Dzisiejszy wpis może brzmieć jakby miał stać się ślepym narzekaniem, ale to nie prawda! To coś, co obserwuję, odkąd w 2020 roku kupiłam własne mieszkanie. Znaczy własne… nadal trochę bankowe. Od tamtej pory widzę, jak zmienia się mój czynsz i jak kolejne, z pozoru niewielkie podwyżki zaczynają składać się na naprawdę sporą kwotę. W ciągu kilku lat mój czynsz praktycznie się podwoił.
Czynsz rośnie po cichu, a ja coraz częściej zastanawiam się: okej, ale za co właściwie płacimy?
Podwyżka o pięć złotych? Machniemy ręką. Kilkanaście złotych więcej na fundusz remontowy? Trudno, wszystko drożeje. Wyższa zaliczka na wodę? Pewnie wzrosły ceny. Każda z tych zmian osobno nie wygląda szczególnie groźnie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy wyciągniemy stare rozliczenie ze spółdzielni i położymy je obok dzisiejszego.
Ja właśnie to zrobiłam. Porównałam opłaty ze stycznia 2020 roku z czerwcem 2026 roku oraz z najnowszym pismem zapowiadającym kolejne podwyżki od stycznia 2027 roku. Moje mieszkanie ma 91 m², więc przy opłatach naliczanych od powierzchni nawet niewielka zmiana stawki zaczyna być całkiem odczuwalna.
Ile właściwie wzrosły moje opłaty?
| Opłata | 2020 | 2026/2027 | Wzrost |
|---|---|---|---|
| Winda | 6,00 zł* |
35,49 zł 0,39 zł/m² |
+491,5% |
| Fundusz remontowy | 128,45 zł | 256,89 zł | +100% |
| Eksploatacja | 154,14 zł | 227,54 zł | +47,6% |
| Zaliczka na ciepłą wodę | 11,88 zł | 42,79 zł | +260,2% |
Kwoty zostały przeliczone dla mieszkania o powierzchni 91 m². * W przypadku windy w 2020 roku obowiązywała stała opłata 6 zł za osobę, wprowadziłam się sama, więc miałam 6zł, później 2021 mieliśmy jeszcze przez chwilę 12 zł jako że dołączył mój chłopak, szybkie zgłoszenie w BOK w spółdzielni i opłata analogiczna do opłaty za śmieci liczona za osobę. W 2022 roku zmieniono sposób rozliczania i wprowadzono stawkę 0,29 zł/m², a w 2026 roku podniesiono ją do 0,39 zł/m².
Czy moje metry kwadratowe częściej jeżdżą windą? 😱
Jedną z pozycji, które najbardziej zwróciły moją uwagę, jest winda. Ale nie chodzi wyłącznie o wzrost ceny. Po drodze zmienił się również cały sposób naliczania tej opłaty.
W 2020 roku płaciłam za windę po prostu 6 zł miesięcznie. Opłata była naliczana od osoby mieszkającej w lokalu.
W 2022 roku spółdzielnia zmieniła system rozliczania windy. Zamiast stałej kwoty pojawiła się opłata uzależniona od powierzchni mieszkania: 0,29 zł za m². Przy moich 91 m² oznaczało to już 26,39 zł miesięcznie.
Na tym jednak się nie skończyło. W 2026 roku podniesiono również samą stawkę, z 0,29 zł do 0,39 zł za m². Obecnie za windę płacę więc 35,49 zł miesięcznie.
W 2020 roku: 6 zł. Po zmianie sposobu naliczania w 2022 roku: 26,39 zł. Po podwyżce stawki w 2026 roku: 35,49 zł. W praktyce moja miesięczna opłata za windę jest dziś o około 491,5% wyższa niż w 2020 roku.
Więc naprawdę trudno mi nie zadać dwóch pytań. Pierwsze: skąd tak duża zmiana w ciągu zaledwie kilku lat? Drugie: dlaczego w ogóle powierzchnia mieszkania decyduje o tym, ile płacę za windę?
Czy moje 91 metrów jeździ windą częściej niż 50 metrów sąsiada?
Oczywiście rozumiem, że utrzymanie windy kosztuje. Trzeba ją serwisować, naprawiać, wykonywać przeglądy i płacić za energię. Nie kwestionuję więc tego, że za windę trzeba płacić. Zastanawia mnie przede wszystkim sposób naliczania tej opłaty i skala zmiany.
Bo tutaj nie wydarzyła się zwykła podwyżka z 0,29 zł do 0,39 zł za metr. Najpierw zmieniono cały sposób rozliczania, przez co moja opłata wzrosła z 6 zł do 26,39 zł. Cztery lata później podniesiono także stawkę za metr i zrobiło się 35,49 zł.
Fundusz remontowy jest już dwa razy wyższy
Jeszcze ciekawiej robi się przy funduszu remontowym.
W 2020 roku, po przeliczeniu dla mojego mieszkania o powierzchni 91 m², było to około 128,45 zł miesięcznie. W czerwcu 2026 roku było to już około 243,13 zł. Od stycznia 2027 roku będzie to około 256,89 zł miesięcznie.
To praktycznie dokładnie dwa razy więcej niż w 2020 roku. W ciągu siedmiu lat miesięczna opłata na fundusz remontowy wzrosła u mnie o ponad 128 zł.
Niby mówimy o jednej pozycji na comiesięcznym rachunku. Tyle że 256,89 zł miesięcznie daje już ponad 3000 zł rocznie na sam fundusz remontowy.
