,
  • używaj metalowego sitka albo szklanego zaparzacza,
  • sprawdzaj, czy producent podaje materiał torebki,
  • unikaj torebek z nylonu, PET i polipropylenu, jeśli masz wybór,
  • nie zakładaj, że biodegradowalne zawsze znaczy bez plastiku,
  • nie zalewaj plastikowych akcesoriów wrzątkiem, jeśli nie musisz,
  • nie panikuj po jednej herbacie z torebki, tylko zmień codzienny nawyk tam, gdzie to łatwe.

Mikroplastik w herbacie - moja odpowiedź

Czy mikroplastik w herbacie z torebek to mit?

Nie. To nie jest mit. Badania pokazują, że niektóre torebki, zwłaszcza wykonane z tworzyw sztucznych, mogą uwalniać mikro- i nanoplastik do naparu.

Czy każda herbata z torebki to toksyczna bomba?

Też nie. Tu zaczyna się przesada. Różne torebki mają różne materiały, badania mają różne metody, a wpływ na zdrowie ludzi nadal nie jest opisany tak dobrze, jak sugerują krzykliwe nagłówki.

Moja praktyczna wersja: herbata liściasta na co dzień, ekspresowa wtedy, kiedy jest wygodna. Bez paniki, ale też bez udawania, że plastikowa piramidka zalewana wrzątkiem to najlepszy pomysł świata.

Najrozsądniejszy wniosek jest dużo mniej efektowny, ale bardziej praktyczny: jeśli pijesz dużo herbaty, wybieraj liściastą. Jeśli kupujesz ekspresową, unikaj plastikowych piramidek i szukaj jasnej informacji o materiale torebki. Nie rób z jednej filiżanki powodu do paniki, ale nie udawaj też, że gorąca woda i plastik to idealny duet.

Herbata ma być spokojnym rytuałem. A jeśli można zrobić ten rytuał trochę mniej plastikowy, to ja nie widzę powodu, żeby się przy nim upierać.

Źródła wykorzystane w tekście

  • Hernandez et al., Plastic Teabags Release Billions of Microparticles and Nanoparticles into Tea, Environmental Science & Technology, 2019.
  • Busse et al., Comment on Plastic Teabags Release Billions of Microparticles and Nanoparticles into Tea, Environmental Science & Technology, 2020.
  • Banaei et al., Teabag-derived micro/nanoplastics as a surrogate for real-life exposure scenarios, Chemosphere, 2024.
  • Universitat Autònoma de Barcelona, Commercial tea bags release millions of microplastics when in use, 2024.
  • BfR, BfR assesses study on tea bags and microplastic particles, 2025.
  • Fard et al., Microplastics and nanoplastics in tea: Sources, occurrence and health concerns, Food Chemistry, 2025.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz