Żyłam w 5 krajach - marzenie czy gorzka rzeczywistość

Życie w pięciu krajach brzmi jak spełnienie marzeń, prawda? A teraz pomyślcie o porannych korkach, innych systemach bankowych, prawnych i wiecznym szukaniu tego czegoś jak masła i chleb, który smakuje jak w domu.


Zacznijmy od Bułgarii 
piękne plaże, ciepło, jedzenie za grosze i urocze babuszki sprzedające domowe ajwary ale też bieda wszędzie poza turystyczną enklawą. I cyrylica wszędzie, uwierzcie mi, jeśli nie znasz bułgarskiego, będziesz czuć się jak analfabeta. I choć ciastko z kremem nazywają tam "napoleonka", system załatwiania spraw w urzędach bliższy jest Napoleonowi – tylko temu, który wywołał chaos. 

Potem mamy Czechy. Ah, złote piwo i jeszcze złotsze zachody słońca. Idealne, jeśli nie chcesz rozmawiać z nikim oprócz barmana. Czesi są mili, ale tak, jak ja jestem miła dla sprzedawców ubezpieczeń. Trochę dystansu, trochę niechęci, no i język, w którym "dziękuję" brzmi bardziej jak "diki".

Polska. Dom. U nas wszystko działa trochę na zasadzie "jakoś to będzie". Zawsze coś jest w remoncie – drogi, polityka albo twoja cierpliwość. Ale to tu robię najlepsze zakupy w osiedlowym sklepie, który ma wszystko, od ogórków kiszonych po przeterminowaną czekoladę.

Austria każde miasto ma czysto, schludnie, i porządek na poziomie nie dotykaj tego, bo popsujesz. Mówię to z rodziny u której mieszkałam ale poznałam dość ludzi by powiedzieć, że ten charakter narodu da się ekstra polować. Wszystko jest tak idealne, że aż nudne. Ludzie tu segregują śmieci, zanim je wyrzucą nawet na ulicy, i chodzą na spacery, jakby to była ich praca na pełny etat. Plus, kto wymyślił, że chleb powinien być ciężki jak cegła?

I wreszcie Niemcy. Każdy twój plan musi być zapisany w kalendarzu, każdy pociąg spóźniony, a każda rozmowa o pogodzie jest formalna. Ale tak, mają Lidl, który działa tu jak McDonald na całym świecie – zawsze znajdziesz to, czego nie potrzebujesz.

Życie w różnych krajach nauczyło mnie, że wszędzie jest coś pięknego, ale też coś irytującego. A jak czuję się najbardziej u siebie? Zawsze tam, gdzie znam hasło wifi kod PIN do swojej karty i mogę znaleźć ulubioną kawę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Adbox