Skrzypek na dachu w Poznaniu Teatr Muzyczny

Ten kulturalny post miał się pojawić już miesiąc temu, ale się nie pojawił. W końcu ile można czytać o dietach, modzie i urodzie?

Skrzypek na dachu w Teatrze Muzycznym w Poznaniu
"Jeden z najsłynniejszych brodwayowskich musicali w znakomitej polskojęzycznej adaptacji Antoniego Marianowicza. (...) Spektakl barwny, roztańczony, pełen muzycznych przebojów, które pozostają w uszach jeszcze długo po wyjściu z teatru."

Taką recenzją nęcił nas Teatr Muzyczny na swojej stronie internetowej i trudno było oprzeć się chęci kupienia biletów. "Skrzypek na dachu" to film, do którego miłością zaraziła mnie moja babcia, gdy miałam ledwo 7 lat i to z nią dokonałam pierwszej rezerwacji online - właściwie to ona ją zrobiła sama pod moją nieobecność.

22 marca po raz ostatni w tym sezonie odegrano "Skrzypka na dachu" na deskach Teatru Muzycznego w Poznaniu. A o tym, że warto poznać zarówno filmową, jak i teatralną adaptację opowiadań Szolema Alejchema, spróbuję was teraz przekonać.

Skrzypek na dachu - o czym opowiada ten musical?

To historia pełna optymizmu, pogody ducha i humoru, który zmusza do refleksji. Opowieść o podstawowych życiowych wartościach i o znaczeniu tradycji. Nie tylko żydowskiej.

Do spektaklu wprowadza piosenka "Tradycja", wyrażająca tradycyjny podział obowiązków w rodzinie. Dopiero przypominając sobie oryginał, uświadomiłam sobie, jak świetne jest jej polskie teatralne tłumaczenie.

Anatewka, rosyjska wieś u progu XX wieku. Żydzi i Rosjanie żyją tutaj nie wadząc sobie nawzajem, ale nie udawajmy też, że żyją w wielkiej zgodzie.

Przenosimy się do domu prawego Żyda, mleczarza Tewjego, któremu Bóg bogato pobłogosławił - tak, pięcioma córkami. Tewje od czasu do czasu lubi pogawędzić z Najwyższym.

"Ja Ci się przecież nie skarżę (...) Stworzyłeś wielu, wielu biedaków. Oczywiście, żaden wstyd być biednym, no ale, żeby to był jakiś wielki zaszczyt... to też nie powiem."

Ach, co Tewje by nie zrobił z "choćby niewielkim mająteczkiem". Mógłby córki dobrze wydać za mąż, uposażyć je, a żonę uszczęśliwić. Marzenia swoje snuje w słynnej melodii "Gdybym był bogaczem".

Skrzypek na dachu musical scena ze spektaklu

Najważniejsze postacie i konflikt w Skrzypku na dachu

Tewjemu wiatr ciągle w oczy wieje. Siedem światów z tymi córkami. Gdzie się podziała tradycja? Od kiedy to ojciec nawet nie może wydać córki za mąż za tego, kogo uważa za odpowiedniego, bo one się zakochują - i to nie w tych, których przyprowadza swatka.

Najstarsza kocha się w krawcu, biednym jak mysz kościelna, druga wybiera rewolucjonistę, a trzecia... Rosjanina.

"Z drugiej jednak strony, Adami i Ewa swatki poza Tobą nie mieli... a ci dwoje widać skorzystali z usług tej samej."

Co on ma zrobić, gdy kocha je nad życie? Ulec. Tylko później strach z własną żoną w jednym łożu spać.

"Panie ześlij lekarstwo... bo chorobę już mamy"

Ciekawe czemu w tym momencie mój dziadek mało dyskretnie zachichotał do babci.

Skrzypek na dachu - nie tylko tradycja, ale też polityka

Nie jest to jednak tylko sielankowa opowieść. Tła politycznego nie da się wymazać. Żydzi znów muszą opuścić swoje domostwa. Czeka ich kolejna emigracja, związana z niepokojami rewolucji 1905 roku. Rosja staje się komunistyczna i społeczność żydowska przestaje być w niej mile widziana.

"Ja wiem, Panie, że jesteśmy Narodem Wybranym, ale nie mógłbyś od czasu do czasu wybrać sobie innego narodu?"

Piękne i rozsądne przesłanie wypowiada Tewje, gdy część Żydów nie chce opuścić swojej ziemi.

"- Będziemy walczyć - oko za oko, ząb za ząb!
- Dobrze, walczmy. Tym sposobem wszyscy zostaną ślepi i bez zębów."

Dlaczego warto zobaczyć Skrzypka na dachu?

Nie da się nie zakochać w "Skrzypku na dachu" i w tych barwnych postaciach. Żaden film nie robi takiego wrażenia jak kontakt z żywymi aktorami. Całość jest pokarmem dla uszu, oczu i duszy.

Spektakl zakończyła jeszcze jedna miła niespodzianka - dla widowni i dla samej aktorki, genialnej odtwórczyni Gołdy. Pani Anna Bajerska-Witczak już 30 lat związana jest z Teatrem Muzycznym. Z tej okazji zaskoczyły ją kwiaty, a fotel, na którym lubi przysiadać - parter, drugie miejsce w czwartym rzędzie - zostanie ozdobiony wyhaftowanym jej imieniem.

Czy warto obejrzeć film Skrzypek na dachu?

Dla tych, którzy teatralnej wersji nie mieli okazji oglądać, a co gorsza nie widzieli jeszcze filmowego pierwowzoru, gorąco polecam film.

Jeśli lubicie musicale, historie rodzinne i opowieści o tym, jak tradycja zderza się z życiem, "Skrzypek na dachu" nadal nie traci siły.

2 komentarze :

  1. To musiało byc piękne i z przekazem, a że tło stanowiła moje ulubiona piosenka Fiddler on the roof to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po raz pierwszy oglądałam Skrzypka w teatrze Baduszkowej w Gdyni kilkadziesiąt lat temu, tak mi się spodobało, że jakimś cudem zdobyłam nagranie spektaklu na kasecie i odsłuchiwałam na okrągło, aż taśma się zdarła, a ja ją kleiłam taśmą klejącą. Do dziś nie wiem, skąd miałam to nagranie, bo wówczas nie było sklepiku, płyt ani kaset, pewnie pirat. A na musicale zabierała mnie moja ciotka, ja wówczas byłam nastolatką (liceum). Potem oglądałam ten musical kilka razy (mało, bo NDDP- oglądałam 18 razy, jestem musicalową maniaczką, ale nie wszystkie musicale lubię jednakowo). Potem po latach w Gdyni Gruza zrobił kolejną wersję Skrzypka z innym zakończeniem nawiązującym do Holokaustu- byłam na tym przedstawieniu jeszcze kilka razy, ostatnio oglądałam Skrzypka w zeszłym roku. Teraz już nie robi na mnie takiego wrażenia, jak kiedyś (może nowa obsada mnie nie zadawala, ale musical jest świetny. Bardzo lubię film. Pamiętam, że obraziłam się na mamę, bo nie chciała go oglądać, przygotowywała się do egzaminów. A ja twierdziłam, że egzaminy są często, a Skrzypka wówczas nadawano w TV po raz pierwszy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz