Drugie życie produktów. Dlaczego coraz częściej kupujemy rzeczy z drugiej ręki?

Dzisiaj z trochę innym tematem ale czy zauważacie zmianę podejścia do drugiego życia produktów? Jeszcze nie tak dawno zakupy miały trochę inny wydźwięk niż dziś. Lumpeks był miejscem, do którego zaglądało się przede wszystkim po tanie ciuchy, a używane meble kojarzyły się z meblowaniem studenckiego mieszkania. Telefon z outletu? Był raczej rozwiązaniem budżetowym niż świadomym pierwszym wyborem.

W mojej prespektywie dzisiaj granica między nowe a używane zaczyna się zacierać. Na nowym coraz mniej nam zależy.

Coraz częściej łapię się na tym, że zanim kupię coś nowego, sama sprawdzam, czy podobnej rzeczy nie mogę znaleźć z outletu, minionej kolekcji czy drugiej ręki. Miałam jakiś czas temu swoją eko era. Ale po co mówić o ekologii, i recyklingu społecznym jak powody bywają znacznie bardziej oczywiste. Po co mam płacić pełną cenę za rzecz, którą ktoś kupił kilka miesięcy wcześniej, zwrócił lub prawie jej nie używał i teraz mogę ją kupić za połowę?

Kupować nie drożej a mądrzej - najlepiej pokazuje, dlaczego rynek rzeczy używanych tak bardzo się zmienił.

1. Używane przestało oznaczać gorsze

Przez lata handel rzeczami używanymi był trochę schowany na marginesie konsumpcji. Były komisy, giełdy, lumpeksy i lokalne ogłoszenia, pamiętacie takie czasy archeologiczne kiedy na Vinted się swapowało ubrania? Trzeba było poświęcić czas, szukać, pisać lub smsować, a okazjonalnie nawet dzwonić, czasami jechać przez pół miasta tylko po to, żeby na miejscu przekonać się, że szafka ze zdjęcia wygląda jednak zupełnie inaczej.

Internet rzeczy z drugiej ręki praktycznie usunął tę barierę.

Dziś możemy w kilka minut porównać ceny używanych telefonów na profesjonalnych portalach, które sprawdzają outlety z elektroniką. To samo dotyczy mebli, ubrań, książek, sprzętu sportowego czy AGD. Powstały całe platformy zajmujące się recommerce, czyli ponownym wprowadzaniem produktów do obiegu zamiast traktowania ich jako rzeczy jednorazowego użytku. Zakup z drugiej ręki przestał wyglądać jak oszczędzanie, bo mnie nie stać. Drugi obieg stał się po prostu kolejną opcją zakupową.

Najpierw myślę "mój portfel"

Możemy długo mówić o ekologii, gospodarce obiegu zamkniętego i świadomej konsumpcji, ale prawdopodobnie jeden z głównych powodów popularności second-handu jest znacznie prostszy.

To również mój powód i brzmi on prosto CENA!

Przykładowo dla elektroniki, mebli, sprzętu sportowego czy ubrań różnice potrafią być ogromne. Produkt, który kilka miesięcy wcześniej kosztował 1300 zł, może pojawić się na rynku wtórnym za 600-700 zł tylko dlatego, że został już rozpakowany i przez chwilę należał do kogoś innego, a następnie został zwrócony do sklepu!

W kilka minut porównać ceny używanych telefonów, mebli, sprzętu sportowego czy AGD. Pomagają w tym również serwisy takie jak taniey.pl, które ułatwiają znalezienie tańszych ofert i produktów z drugiej ręki bez przekopywania dziesiątek różnych stron. Niektóre platformy próbują dodatkowo zautomatyzować samo szukanie okazji. Wtyczka Faircado działa jako rozszerzenie przeglądarki, które podczas zakupów potrafi wyszukiwać podobne produkty z drugiej ręki. A grupy na fb informują się o promocjach outletowych.

Ekologia + ekonomia

Oczywistym argumentem jest środowisko.

Szczególnie dobrze widać problem na przykładzie ubrań. Parlament Europejski podaje, że wyprodukowanie jednej bawełnianej koszulki wymaga około 2700 litrów słodkiej wody. Konsumpcja tekstyliów w UE wiąże się także z dużym wykorzystaniem surowców, ziemi i emisjami CO₂. Jednocześnie tylko niewielka część zużytych tekstyliów rzeczywiście wraca do produkcji nowych ubrań.

