Na pewno widziałyście już hasztag #MeToo #JaTeż na Facebooku, Instagramie albo Twitterze. Zatrzymałyście się przy nim? Przy tym, kto go wrzucił, kim jest dla Was, czy to w ogóle prawdopodobne, że ktoś taki doznał molestowania?
W ciągu jednego dnia na moim Facebooku samotny hasztag, bez słowa komentarza, pojawił się kilkanaście razy.
Pierwszy raz trafiam na niego, gdy scrolluję Facebooka.
Mijam go jak wiele rzeczy.
Pojawia się po raz drugi, trzeci...
Chwila googlowania i już wiem, o co chodzi.
To aż tyle ofiar napastowania i molestowania? Nie, to chyba niemożliwe.
Myślę sobie: „ja to mam szczęście, nikt mnie nigdy nie molestował, chyba...”.
Nastoletni napastnicy, niegroźne wygłupy?
Nie... nikt mnie nie molestował. Zastanawiam się i powoli nie jestem już pewna.
Przecież nie liczą się wszystkie „końskie zaloty”, którymi ciotki i babcie nazywały zachowanie chłopców w wieku dojrzewania.
Nic takiego. To nie miało charakteru molestowania seksualnego. Zwykłe, całkiem niegroźne wygłupy.
Wszystkie te razy, gdy koledzy w podstawówce otwierali drzwi do ubikacji czy damskiej szatni przed i po wf-ie, żeby podglądać dziewczyny. Tylko denerwowali koleżanki, które przecież często jeszcze nie nosiły stanika, chociaż pojawiały się już pierwsze oznaki rosnącego biustu.
Och, radości co niemiara, gdy przypadkiem przyłapali dziewczyny mające w plecaku podpaski. Bieganie z nimi po korytarzu, polewanie czerwoną farbą plakatową. Wspaniały żart, prawda.
Jest jeszcze coś osobistego. O tym zupełnie zapomniałam.
Bartek — największy klasowy idiota, albo rozrabiaka, jak pobłażliwie nazywała go nasza wychowawczyni — po środowym wf-ie wszedł do damskiej szatni i zabrał mój stanik. Mój różowy stanik w różyczki. Pamiętam go dobrze. Drugi, jaki dostałam od mamy po tym, jak przeglądałam jej kolekcję i uznałam, że różowe są najlepsze.
W tamtym momencie „tylko ten rozrabiaka” biegał z nim po boisku na dużej przerwie, a ja za nim — zapłakana, tak bardzo, że nie widziałam celu przed sobą. Reszta chłopaków też biegała za nami, prawie kładąc się ze śmiechu. Ktoś ze starszej klasy poszedł po dyżurnego. Ostatecznie Bartek pozbył się dowodów, rzucając stanikiem w błoto koło śmietnika, gdy pojawiła się nauczycielka.
Nie ma słów, by opisać upokorzenie jedenastolatki.
Dręczenie? Napastowanie? Przecież to był głupi żart. Żart podsumowany stosowną naganą:
„Bartek na dużej przerwie biegał po boisku ze stanikiem koleżanki”.
Na kolejnej przerwie usłyszałam: „przecież i tak ci niepotrzebny”.
Poniżenie zostało podsumowane w domu krótko: daj spokój, będzie tylko gorzej. Ostatnia klasa i zmienisz szkołę.
Napastowanie, molestowanie, agresja
Ile razy szłaś ulicą i ktoś zaczepił Cię głupim tekstem?
Przecież to tylko komplementy. Mało wyrafinowane, ale jednak komplementy:
„Fajny tyłek”
„Po co taka ładna dziewczyna nosi golfy?”
„Czy ta urocza buźka da mi buziaka?”
Mnie zdarzyło się tak przynajmniej kilka razy — na imprezie, na ulicy wieczorem, mijając sklep monopolowy.
Większość kobiet tak miała. Naprawdę aż tyle tego molestowania?
Podczas biegania w parku stary dziad rzucił za mną: „Ładnie pani skaczą cycuszki!”.
Czy ktoś kiedykolwiek posunął się wobec Ciebie poza granice cielesnej nietykalności?
Oj, trochę tego było.
Raz, na przykład na połowinkach mojego liceum, jakiś gostek z innej szkoły. Tańczyliśmy i chyba za dużo sobie dopowiedział, bo chwycił mnie zdecydowanie za nisko.
Uciekłam do koleżanek.
Następnego dnia przyszedł i złapał mnie przed szkołą. Próbował docisnąć do płotu i pocałować — znowu unik. 2:0 dla mnie.
W pewnym autobusie
W autobusie. Było ciasno, ale wszyscy trzymali taki dystans, jaki był możliwy. Aż wszedł on — <Oblech>. Chłopak z drugiego liceum, znany ze swojego zamiłowania do rzucania głupimi tekstami do młodszych dziewczyn czy celowego przechodzenia koło szatni z głową wręcz wsadzoną w okno. Ja byłam wtedy w trzeciej gimnazjum.
Nie znaliśmy się osobiście. Przeszedł przez większą część autobusu i stanął tuż za mną. Tak, zdecydowanie za blisko, nawet jak na zatłoczoną komunikację.
Jeszcze tylko 4 przystanki i będziesz wolna — myślałam.
Odsunęłam się, prawie wbijając się na zajęte przede mną siedzenie, ale on przesunął się za mną.
3 przystanki
Był tak blisko, że czułam jego oddech za uchem, na twarzy.
2 przystanki
Stał tuż za moimi plecami. Próbowałam się przesunąć, ale już nie było gdzie. Przy każdym podskoku autobusu na trasie ocierał się swoim „przodem” o mój „tył”.
1 przystanek
Dlaczego nie stanął nigdzie indziej.
Dojechaliśmy.
Bez odwracania głowy jak najszybciej dotarłam na lekcje. Jeszcze nigdy widok mojej matematyczki tak mnie nie ucieszył.
Zmieniłam autobus. Wybierałam dłuższą trasę aż do końca gimnazjum. Potem, w liceum, prawie zawsze wybierałam linię, na której umawiałam się z koleżanką.
Ewidentnie patrzył się na Ciebie, rozbierając wzrokiem?
„Bo teraz od samego patrzenia na kobiety można zostać posądzonym o molestowanie!
Wszystko wina feministek.
Mężczyzna dla zdrowia musi sobie popatrzeć.
Ponoć patrzenie w kobiecy biust leczy raka!”
Rzucanie „fajnym tyłkiem” jest niegroźnym żartem.
Klepnięcie w tyłek jest niegroźnym żartem.
Przypadkowe dotknięcie biustu jest przypadkowe.
Patrzenie w biust jest komplementem.
#MeToo, #JaTeż — ile z nas naprawdę może powiedzieć, że „nic się nie stało”?
Szczęściary z nas.
Powinnyśmy uważać, że póki nikt nas nie zgwałcił, nic się nie stało.
Skoro niegroźnym żartem jest klepnięcie czy chwycenie, a z biustem jest niby to samo, to też tylko żart?
Jakie zabawne poczucie humoru mają mężczyźni.
Jestem szczęściarą.
Mnie na szczęście nikt nigdy nie dotykał w miejscu publicznym.
Mojej koleżance, w biały dzień, na ulicy, obcy mężczyzna włożył rękę pod spódnicę, kiedy przechodziła. I co? Poszedł dalej.
Na szczęście nikt mnie nie zgwałcił i nie próbował zgwałcić.
W parku nie wyskoczył na mnie ekshibicjonista pokazujący swoje przyrodzenie. Chociaż nawet gdyby mnie to spotkało, jakaś uprzejma i pełna rad kobieta pewnie powiedziałaby: „Nie martw się, tacy ludzie są chorzy, to trzeba leczyć, nic się nie stało”.
Co musi się stać, żebyśmy same powiedziały: tak, to się dzieje i jest zbywane, pobłażane? Co musi się stać, żeby wreszcie zacząć mówić wprost, że to nie są żarty?
Tak.. czasami sobie nie zdajemy sprawy z tego, że jesteśmy napastowane, a na dyskotekach często takie sytuacje mają miejsca. Wstydzimy się tego, że coś nas uraziło, a niektórym kobietom wręcz się to podoba. Temat molestowania trzeba nagłaśniać #METOO
OdpowiedzUsuńNie każdy chce o takich tematach rozmawiać, a co dopiero publikować i przyznawać się na portalach społecznościowych. Pierwszy raz czytam o tej akcji...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Tak Po Prostu BLOG :)
Dla jednych rzucenie "Fajnym tyłkiem" jest tylko niegroźnym żartem, ale inny może sobie z tym nie poradzić psychicznie. Niektóre dziewczyny umieją powiedzieć "nie" innym przychodzi to trudniej. To, że założyłam mini nie mówi, że chce iść z kimś do łóżka. To, że tańczę wzywająco na barze też nie.
OdpowiedzUsuńMyślę, że w tej akcji właśnie chodzi o to, żeby uświadomić kobietom, że faceci nie powinni patrzeć na nich w kategoriach "fajna dupa". Nie jesteśmy produktem na wystawie w sklepie. Nie jesteśmy ich własnością.
czytu-czytam.blogspot.com
Te teksty chyba niektórzy uważają za niezły podryw, mnie jednak strasznie krępują i wkurzają...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
www.spiked-soul.pl
Elwira Charmuszko
Uważam, że takie akcje są ważne i potrzebne, otwierają oczy na problemy o których nie myślimy na co dzień.
OdpowiedzUsuńBardzo daje do myślenia ten post. Nawet zdałam sobie sprawę z kilku sytuacji, o których wcześniej nie myślałam tak jak zaczynam myśleć teraz.
OdpowiedzUsuńBrawo ty ! mega post
OdpowiedzUsuńwww.roomkate.pl
Faceci często mówią o głupich żartach itp... Śmieją się z kobiet, że przewrażliwione, że powinny się cieszyć z komplementów. Jak najłatwiej ustalić granicę? Czy koleś, który zabrał stanik i biegał z nim po boisku też by się śmiał jakby ktoś zrobił coś takiego jego siostrze/matce? Chyba mniej. Czy starszy facet, który właśnie 'przypadkiem' dał Ci klapsa w tyłek, byłby zachwycony jakby ktoś inny dał klapsa jego córce? Niech panowie się nad tym zastanowią.
OdpowiedzUsuńJak raz na to pozwolisz i nie zareagujesz odpowiednio dajesz im zielone światło,dziewczyny,kobiety nie pozwalajcie na to. Tylko prawdziwy mężczyzna szanuje kobietę i zna granice.Jeśli kogoś to bawi, to znaczy ,że sam tego nie doświadczył.My kobiety musimy się przestać bać i zacząć szanować.Znam mężczyzn,którzy mają żony i córki i w niczym im to nie przeszkadza.Uczcie też swoje dzieci,ze to jest złe i poniżające.
OdpowiedzUsuńOdpowiednio dobrane Alkohole na wesele stanowią istotny element oprawy każdego przyjęcia, wpływając na atmosferę i zadowolenie zaproszonych gości. Warto postawić na zróżnicowanie, oferując zarówno klasyczne mocne trunki, jak i lżejsze propozycje w postaci win czy prosecco. Prezentacja butelek na stołach lub w dedykowanych drink barach podnosi estetykę całego wydarzenia. Zakup u sprawdzonego dystrybutora daje pewność, że towar posiada wszystkie niezbędne atesty i pochodzi z legalnego źródła. Dobrze zaplanowane zakupy pozwalają na stworzenie bogatej oferty napojów, która zadowoli nawet najbardziej wymagających degustatorów.
OdpowiedzUsuń