Mieszkania, kredyty, Bezpieczny Kredyt czy Mieszkanie na start

 Dalej dalej finanse mądrej dziewczyny! 


Zakładki z mieszkaniami nadal mam. Otwieram je trochę z ciekawości, trochę z nawyku, a trochę dlatego, że człowiek lubi sobie czasem pooglądać życie, na które jeszcze go nie stać. Marzec 2024 i znowu cały temat kręci się wokół kredytów. Nie wokół płytek, balkonów i ekspozycji okien, tylko właśnie wokół tego jednego pytania: czy da się wejść na ten rynek bez wywracania sobie finansów do góry nogami.

Dlatego tym razem bardziej niż same mieszkania interesuje mnie to, co dzieje się wokół finansowania. Po głośnym BK2% rząd zapowiada nowy program, czyli kredyt „Na Start”. I mam wrażenie, że sporo osób siedzi dziś dokładnie w tym samym miejscu co ja: jeszcze nie podpisuję umowy, jeszcze nie biegnę do banku, ale już chcę wiedzieć, czy w ogóle jest po co siadać do kalkulatora.

BK2% – co to było i dlaczego tyle namieszało

BK2%, czyli Bezpieczny Kredyt 2%, był programem dopłat do kredytów hipotecznych uruchomionym w 2023 roku. W praktyce chodziło o to, że państwo dopłacało do rat przez pierwsze 10 lat, dzięki czemu oprocentowanie było dużo niższe niż w standardowej ofercie bankowej. Sama nazwa działała na wyobraźnię błyskawicznie, bo przy wysokich stopach procentowych takie hasło brzmiało jak otwarte okno, przez które da się jeszcze wskoczyć do własnego mieszkania.

I ludzie naprawdę wskakiwali. W ciągu sześciu miesięcy udzielono około 60 tysięcy takich kredytów. Co ciekawe, z danych PKO BP wynikało, że 57,4% z nich trafiło do singli. Czyli nie było tak, że korzystały z programu wyłącznie rodziny z dziećmi. Sporo osób po prostu zobaczyło szansę, której wcześniej nie miało, i zareagowało szybko.

Cały problem polegał na tym, że BK2% nie działał w próżni. Kiedy nagle wielu kupującym poprawia się dostęp do finansowania, rynek od razu to czuje. Więcej osób zaczyna szukać, porównywać, składać wnioski, a emocje rosną szybciej niż zdolność kredytowa. Patrzyłam na to wtedy z boku i miałam dokładnie tę samą myśl, którą mam przy większości takich programów: pomoc pomocą, ale łatwo wpaść w poczucie, że trzeba brać już, natychmiast, bo potem będzie za późno.

Dlaczego po BK2% pojawił się temat „Na Start”

BK2% się skończył, ale potrzeba wsparcia nie zniknęła. Zostały też pytania, komu ten program naprawdę pomógł, a komu po prostu ułatwił zakup, który i tak był w zasięgu. Ministerstwo Rozwoju i Technologii zaczęło więc doprecyzowywać nową propozycję, czyli kredyt mieszkaniowy „Na Start”. Według zapowiedzi rząd ma przyjąć projekt ustawy w drugim kwartale 2024 roku.

W planach na lata 2024–2025 mówi się o około 100 tysiącach kredytów, przy założeniu, że średnia kwota jednego wyniesie mniej więcej 410 tysięcy złotych. I akurat ten punkt jest bardzo ziemski, bez pudru. W lutym 2024 średnia kwota udzielonego kredytu według danych BIK wyniosła 418 tysięcy złotych, więc widać, że założenia programu są ustawione dość blisko realnego rynku, a nie w świecie marzeń i konferencji prasowych.

Na czym ma polegać kredyt „Na Start”

Najważniejsza różnica względem BK2% jest taka, że nowy program ma być mocniej skierowany do rodzin, szczególnie tych z dziećmi. W zapowiedziach pojawia się mechanizm, w którym wysokość oprocentowania ma zależeć od liczby dzieci w gospodarstwie domowym. Najgłośniej wybrzmiewa oczywiście wariant 0% dla rodzin z trójką dzieci lub większą liczbą dzieci. Brzmi efektownie, choć jak zwykle diabeł siedzi w szczegółach, a szczegóły lubią się pojawiać dopiero wtedy, kiedy człowiek już zdąży się napalić.

Program ma być też obwarowany limitami dochodowymi. Według wcześniejszych informacji miałyby one wyglądać tak: singiel do 10 tys. zł brutto, para do 18 tys. zł brutto, rodzina z jednym dzieckiem do 23 tys. zł brutto, z dwójką dzieci do 28 tys. zł brutto, a z trójką dzieci do 33 tys. zł brutto. I tu zaczyna się prawdziwe życie, bo nagle wszystko trzeba przeliczyć bez romantycznej mgiełki. Pensję, zdolność, raty, wkład własny, koszty życia. Cały ten mało instagramowy pakiet.

Ministerstwo podawało też, że 30% osób, które skorzystały z BK2%, miało wystarczającą zdolność kredytową, by wziąć kredyt komercyjny bez dopłat. Właśnie dlatego w „Na Start” mają pojawić się progi dochodowe. Z jednej strony to logiczne. Z drugiej wiadomo, jak to bywa z takimi granicami. Czasem wystarczy kilkaset złotych różnicy i człowiek trafia do tej bardzo niewygodnej grupy: za bogaty na pomoc, za biedny na pełen spokój.

Kto ma mieć największe szanse

Z zapowiedzi wynika, że dla singli ma się pojawić limit wieku 35 lat. To nie jest przypadek. Po BK2% było widać, że jednoosobowe gospodarstwa domowe bardzo mocno weszły w ten program, więc teraz środek ciężkości ma zostać przesunięty bardziej w stronę rodzin. Czyli samotna osoba po trzydziestce, która dopiero próbuje ogarnąć temat własnego mieszkania, może już nie być tak oczywistą beneficjentką jak wcześniej. Excel społeczny bywa bezlitosny, naprawdę.

Założenie jest takie, że kredyt ma dotyczyć pierwszego własnego mieszkania. Wyjątek przewidziano dla rodzin z co najmniej trójką dzieci. W ich przypadku możliwy ma być także zakup mieszkania albo budowa domu bez konieczności spełnienia tego warunku. Dopłaty do preferencyjnych kredytów mają być udzielane przez 15 lat, czyli dłużej niż w BK2%. To akurat może robić dużą różnicę dla domowego budżetu, bo dłuższe wsparcie oznacza większą przewidywalność, a przy kredycie przewidywalność smakuje prawie jak luksus.

Czy jest się czym ekscytować

Powiedziałabym tak: jest się czym interesować, ale jeszcze nie czym zachwycać. Na razie mamy zapowiedzi, kierunek i coraz więcej konkretów, ale nadal nie ma pełnego, obowiązującego kształtu ustawy. A przy programach mieszkaniowych jeden mały zapis potrafi zmienić bardzo dużo. Inaczej liczony dochód, granica wieku, warunki dla singli, definicja pierwszego mieszkania. Niby drobiazgi, a potem nagle okazuje się, że cały plan trzeba pisać od nowa.

Ja sama patrzę na „Na Start” z zainteresowaniem, ale bez tej gorączki, którą łatwo złapać przy hasłach o dopłatach. Bo sam program nie załatwia wszystkiego. Nadal trzeba mieć zdolność, wkład własny, ogarnięty budżet i trochę odporności psychicznej. Kredyt hipoteczny nie robi się magicznie lekki tylko dlatego, że dostał ładną nazwę. Szkoda, wiem.

Na dziś najrozsądniej jest po prostu śledzić szczegóły i nie zakochiwać się jeszcze w żadnym rozwiązaniu na zapas. BK2% pokazał, że takie programy potrafią naprawdę wpłynąć na decyzje ludzi. „Na Start” też może to zrobić, tylko tym razem dobrze byłoby wejść w ten temat nie z paniką, ale z kalkulatorem i chłodną głową. Nawet jeśli na razie kończy się tylko na przeglądaniu ofert i cichym: może kiedyś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Adbox