Jak wygląda aborcja farmakologiczna?

Aborcja farmakologiczna w domu to temat, o którym wciąż mówi się za cicho, mimo że dotyczy milionów kobiet na świecie. Jak wygląda jej przebieg dzień po dniu, czego się spodziewać i gdzie szukać rzetelnych informacji oraz wsparcia? Zbieram to w jednym miejscu - konkretnie i bez straszenia.

aborcja farmakologiczna w domu

28 września to International Safe Abortion Day, czyli jedna z najbardziej rozpoznawalnych dat na świecie związanych z tematem legalnej i bezpiecznej aborcji oraz konsekwencji jej zakazu.

Nie mogą zabronić nam mówić o aborcji i informować siebie nawzajem. W momencie, gdy jest tyle hałasu i ciszy jednocześnie, powtarzane są hasła straszące. Prawda jest taka, że ucichły protesty Marszu Kobiet, a nie cichną ataki na jedyną klinikę AboTak - nawet nie aborcyjną, tylko informacyjną.

Siedzimy z kumpelą przy kuchennym stole, pijemy herbatę, a temat krąży gdzieś obok, jakby był czymś wstydliwym. A przecież chodzi o ciało. O zdrowie. O decyzję, która dla wielu z nas jest jedną z ważniejszych w życiu.

Przyznam, że kiedy pierwszy raz usłyszałam o aborcji farmakologicznej w domu, w głowie miałam obraz jak z filmu. Dramat, ból nie do zniesienia, krew, panika. Rzeczywistość okazała się dużo bardziej przyziemna. A przede wszystkim - do przejścia, szczególnie w towarzystwie koleżanki, która jest obok i trzyma za rękę.

Piszę o tym, bo nie mogą zabronić nam mówić o aborcji. Rozmowa nie jest przestępstwem. Wiedza nie jest zagrożeniem.

Myślisz o aborcji? Rano ma znaczenie

Jeśli czeka cię aborcja farmakologiczna, poranek bywa sprzymierzeńcem. Wieczorem i w nocy głowa płata figle. Każdy skurcz urasta do rangi katastrofy, każdy sygnał z ciała wydaje się podejrzany. Rano świat wygląda inaczej. Słońce wpada przez okno, telefon działa, apteki są otwarte, koleżanka może wpaść.

W takich chwilach detale mają znaczenie. Ciepły koc i termofor, świeczka z ulubionym zapachem, serial, który już znasz i nie wymaga skupienia, ulubiona bluza, trochę za duża. Brzmi banalnie, ale musi ci być wygodnie.

Nie jesteś pierwsza. Nie będziesz ostatnia. Miliony kobiet na świecie przechodzą przez to w domu, więc nie jesteś sama.

Dzień pierwszy: mifepriston

Pierwszego dnia przyjmuje się mifepriston. U większości osób nie dzieje się właściwie nic. Czasem pojawi się lekkie plamienie albo delikatne mdłości.

Można pracować, wyjść na spacer, zrobić pranie i zapomnieć, że w ogóle coś się zaczęło. Organizm dostaje sygnał, że ciąża ma się zakończyć, ale nie rozkręca jeszcze całej akcji.

Dzień drugi: mizoprostol i skurcze

Po około 24 godzinach przyjmuje się mizoprostol. Cztery tabletki umieszcza się między dziąsłem a policzkiem, po pół godzinie połyka się resztę. W tym momencie zaczyna się właściwy etap.

Skurcze macicy pojawiają się stopniowo. Dla jednej osoby będą jak mocniejsza miesiączka, dla innej przypomną poród. Każde ciało reaguje inaczej.

Ból potrafi być silny. To efekt pracy macicy. Skurcze mogą powodować też biegunkę i parcie na stolec - to normalne.

Warto mieć pod ręką leki przeciwbólowe: paracetamol, ibuprofen, pyralginę czy ketonal. Unikaj leków rozkurczowych typu nospa, bo mogą osłabić działanie tabletek.

Ruch czasem pomaga bardziej niż leżenie. Krótki spacer po mieszkaniu, bujanie biodrami, lekka joga, ciepły termofor przyciśnięty do podbrzusza.

Mizoprostol może wywołać dreszcze, stan podgorączkowy, biegunkę lub wymioty. Zwykle trwa to kilka godzin i mija.

Emocje przychodzą falami

Ciało to jedno, głowa drugie.

Pojawia się ulga, czasem smutek, czasem oba naraz. Nie ma jednego właściwego sposobu przeżywania tego doświadczenia.

Rozmowa z kimś zaufanym pomaga. Koleżanka, siostra, partner. Obecność polega na byciu obok - bez rad, bez analiz.

Można też skontaktować się z organizacjami wspierającymi kobiety. Sama świadomość, że ktoś odpowie na pytanie „czy to normalne?”, uspokaja.

Tabletki można zamówić przez womenhelp.org. Więcej informacji o przebiegu aborcji znajdziesz na stronie adt.pl/aborcja/.

Rozmawiajmy, bo to normalność

Gdy organizacje religijne budują obraz aborcji jak sceny z filmu sensacyjnego, łatwo wpaść w strach. W rzeczywistości aborcja w domu często przypomina intensywną miesiączkę przeżytą pod kocem, z przerwami na herbatę.

Najtrudniejsza okazuje się nie fizyczność, tylko cisza wokół tematu. Udawanie, że go nie ma.

Właśnie dlatego warto mówić. Bez krzyku, czule, wspierająco.

Jeśli jesteś w takim momencie życia, pamiętaj: masz prawo do informacji i wsparcia.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz