Serio, ktoś powinien mnie powstrzymać. Wy też tak macie? siadacie z zamiarem kupienia jednej rzeczy – ot, potrzebne jeansy, klasyczne rurki, nic więcej. No, może jeszcze gatki hy hy... potem jakoś tak… karta się wygina, mail potwierdzający wpada do skrzynki, a w koszyku była nie jedna, a 4...5...10 rzeczy.
przecież było w promocji!
albo
bez tego ten zestaw straci sens.
A tak oto kupiłam.
Znowu.
Przed Wami moje małe zakupy na sezon jesień – pełne klasyki, odrobiny szaleństwa i… totalnie nieplanowanej bielizny.
Sweter czarny
Powiedzmy sobie szczerze: klasyka nigdy nie wychodzi z mody. Ten sweter to coś pomiędzy „dżemem z babcinej spiżarni” a „jestem minimalistką, bo to modne”. Oversize, mięciutki, z golfem, który nie udusi, ale da wystarczająco ciepła w listopadowy poranek. Idealny do wszystkiego – jeansów, spódnicy, albo do noszenia w domu, z gorącą herbatą i netflixem. Chyba moja ulubiona zdobycz!
Jeansy rurki
Zastanawiam się, czy kiedyś w ogóle przestaną być modne. Klasyczne, granatowe, dopasowane, ale nie tak, że czujesz, jak krążenie ustaje. Po prostu perfekcyjne na co dzień – z trampkami do biegania po mieście, z botkami na wieczorny wypad. Znalezione na przecenie, co tylko podsyciło moją satysfakcję z zakupu.
Panterkowa bielizna
Tutaj totalnie mnie poniosło. Szara, delikatna, z panterkowym wzorem, który bardziej szepcze niż krzyczy. Czy tego potrzebowałam? Oczywiście, że nie. Czy poprawiło mi humor? Absolutnie tak. Jest coś w ładnej bieliźnie, co sprawia, że nawet w starym swetrze czujesz się jak milion dolarów. Poza tym, przecież zawsze można sobie wmawiać, że to inwestycja w pewność siebie, prawda?
Topik
Nie był planowany, ale czy w zakupach online cokolwiek jest planowane? Ten top to takie „może kiedyś się przyda”. Cieniutki, prosty, w sam raz pod marynarkę albo sweter. Wzięłam go w odcieniu kremowym, bo przecież trzeba jakoś usprawiedliwić panterkowe szaleństwo. Idealny do noszenia na co dzień albo jako baza pod coś bardziej szalonego.
No i tak… zamiast jednej pary jeansów, mam sweter, spodnie, bieliznę i topik. A co najgorsze – już wiem, że będę wracać do tej strony. Bo przecież kto by się powstrzymał przed kolejną przeceną?
mam to samo... alergia na sklepy, nie wiem jak moglam kiedys to lubic, od wielu lat robie zakupy tylko online!!! niestety hm nie ma sklepu online z wysylka do irlandii ehh
OdpowiedzUsuńuwielbiam ten sklep! :)
OdpowiedzUsuń♥ Diana Ashe KLIK! ♥
ten ostatni stanik jest boooski!!! zachęciłaś mnie do tych czarnych spodni :P
OdpowiedzUsuńZrobiłaś mi pokusę na zakupy tam :( ale te spodnie to chyba kupie. ja jestem uzależniona od zakupów w internetowym sklepie Croppa, to jest silniejsze ode mnie :P
OdpowiedzUsuńOlabrzeska.pl
Dzięki bogu, że ni mam pieniędzy i nic nie kupuję :)
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na nowy post.
OdpowiedzUsuńObiecuję, że wpadnę do Ciebie po niedzieli, bo teraz mam zlecenie i pracuję. Mam taki zapierdziel, że nie ogarniam. Jakbym zapomniała to mi przypomnij!
somethingdiffernet-imagine.blogspot.com
Ja również mam uczulenie na sklepy, nie lubię chodzić i rzucać się w wir zakupów jak niektóre panie. Generalnie lubię oglądać w internecie fajne stylizacje ale sama ich online nie kupuję.
OdpowiedzUsuńJa znowu mam tak, że od razu po wejściu do galerii kręci mi się w głowie i do tego zaczyna boleć. Nie wiem czy to od cen, światła czy dużej ilości ludzi. Dlatego też zdecydowanie wolę robić zakupy przez internet.
OdpowiedzUsuń"Nie wiedziałam, że do tego stopnia jestem kobietą" - śmiechłem. Co do cen w sklepach, to niestety nawet sukienki, które po wszystkich promocjach kosztują 20 zł, zapewne i tak dają niezłą marżę sprzedawcy. Znajomy, który kiedyś pracował w Vistuli opowiadał, że Rumuni im podpieprzyli kilka koszul za ok 200 zł (za sztukę oczywiście). W stratach wpisali... 16 zł za koszulę. I to był koszt już z transportem do sklepu, o kosztach produkcji nie wspominając...
OdpowiedzUsuńNie uwierzysz, a może? - spijałam każde słowo ;)
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz, a ja na szczęście nie robię już zakupów online w H&M :P
hahahaha