Najbardziej ekologiczny produkt bardzo często nie jest więc produktem wykonanym z kolejnego eko materiału. Jest nim rzecz, która już istnieje i może być reużyta.

Jeżeli ktoś kupił stół, rower czy kurtkę, a po roku przestał ich potrzebować, przedłużenie życia tych produktów jest dużo bardziej logiczne niż natychmiastowe zastępowanie ich kolejnymi egzemplarzami.

Oczywiście nie oznacza to, że każdy zakup z drugiej ręki automatycznie ratuje planetę. Jeżeli zaczniemy kupować 5 używanych sukienek tylko dlatego, że były tanie, nadal pozostaje to nadmierną konsumpcją.

Jednak wiem ja i wiecie wy, że matematyka jest prosta! Ponowne wykorzystanie rzeczy, które już zostały wyprodukowane, jest jednym z najbardziej intuicyjnych elementów tzw. gospodarki obiegu zamkniętego. Unia Europejska również coraz mocniej zmierza w stronę wydłużania życia produktów, prawa do naprawienia elektroniki i ponownego wykorzystania.

Rzeczy, których po prostu nie da się kupić nowych

Second-hand ma jeszcze jedną przewagę, której zwykły sklep nigdy nie będzie miał.

Przeszłość!

Wycofany model aparatu. Torebka z kolekcji sprzed dziesięciu lat. Stare wydanie książki. Konsola, której producent już nie sprzedaje. Mebel z czasów PRL. Limitowana para sneakersów.

Rynek wtórny jest ogromnym archiwum rzeczy, często rzeczy kolekcjonerskich czy po prostu budzących sentyment.

Stąd zmienia się także profil jego użytkownika. Nie szukamy tam wyłącznie okazji. Czasami szukamy dokładnie tego jednego przedmiotu, którego nie da się już znaleźć w zwykłym sklepie.

Paradoksalnie więc w świecie, w którym możemy kupić niemal wszystko, produkty używane pozwalają znaleźć rzeczy naprawdę trudno dostępne.

Technologia w służbie planety

Mam wrażenie, że właśnie ten element często pomijamy. Tech rozwój zrobił dla second-handu więcej niż moda na ekologię

Będę brutalna, ale o całym sukcesie recommerce nie zdecydowała wyłącznie większa świadomość ekologiczna. Jasne ładnie jest mówić, że chcemy żyć ekologicznie. Jednak jakoś szampony w kostce i żele pod prysznic sprzedawane do własnych słoików jeszcze rynku nie wygrały.

O recommerce zdecydowała przede wszystkim wygoda.

Jeżeli znalezienie używanej rzeczy wymaga godziny przekopywania ogłoszeń, wiele osób wybierze nowy produkt i dostawę następnego dnia. Jeśli jednak aplikacja potrafi zebrać oferty, porównać ceny albo podsunąć używany odpowiednik produktu, który właśnie oglądamy, różnica między tradycyjnym e-commerce a second-handem zaczyna znikać.

Vinted jest ciekawym przykładem tego kierunku. Nowa opcja wyszukiwania wykorzystuje między innymi dopasowywanie obrazów i produktów, aby pokazywać użytkownikowi podobne rzeczy dostępne w aplikacji. Możliwe więc, że przyszłością second-handu wcale nie będzie wielki internetowy lumpeks.

Kupowanie rzeczy używanych stało się normalne

Być może właśnie to jest największą zmianą.

Nie chodzi już o to, że nagle wszyscy zostaliśmy minimalistami i postanowiliśmy ratować planetę zakupem używanej komody.

Po prostu coraz częściej dochodzimy do wniosku, że fakt, iż jakiś przedmiot miał wcześniej właściciela, nie odbiera mu wartości.

Samochody kupujemy z drugiej ręki od dziesięcioleci i nikogo to nie dziwi. Dlaczego z telefonem, stołem, aparatem fotograficznym czy kurtką miałoby być inaczej?

Nowy produkt nadal ma swoje zalety: gwarancję, przewidywalny stan, pełną historię użytkowania i często większe bezpieczeństwo zakupu. Nie wszystko również warto kupować używane. Jednak skoro w drugim obiegu mogę dostać od resellera, outletu gwarancję okresową np. 2-3 miesiące - ryzyko jest zmniejszone.

Stąd automatyczne założenie, że nowe jest lepsze, nie ma już mocy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz