Ciało nie zawsze czeka, aż nazwiemy stres po imieniu. Czasem reaguje szybciej niż głowa. Zaczyna ściskać żołądek, spina kark, przyspiesza tętno, zabiera apetyt albo robi ten znajomy ciężar pod mostkiem, zanim jeszcze zdążymy powiedzieć: jestem przeciążona.
Nie chodzi o magiczne myślenie ani o modne zdanie, że ciało pamięta wszystko. Nauka od dawna opisuje mechanizmy, przez które stres wpływa na układ nerwowy, hormonalny, odpornościowy i pokarmowy. Stres w ciele nie jest literacką metaforą. Jest fizjologią, która potrafi odezwać się przez brzuch, skórę, mięśnie, sen, oddech i jelita.
Największy błąd polega na myśleniu, że jeśli czegoś nie dopuszczamy do świadomości, organizm też tego nie zauważa. Organizm nie potrzebuje naszej zgody, żeby uruchomić reakcję stresową. Może dostać sygnał zagrożenia z napięcia, konfliktu, presji, nadmiaru obowiązków albo z długotrwałego udawania, że wszystko jest pod kontrolą.
Stres nie siedzi tylko w głowie
W fizjologii stresu kluczowe są dwa układy: oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, czyli HPA, oraz autonomiczny układ nerwowy. To one pomagają ciału reagować na zagrożenie, mobilizować energię, zmieniać pracę serca, oddechu, mięśni i trawienia.
Key components of the stress system are the hypothalamic-pituitary-adrenal (HPA) axis and the autonomic nervous system (ANS).
Główne elementy układu stresu to oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, czyli oś HPA, oraz autonomiczny układ nerwowy, czyli ANS.
Tak opisują to Tsigos, Kyrou, Kassi i Chrousos w rozdziale Stress: Endocrine Physiology and Pathophysiology. Po polsku: główne elementy układu stresu to oś HPA i autonomiczny układ nerwowy. Brzmi technicznie, ale w codziennym życiu oznacza coś bardzo konkretnego. Stres może zmienić pracę jelit, sen, napięcie mięśni, apetyt, tętno i sposób, w jaki ciało odczytuje ból.
Objawy stresu bywają więc dużo bardziej cielesne niż lubimy przyznawać. Ból brzucha przed rozmową. Mdłości rano. Biegunka przed ważnym wydarzeniem. Ścisk w gardle. Wrażenie, że ciało jest w gotowości, chociaż na zewnątrz nie dzieje się nic dramatycznego. Dla osoby z zewnątrz to może wyglądać jak przesada. Dla układu nerwowego to może być normalna reakcja na przeciążenie.
Allostaza, czyli ciało płaci rachunek za ciągłą mobilizację
Bruce McEwen, jeden z najważniejszych badaczy stresu, opisywał pojęcie allostazy. Chodzi o zdolność organizmu do utrzymania równowagi przez zmianę. Ciało nie jest martwą maszyną, która zawsze pracuje na tych samych ustawieniach. Przeciwnie, stale dostosowuje tętno, hormony, napięcie, sen, apetyt i odporność do tego, co uznaje za wymagające.
Allostasis is an essential component of maintaining homeostasis.
Ten krótki cytat z publikacji McEwena Stress, adaptation, and disease. Allostasis and allostatic load dobrze streszcza sens tematu. Allostaza pomaga przetrwać. Kłopot zaczyna się, gdy system adaptacji działa zbyt długo, zbyt często albo bez prawdziwej regeneracji.
Wtedy pojawia się pojęcie allostatic load, czyli obciążenia allostatycznego. Nie chodzi o jeden stresujący dzień. Raczej o koszt noszenia napięcia miesiącami albo latami. Ciało potrafi długo kompensować przeciążenie, ale nie robi tego za darmo. Rachunek może przyjść jako bezsenność, drażliwość, kołatanie serca, bóle głowy, napięcie mięśni, problemy jelitowe albo poczucie, że organizm działa na rezerwie.
Właśnie dlatego psychosomatyka nie powinna być traktowana jak eleganckie słowo na wymyślanie objawów. Objaw psychosomatyczny nadal jest objawem. Ból brzucha boli. Mdłości męczą. Biegunka zamyka w domu. Napięcie w klatce piersiowej potrafi przestraszyć. Różnica polega na tym, że źródło albo wzmacniacz objawu może znajdować się w układzie stresu, niekoniecznie w jednej łatwej do znalezienia zmianie w badaniu.
Jelita a stres: tu nauka jest wyjątkowo konkretna
Temat jelita a stres nie jest domysłem z poradników wellness. Oś jelito-mózg opisuje dwukierunkową komunikację między układem nerwowym, przewodem pokarmowym, mikrobiotą i układem odpornościowym. Mózg wpływa na jelita, jelita wpływają na mózg, a stres potrafi zakłócić ten dialog.
Pisałam już szerzej o tym w tekście Oś jelito-mózg - jak dieta i mikrobiota wpływają na nastrój, ale przy stresie ten temat wraca szczególnie mocno. Przewód pokarmowy nie jest oddzielony od emocji grubą ścianą. Ma własny układ nerwowy, reaguje na hormony stresu i jest mocno połączony z autonomicznym układem nerwowym.
Exposure to stress results in alterations of the brain-gut interactions.
Ten cytat pochodzi z pracy Konturka, Brzozowskiego i Konturka Stress and the gut: pathophysiology, clinical consequences, diagnostic approach and treatment options. Po polsku: ekspozycja na stres prowadzi do zmian w interakcjach mózg-jelita. Nie brzmi to może jak viralowy nagłówek, ale tłumaczy bardzo codzienne sytuacje: ból brzucha przed pracą, mdłości rano, nagłe parcie do toalety, pogorszenie objawów IBS albo uczucie, że brzuch reaguje szybciej niż myśli.
Raskov i współautorzy w przeglądzie dotyczącym IBS, mikrobioty i osi jelito-mózg piszą jeszcze mocniej:
Psychological stress has a great impact on intestinal sensitivity, motility, secretion, permeability, and mucosal immune activation.
Stres psychologiczny ma istotny wpływ na wrażliwość jelit, ich motorykę (pracę i ruchy perystaltyczne), wydzielanie, przepuszczalność oraz aktywację układu odpornościowego błony śluzowej jelit.
Ten cytat jest ważny, bo pokazuje konkret. Stres może wpływać na wrażliwość jelit, motorykę, wydzielanie, przepuszczalność i aktywację odpornościową błony śluzowej. Innymi słowy: brzuch nie reaguje na stres dlatego, że człowiek sobie coś wmawia. Reaguje, bo układ pokarmowy jest częścią biologicznej odpowiedzi na obciążenie.
Mdłości, ból brzucha i zdrowe wyniki badań
Jedna z najbardziej frustrujących sytuacji wygląda tak: czujesz się źle, robisz badania, wyniki są w normie, a objawy nadal zostają. Wtedy łatwo usłyszeć, że to pewnie stres. Problem w tym, że takie zdanie bywa wypowiadane tonem, który zamyka rozmowę, zamiast ją otworzyć.
Stres może powodować realne objawy. Nie powinien jednak służyć jako wygodny śmietnik diagnostyczny. Jeśli ktoś ma bóle brzucha, przewlekłe mdłości, utratę masy ciała, krew w stolcu, gorączki, nocne wybudzenia z bólu, niedokrwistość albo nagłą zmianę rytmu wypróżnień, potrzebuje diagnostyki medycznej. Psychosomatyka nie kasuje medycyny. Ona ją uzupełnia.
Przy codziennych mdłościach temat opisałam osobno w tekście Czy stres może powodować mdłości codziennie rano?. Poranne mdłości bez ciąży, bez jasnej infekcji i bez oczywistego błędu żywieniowego mogą mieć związek z napięciem, lękiem anticipacyjnym, snem, kortyzolem i tym, że ciało jeszcze przed wyjściem z domu przewiduje trudny dzień.
Podobnie działa ból brzucha po pracy. Człowiek kończy dzień, powinien odpuścić, a brzuch dopiero wtedy zaczyna mówić głośniej. Jeśli temat jest Ci bliski, pasuje tu tekst Dlaczego po pracy boli brzuch mimo dobrych wyników badań? Stres i jelita. Po zejściu z trybu zadaniowego ciało może wreszcie przebić się przez hałas obowiązków.
Czy ciało może przejąć stres, którego nie dopuszczamy do świadomości?
Może, chociaż słowo przejąć trzeba rozumieć ostrożnie. Ciało nie jest osobną istotą, która prowadzi tajny pamiętnik za naszymi plecami. Bardziej trafne jest stwierdzenie, że mózg i ciało przetwarzają zagrożenie na wielu poziomach naraz. Część tej pracy dzieje się świadomie, część automatycznie.
Możesz mówić sobie, że wszystko jest w porządku, a jednocześnie zaciskać szczękę, napinać brzuch, płytko oddychać i spać czujnie. Możesz nie czuć lęku jako jasnej emocji, ale odczuwać biegunkę przed spotkaniem. Możesz nie płakać po trudnym okresie, ale mieć migreny, spięty kark i mdłości. To nie znaczy, że ciało jest mądrzejsze od głowy w mistycznym sensie. Znaczy, że stres nie potrzebuje ładnej narracji, żeby działać fizjologicznie.
W przeglądzie dotyczącym czynnika CRF i przepuszczalności jelit Rodiño-Janeiro i współautorzy piszą:
Stress, through the brain-gut axis, may cause intestinal barrier dysfunction.
Ten cytat dobrze pokazuje, jak daleko od banalnego stwierdzenia wszystko siedzi w głowie jesteśmy. Stres może działać przez oś mózg-jelita i wpływać na barierę jelitową. To nadal nie oznacza, że każda dolegliwość jelitowa pochodzi ze stresu. Oznacza raczej, że przy chorobach i zaburzeniach przewodu pokarmowego stres może być realnym wzmacniaczem objawów.
Psychosomatyka nie znaczy: udajesz
Najbardziej szkodliwe w potocznym rozumieniu psychosomatyki jest to, że wiele osób słyszy w niej oskarżenie. Masz objawy, ale lekarz nic nie znalazł, więc pewnie wymyślasz. Taki sposób mówienia jest nie tylko nieempatyczny, ale też medycznie płaski.
Objawy stresu mogą być realne, intensywne i ograniczające. Ból, mdłości, ucisk, duszność, biegunka, zaparcia, napięcie, drżenie, potliwość, kołatanie serca - to nie są udawane wrażenia. Układ nerwowy i hormonalny potrafią wprowadzić ciało w stan alarmu bez naszej świadomej decyzji.
Dlatego przy tekstach o stresie tak ważny jest rozsądek. Z jednej strony nie wolno ignorować objawów fizycznych i zrzucać wszystkiego na psychikę. Z drugiej nie wolno udawać, że emocje, napięcie, lęk, przeciążenie i przewlekła mobilizacja nie mają wpływu na ciało.
Ten temat szczególnie dobrze rozumieją osoby z chorobami jelit. Przy WZJG, Crohnie, IBS czy przewlekłych problemach trawiennych stres nie musi być pierwotną przyczyną choroby, żeby pogarszać codzienność. Więcej osobistego kontekstu zostawiłam w tekście Codzienność z chorobą jelit.
Jak rozpoznać, że stres mówi przez ciało?
Nie ma jednego testu, który odpowie na to za każdym razem. Można jednak obserwować wzorce. Czy objawy nasilają się przed konkretnymi sytuacjami? Czy brzuch reaguje w dni robocze inaczej niż w wolne? Czy mdłości pojawiają się rano, zanim zaczniesz obowiązki? Czy ból głowy wraca po konfliktach, deadlinach, rozmowach z konkretną osobą albo po kilku tygodniach przeciążenia?
Pomocne bywa zapisanie przez dwa-trzy tygodnie kilku rzeczy: snu, jedzenia, cyklu, stresujących wydarzeń, objawów jelitowych, bólu, kofeiny, alkoholu i ruchu. Nie po to, żeby zamienić życie w arkusz kalkulacyjny. Raczej po to, żeby zobaczyć powtarzalność. Ciało często mówi wzorcem, nie pojedynczym objawem.
Ważna jest też kolejność. Jeśli stres pojawia się najpierw, a objawy po nim, trop psychosomatyczny ma sens. Jeśli objawy są nowe, silne, narastające albo budzą Cię w nocy, najpierw trzeba wykluczyć przyczyny medyczne. Rozsądna psychosomatyka nie walczy z diagnostyką. Ona zaczyna się tam, gdzie biologia, psychika i codzienność spotykają się w jednym organizmie.
Co pomaga, gdy ciało nosi stres?
Najmniej pomaga złość na ciało. Ciało nie przeszkadza nam złośliwie. Ono próbuje regulować przeciążenie dostępnymi narzędziami. Jeśli przez długi czas jedyną strategią jest zacisnąć zęby i jechać dalej, układ nerwowy może nie umieć od razu przejść w odpoczynek.
Pomaga praca na kilku poziomach: sen, regularne jedzenie, ograniczenie kofeiny przy nasilonym lęku, ruch, psychoterapia, techniki oddechowe, leczenie chorób podstawowych, nauka rozpoznawania emocji i zmniejszanie obciążenia tam, gdzie naprawdę da się je zmniejszyć. Sama medytacja nie rozwiąże życia, jeśli ktoś codziennie funkcjonuje ponad siły. Sama dieta też nie naprawi układu nerwowego, jeśli ciało stale dostaje sygnał zagrożenia.
Najbardziej uczciwe zdanie brzmi: stres może wejść w ciało, ale ciało nie jest wrogiem. Jest nośnikiem informacji. Czasem bardzo niewygodnej, czasem przesadnie głośnej, czasem trudnej do odczytania. Nadal warto jej słuchać, zamiast od razu uciszać.
Ostatecznie ciało nie pyta, czy stres jest wygodny
Czy ciało może przejąć stres, którego nie dopuszczamy do świadomości? Tak, jeśli przez przejąć rozumiemy fizjologiczną reakcję na napięcie, którą możemy poczuć jako objaw. Stres może zmieniać pracę jelit, napięcie mięśni, sen, apetyt, tętno i wrażliwość na ból. Nie musi czekać, aż usiądziemy z notesem i nazwiemy emocje.
Największa ulga przychodzi czasem nie wtedy, gdy objaw natychmiast znika, ale gdy przestajemy traktować ciało jak zdrajcę. Jeśli brzuch boli po pracy, mdli rano, serce przyspiesza przed rozmową, a ciało spina się przy pozornie zwykłych sytuacjach, to nie musi znaczyć, że jesteśmy popsuci. Może znaczyć, że organizm już bardzo długo próbuje powiedzieć coś, czego głowa nie chciała dopuścić do głosu.
Nauka nie daje tu romantycznej odpowiedzi. Daje coś lepszego: mechanizmy. HPA, autonomiczny układ nerwowy, oś jelito-mózg, allostaza, mikrobiota, przepuszczalność jelit, wrażliwość trzewna. Za każdym z tych pojęć stoi prostsza myśl: ciało i psychika nie mieszkają osobno. Każdego dnia prowadzą rozmowę, nawet wtedy, gdy my udajemy, że jej nie słyszymy.
Bibliografia
McEwen B.S., Stress, adaptation, and disease. Allostasis and allostatic load, Annals of the New York Academy of Sciences, 1998.
Tsigos C., Kyrou I., Kassi E., Chrousos G.P., Stress: Endocrine Physiology and Pathophysiology, Endotext, 2020.
Konturek P.C., Brzozowski T., Konturek S.J., Stress and the gut: pathophysiology, clinical consequences, diagnostic approach and treatment options, Journal of Physiology and Pharmacology, 2011.
Raskov H. i wsp., Irritable bowel syndrome, the microbiota and the gut-brain axis, Gut Microbes, 2016.
Rodiño-Janeiro B.K. i wsp., Role of Corticotropin-releasing Factor in Gastrointestinal Permeability, Journal of Neurogastroenterology and Motility, 2015.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz