Kupiłam słabe wino.
Moja wina...moja wina, że nie mieliśmy wina.
Moja wina...moja wina, że nie mieliśmy wina.
Nie dam sobie rozgrzeszenia stwierdzając - zdarza się i tak. Skusiłam się bezmyślnie na taniutkie, portugalskie, czerwone półsłodkie Quintana (więcej o tym winie można przeczytać na winka.net o dziwo, w komentarzach wcale nie ma najgorszej opinii). Miało ładną etykietę i kiedyś było w gazetce biedronki jako "wina codzienne". Na swoje usprawiedliwienie dodam, że mam małe doświadczenie, nie umiem się zdecydować, a mężczyzna koło mnie też był niezdecydowany.
Nie powiedziałabym, że nie jest do wypicia, ale nie podpasowało mi i tyle. Teraz wiem, że ten posmak, który zostawał na języku to jego pieprzny aromat - jak dobrze, że jest internet... .
Wracając do meritum została połowa butelki... co z tym fantem zrobić? Wylać szkoda. Okrutne, ale pewnie większości przyszło do głowy - odstawić na półkę i częstować gości. Nie najgorszy pomysł, tylko nie w warunkach studenckich. Ruszyłam poszukiwać odpowiedzi ...
Jak przechowywać otwarte wino?
Tlen zmienia wino w ocet, amen. To jest pierwsza uwaga jaką trzeba zapamiętać - im mniej powietrza tym lepiej. Krótko - każdorazowo po nalaniu zakorkowywać. Po otwarciu przechowywać w chłodzie, w pionie i bez dostępu światła. Obniżona temperatura spowalnia reakcję utleniania. Pozycja horyzontalna zwiększałaby powierzchnię wina mającą kontakt z tlenem, a promieniowanie słoneczne powoduje zmianę barwy. Ze spokojem powinno wytrzymać 3, 5 dni, a nawet tydzień. Utlenienianie zmienia smak, ale wino nie staje się toksyczne.
I co z tym teraz zrobić ?
Zacznę najprościej - nie ma takich alkoholi, z których nie da się umieszać dobrych drinków.
▼ 1. Zróbmy z niego Sangrię!

To po prostu słodki, hiszpański orzeźwiający napój niewymagający wielkiej inwestycji - owoce i średniej jakości wino. Przepisów w internecie można znaleźć mnóstwo, mnóstwo wariacji na temat. Choćby na blogu mlecznej krowy, madame edith czy ziółka w kuchni. Jak widać baza jest prosta - czerwone wino, cytrusy, brzoskwinia i coś do rozcieńczenia - woda sodowa czy wersja przeze mnie bardziej aprobowana - sprite.
▼ 2. Na grzaniec
Przeciwnie do orzeźwiającej Sangii można sprawić sobie coś rozgrzewającego. Sok z pomarańczy, miód lub cukier, dodać gotowej przyprawy lub samodzielnie na mieszać - trochę imbir, goździki, szczypta cynamonu, (czytałam, że można dać też rodzynki) całość uwieńczyć pomarańczą pokrojną w paski ... tylko wtulić się ( najlepiej w kogoś ) przy kominku i mruczeć z rozkoszy
▼ 3. Drinki pół na pół
Czyli najtradycyjniejsze studenckie metody "jak z najgorszego kwasu zrobić driniacza". W stosunku 1:1 wino z cytrynową fantą, cytrynową wodą sodową lub spritem (tinto de verrano). Także 1:1 wino i cola - brzmi jak profanacja, albo przepis z nonsensopedii? Możliwe, ale ten trunek z lodem robi wrażenie (calimocho). Ponadto z domowym sokiem jeżynowym, aroniowym lub z czarnej porzeczki ma właściwości lecznicze. Delikwenta podniosą z łóżka, bądź przeciwnie uśpią natychmiastowo, co choremu ciału jest wskazane (drink polskiej babuni).
▼ 4. Galaretkowe shoty
Zaryzykowałabym i spróbowała z przepisu u Anioł w Kuchni, oczywiście używając galaretki truskawkowej lub wiśniowej
▼ 5. Gulasz
Trudno wyobrazić sobie bardziej oczywiste zastosowanie zalegającego wina. Najprostszy, zawsze udany przepis na gulasz. Czas jak na gulasz normalny, rozsądny, z przygotowaniem i duszeniem zabawa na dwa palniki - ok godziny. Prawa autorskie - złote rady mojej babci. Dzieło na zasadzie "spójrz co masz w lodówce i szacuj".
Składniki:
♦ dowolne mięso (raczej czerwone niż białe - intuicyjnie kurczak czy indyk wolą białe trunki)
♦ ok pół litra bulionu wołowego (może być z kostki, ambitniej własny)
♦ 1 duża cebula ( wygodniej średnia + mała )
♦ 2 ząbki czosnku
♦ coś z warzyw (coś tzn coś co po prostu mam, stosujemy zasadę i / lub - 1 marchew, papryka, 1/3 - 1/2 białej części pora)
♦ garść pieczarek
♦ masło, oliwa z oliwek
♦ przyda się sól i pieprz
♦ inne przyprawy wg uznania, można dodać sosu sojowego
Wykonanie:
► mięso pokroić w kostkę ok. 2cm - doprawić solą pieprzem, podsmażyć na oliwie
(najlepiej w głębokiej patelni)
► średnią cebulę posiekać w kostkę, czosnek rozdrobnić wyciskarką, pora, marchewkę posiekać w plastry, papryki w kostkę - wszystko razem podsmażyć na średnim (małym) ogniu
( cel : rozmiękczyć warzywa, miarą zeszklenia, ale nie zesmażenia cebuli)
► zarumienione mięso i warzywa zalać szklanką wina chwilę (5-7min) potrzymać mieszając
(wino powinno lekko odparować )
► dodać gorący bulion i resztę wina, trzymać do zagotowania
► dodać dodatkowo łyżkę sosu sojowego, miłym akcentem będzie 1-2 suszone śliwki lub inne przyprawy
(imbir - dawkowanie: łyżeczka, rozmaryn - jedna gałązka, kolendrę - 1łyżeczka, liść laurowy - 2sztuki czy ziele angielskie -2/3sztuki - wg intuicji kucharki, ale może nie wszystkie na raz)
► wolno dusić na małym ogniu ok. 20min pod przykryciem
► w tym czasie pieczarki pociąć na ćwiartki podsmażyć z posiekaną małą cebulką
► dodać pieczarki do duszącego się gulaszu i niech jeszcze z 10minut przejdą wzajemnym smakiem
► podawać z kaszą jaglaną lub pyrkami w wersji puree
▼ 6. Bigos
Bigos na pół słodkim? Czemu nie? Z zeznań świadków do tej pory- nikt się nie skarżył:)
▼ 7. Praliny z alkoholem
Bigos na pół słodkim? Czemu nie? Z zeznań świadków do tej pory- nikt się nie skarżył:)
▼ 7. Praliny z alkoholem
Namoczyć rodzynki w alkoholu. Orientacyjnie jak w ogóle robi się praliny u Ilki.
▼ 8. Deglasacja
Pojęcie chyba znane, ale dla mnie nie było. Gdy podczas smażenia coś nam przywarło do patelni, wystarczy wlać trochę wina i poczekać, aż się zagotuje i połączy z tym, co zostało na patelni. Można potem dodać do potrawy albo wykorzystać do przygotowania sosu ( np. na słodko dodając dżem wiśniowy) .
▼ 9. Gdy nie mamy zamiaru nic z nim robić
Zanim jednym ruchem wylejemy do zlewu, zawsze możemy oddać panom, którzy i mocniejsze trunki pijali - jestem przekonana, że się nie obrażą.
▼ 9. Gdy nie mamy zamiaru nic z nim robić
Zanim jednym ruchem wylejemy do zlewu, zawsze możemy oddać panom, którzy i mocniejsze trunki pijali - jestem przekonana, że się nie obrażą.
A wy, macie swoje przepisy z winem?
Czy do czegoś jeszcze u was czerwone wino się nadaje?
nie pije alkoholi, ale nawet jak piłam to zawsze miałam wstęt do wina:)
OdpowiedzUsuńSama wina bardzo lubię ale kompletnie się na nich nie znam. Chętnie zrobię sobie te praliny z alkoholem.
OdpowiedzUsuńno no dobry sposób masz :D
OdpowiedzUsuńhttp://sweet-and-sour-bun.blogspot.com/
Ooo popatrz, o pewnych kwestiach nie wiedziałam np o deglasacji i galaretce :) najbardziej podoba mi się ostatnie :D
OdpowiedzUsuńoj tak, wdzięczność panów za tai trunek prawdopodobnie byłaby ogromna ;)
UsuńŚwietne porady. :) Ja nie pijam często wina, a jeśli już to kupuję słodkie, tylko i wyłącznie. :D Mój dziadek dodaje wino do robienia ziółek. :P
OdpowiedzUsuńwww.ajnidju.blogspot.com
Dziękuję za miłe słowa i zapraszam częściej
OdpowiedzUsuńMój sposób na paskudne wino - gulasz, bigos lub inna potrawa :)
http://lesia-rekodzielo.blogspot.com
nie przepadam za winem szczerze mowiac ;) wole desperadosa, taka chołota ze mnie.
OdpowiedzUsuńJa też lubię wino, ale mam sprawdzone- Kadarkę z taką różą na etykiecie- inne mi nie smakują. Natomiast kiedyś w Chorwacji piłam pyszne czerwone wino z ...colą:)
OdpowiedzUsuńChyba nie dla mnie... :)
OdpowiedzUsuńJa raczej wina nie pijam, ale mam pare sprawdzonych glownie dla odwiedzajacych nas gosci i wcale nie sa takie drogie, a jak je zachwalaja ;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
kiedyś piłam mnóstwo wińska, ale już wątroba nie ta;) teraz czerwonego w ogóle nie trawię, wolę białe. Ale do potraw dodaję tylko czerwone, bo przetworzone jakoś mi idzie, a mięso z winem jest nieziemskie w smaku :)
OdpowiedzUsuńTyle zastosowań znalazłaś ! A ja wylałam ostatnio do zlewu. Panowie z ławki pod blokiem nie byli by zadowoleni:)
OdpowiedzUsuńDrinki z colą racja - sponiewierają nieziemsko :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
www.tematyczniekosmetycznie.blogspot.com
O tak, zdecydowanie wykorzystuje nietrafione wina do gulaszu ;)
OdpowiedzUsuńJak wino, to tylko słodkie :) !
OdpowiedzUsuńHeheh fajny post ;) Kiedyś pewnie mi się przyda ^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ^ ^
pusta-szklanka.blogspot.com
Fajne rady :D
OdpowiedzUsuńCiekawe pomysły :))
OdpowiedzUsuńCiekawie:)
OdpowiedzUsuńno tak, każdemu inne wino smakuje :) Jednak nie wiem czy zdecydowałabym się robić z nim coś dalej, gdy w ustach miałabym jego posmak.
OdpowiedzUsuńBardzo fajne pomysły :))
OdpowiedzUsuńBlog♡
Świetny pomysł na post, o wielu sposobach nie wiedziałam :)
OdpowiedzUsuńJa niedobre wytrawne czerwone dodaję do mięsa mielonego - na lasagne jak znalazł :D
Jak dostałam w prezencie urodzinowym wino (a nie piję alkoholu) to zrobiłam gruszki gotowane na winie polane gorzką czekoladą - ja zjadłam gruszki,a tato i chłopak wypili wino (grzane) :D
OdpowiedzUsuńjeśli mi wino nie smakuję to robię na nim kurczaka z ryżem i po kłopocie. nie znam się zbytnio na tym trunku związku z tym często zaliczam wtopę. ale jak przyjedzie mój brat, a to już lepszy znawca wtedy doopiero smakuje tego co dobre
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe pomysły na wykorzystanie kiepskiego wina ;)
OdpowiedzUsuńSangrii bym się i ja napiła :)
OdpowiedzUsuń