Naturalnie zaczynam się zastanawiać: co właściwie zostało za te pieniądze zrobione?
Bo nie mam problemu z płaceniem na remonty. Budynek trzeba utrzymywać, instalacje się zużywają, dach czy elewacja nie naprawią się same. Chciałabym tylko, żeby wraz z rosnącymi opłatami równie łatwo rosła przejrzystość tego, na co te pieniądze są wydawane, a w moim budynku przez te 5 lat nadal przecieka okno dachowe na klatkę schodową i spółdzielnia nie kwapi się do naprawy twierdząc, że to wada konstrukcyjna budynku.
14 mieszkań załóżmy nawet, że moje jest stosunkowo z tych większych niech nawet średnie mieszkanie będzie 40 m2, chociaż wiem, że najmniejsze mieszkanie w naszym budynku ma 37 m2 i wszystkie inne mieszkania są większe, bo są to mieszkania 2, 3 i 4 pokojowe. Niech nawet będzie, że średnio mieszkanie płaci 2 tys, 14 mieszkań * 2 tys * 5 lat naprawdę nie stać nas za 140 tys wymienić jedno małe okno dachowe z funduszu remontowego?
Eksploatacja też rośnie, tylko znacznie ciszej
Jeszcze lepiej mechanizm małych podwyżek widać przy kosztach eksploatacji.
W przeliczeniu na moje 91 m² w 2020 roku było to około 154,14 zł miesięcznie. W czerwcu 2026 roku już 221,12 zł. Od stycznia 2027 roku kwota wzrośnie do około 227,54 zł.
W porównaniu z 2020 rokiem to wzrost o około 47,6%.
Nie ma tutaj jednej spektakularnej podwyżki. Jest za to dokładnie to, co obserwuję od kilku lat. Kilka złotych więcej, później kolejne kilka i jeszcze następne. Żadna pojedyncza zmiana nie wygląda dramatycznie. Dopiero kiedy porównamy początek i koniec, okazuje się, że jedna z podstawowych opłat wzrosła prawie o połowę.
A co z zaliczkami na wodę?
Jeszcze większą różnicę widać przy zaliczce na ciepłą wodę. Po przeliczeniu dla mojego mieszkania mówimy o zmianie z około 11,88 zł do 42,79 zł.
To wzrost o około 260%.
Oczywiście zaliczka nie oznacza jeszcze, że dokładnie tyle ostatecznie kosztuje zużyta przeze mnie woda. Później następuje rozliczenie. Rozumiem też, że wzrosły ceny energii, ogrzewania i samej wody. Mimo wszystko tak duża różnica sprawia, że chcę wiedzieć, w jaki sposób została wyliczona.
Nie chodzi o to, że wszystko ma kosztować tyle, co w 2020 roku
Bo przecież nie ma. W ciągu kilku lat wzrosły ceny energii, usług, materiałów budowlanych i pracy. Byłoby naiwnością oczekiwać, że utrzymanie budynku będzie kosztowało dokładnie tyle samo co kilka lat temu.
Problem widzę gdzie indziej.
Jak łatwo przyzwyczajamy się do kolejnych pozycji na rachunku.
Dostajemy pismo. Czytamy, że od przyszłego miesiąca stawka wzrośnie o kilka groszy za metr. Odkładamy kartkę do szuflady. Przy mieszkaniu o powierzchni 91 m² każde dodatkowe 10 groszy za metr oznacza jednak kolejne 9,10 zł miesięcznie. Dwadzieścia groszy to już 18,20 zł. I to tylko w jednej pozycji.
Potem przychodzi następna zmiana i kolejna. Fundusz remontowy, eksploatacja, winda, woda. Każda podwyżka z osobna wydaje się niewielka, ale wszystkie trafiają na ten sam rachunek.
I właśnie dlatego dopiero po kilku latach, kiedy wyciągamy stare dokumenty, zaczynamy widzieć skalę zmian.
W moim przypadku fundusz remontowy jest praktycznie dwa razy wyższy niż w 2020 roku. Eksploatacja wzrosła o prawie połowę. A w przypadku windy najpierw zmienił się cały sposób naliczania opłaty, a później wzrosła także stawka za metr. W efekcie zamiast 6 zł miesięcznie płacę dziś 35,49 zł.
Nie oznacza to automatycznie, że spółdzielnia robi coś niewłaściwego. Oznacza natomiast, że mamy pełne prawo pytać.
Dlaczego zmieniono sposób naliczania konkretnej opłaty? Z czego wynika podwyżka? Jak skalkulowano zaliczkę? Ile pieniędzy zgromadzono na funduszu remontowym i jakie remonty wykonano? Co planowane jest w kolejnych latach?
Spółdzielnia zarządza przecież pieniędzmi swoich członków i mieszkańców. A kiedy z naszego konta co miesiąc znika coraz większa kwota, pytanie „za co płacę?” nie jest marudzeniem.
Jest zwyczajnie rozsądne.
A kiedy ostatnio porównaliście swój obecny czynsz z tym sprzed pięciu czy sześciu lat? Ja zrobiłam to pierwszy raz naprawdę dokładnie. I chyba właśnie liczby zaskoczyły mnie najbardziej.
Muszę też sobie zerknąć co dokładnie najbardziej u mnie wzrosło z ciekawości. Bo że inflacja to wiadomo, wszytko w górę. Windy u mnie nie ma to nie porównam, ale no śmiesznie trochę uzależniać opłatę za nią od wielkości mieszkania.
OdpowiedzUsuń