Mów tak, żeby chcieli słuchać - Książka nie tylko o wystąpieniach publicznych

Jak zacząć recenzję "Mów tak, żeby chcieli słuchać. Jak dostać awans, iść na randkę i wygłosić genialną prezentację"? Może, nie jest to książka o retoryce, ani książka z poradami zrób to a osiągniesz wszystko czego pragniesz. Bardziej powiedziałabym, że to książka o tym, dlaczego czasem mówimy sensowne rzeczy, a ludzie i tak nas nie słuchają.

Książka Mów tak, żeby chcieli słuchać Kamy Kotowskiej
Mów tak, żeby chcieli słuchać Kamy Kotowskiej - książka o komunikacji, storytellingu i mówieniu tak, żeby ktoś faktycznie chciał słuchać.

Ta książka wjechała do mojej biblioteczki w bardzo dobrym momencie. Jako osoba, która regularnie mówi do ludzi, prowadzi spotkania, rozmawia z klientami i czasem musi sprzedać pomysł szybciej niż druga strona zdąży otworzyć Slacka, miałam w głowie myśl: dobra, o prezentacjach coś już wiem.

Kama Kotowska dość szybko mi przypomniała, że wiedzieć coś o mówieniu, a mówić tak, żeby ludzie naprawdę chcieli za tym pójść, to dwie różne sprawy.

Kim jest Kama Kotowska?

Kama Kotowska jest trenerką komunikacji, storytellingu, wystąpień publicznych i pitchowania. Uczy, jak mówić tak, żeby ludzie chcieli słuchać, a nie tylko uprzejmie kiwali głową, czekając na koniec spotkania.

Od ponad 10 lat zajmuje się marketingiem, a od kilku lat wspiera startupy w pozyskiwaniu finansowania. Pracuje z komunikacją nie tylko od strony sceny i mikrofonu, ale też od strony odbiorcy: jego uwagi, emocji, reakcji i decyzji. Ten kontekst czuć w książce, bo nie dostajemy tu suchej listy zasad dobrego wystąpienia. Bardziej dostajemy rozbrojenie pytania: dlaczego ktoś miałby mnie słuchać?

Autorka występowała lub prowadziła sceny między innymi na I Love Marketing & Technology, Infoshare, InternetBeta, SEO Vibes, ITMT, People Culture Tech Fest, Carpathian Startup Fest i semKRK. Współpracowała też z markami i zespołami biznesowymi w obszarze sprzedaży, marketingu, prezentacji, strategii komunikacji i wystąpień.

Jest również założycielką Fundacji SpeakUPerki, która wspiera młode kobiety w rozwoju kompetencji biznesowych. Dobrze pasuje to do tej książki, bo Mów tak, żeby chcieli słuchać jest mocno o głosie. Nie w sensie ładnej emisji, tylko w sensie zajmowania miejsca w rozmowie.

O czym jest Mów tak, żeby chcieli słuchać?

Najprościej: to poradnik o komunikacji, storytellingu, prezentowaniu siebie i swoich pomysłów. Taki opis brzmi jednak trochę jak etykieta na półce w księgarni, więc dopowiem po ludzku: ta książka jest o tym, jak przestać mówić tak, jakby naszym jedynym zadaniem było przekazanie informacji.

Informacja sama w sobie często nie wystarcza. Możesz mieć rację, możesz mieć świetny pomysł, możesz mieć piękne slajdy, a i tak przegrać z nudą, złym początkiem, brakiem struktury albo tym jednym zdaniem, po którym odbiorca przestaje mentalnie siedzieć z Tobą przy stole.

Kama Kotowska pisze o tym, jak budować wypowiedź wokół historii, jak trzymać uwagę, jak przygotować prezentację, jak mówić na spotkaniu biznesowym, jak pitchować pomysł, jak rozmawiać z klientem, jak używać głosu, ciała, emocji i humoru. Pojawiają się też rozdziały o stresie, tremie, charyzmie, percepcji kompetencji, randkach i awansach. Brzmi szeroko, ale komunikacja ma właśnie ten problem: wchodzi wszędzie.

Nie raportuj, opowiadaj

Najmocniej kupuję w tej książce podejście do struktury. Mam wrażenie, że wiele osób myli prezentację z raportowaniem. Slajd, punkt, podpunkt, tabelka, wykres, jeszcze jeden wykres, a potem zdziwienie, że ludzie wyglądają, jakby ktoś odłączył im Wi-Fi w środku dnia.

Autorka mocno przypomina, że wypowiedź musi mieć konstrukcję. Początek, który łapie uwagę. Środek, który prowadzi odbiorcę. Koniec, który zostawia z czymś więcej niż ulgą, że wreszcie można wrócić do maili.

Podoba mi się też nacisk na storytelling. Nie jako modne słowo z marketingowej prezentacji, tylko jako narzędzie porządkowania myśli. Historia pomaga zrozumieć, po co coś mówimy, dlaczego to ma znaczenie i gdzie w tym wszystkim jest odbiorca. Bez tego łatwo zbudować wypowiedź poprawną, ale martwą.

Książkę można kupić między innymi w księgarni Sensus. Moim zdaniem akurat tam dobrze pasuje, bo nie jest to twarda akademicka retoryka, tylko poradnik dla osób, które chcą mówić pewniej i sensowniej w realnych sytuacjach.

Slajdy są dodatkiem, nie protezą

Bardzo podoba mi się wątek slajdów, bo mam wrażenie, że w pracy zawodowej za często traktujemy prezentację jak dokument tekstowy rozbity na ekranie. Ma być wszystko. Każdy argument, każda liczba, każde zabezpieczenie na wypadek, gdyby ktoś zapytał.

Tylko że wtedy slajdy zaczynają mówić za nas, a my stajemy się lektorem własnego PDF-a. Niby profesjonalnie, a w praktyce odbiorca po trzech minutach odpływa.

Kama Kotowska przypomina, że slajdy są dodatkiem. Mają wspierać, nie zasłaniać człowieka. Dla mnie dobry slajd nie musi udowadniać, że napracowaliśmy się całą noc. Ma pomóc odbiorcy zrozumieć i zapamiętać myśl.

Public speaking bez udawania robota

W książce jest sporo o stresie przed mówieniem. Nie na zasadzie: nie bój się, będzie dobrze. Całe szczęście, bo takie rady zwykle pomagają mniej więcej tak, jak mokra chusteczka przy pożarze.

Autorka pisze o oddychaniu, pracy z ciałem, oswajaniu sytuacji, wychodzeniu ze strefy komfortu i powtarzaniu, aż zaczniemy czuć się pewniej. Dla osób, które dopiero zaczynają mówić publicznie, ten fragment może być bardzo wspierający, bo nie robi z tremy osobistej porażki.

Dla mnie ważne jest też to, że ta książka nie każe być scenicznym zwierzęciem. Nie każdy musi mieć energię konferansjera z finału Eurowizji. Czasem wystarczy mówić jasno, z sensem, z kontaktem z ludźmi i bez chowania się za slajdami.

Książka Mów tak, żeby chcieli słuchać na jasnym tle
Kama Kotowska pisze o wystąpieniach, pitchach, rozmowach z klientem, humorze, tremie i strukturze wypowiedzi.

Percepcja kompetencji, czyli niewygodny temat

Jednym z ciekawszych wątków jest dla mnie percepcja kompetencji. Możemy się obrażać na to, że forma ma znaczenie, ale ma. Sposób mówienia wpływa na to, czy ktoś uzna nas za osobę przygotowaną, pewną, wiarygodną i wartą słuchania.

Nie chodzi o udawanie kogoś mądrzejszego niż jesteśmy. Chodzi raczej o to, żeby własnej kompetencji nie sabotować chaosem, nerwowym tempem, brakiem puenty albo prezentacją, która wygląda jak kara dla wszystkich obecnych.

Ten fragment jest dobry zwłaszcza dla osób, które mają dużo wiedzy, ale nie zawsze umieją ją pokazać. Znam ten problem. Możesz siedzieć w temacie po uszy, ale jeśli mówisz o nim tak, że odbiorca nie wie, gdzie ma patrzeć i co ma zapamiętać, część Twojej pracy zwyczajnie przepada.

Humor w komunikacji? Tak, ale z głową

Doceniam, że w książce pojawia się też humor. Nie jako obowiązkowe rzucanie żartami, bo wtedy robi się niezręcznie szybciej niż na firmowej integracji z przymusowym karaoke. Raczej jako element, który może rozbroić napięcie, zbudować kontakt i pomóc utrzymać uwagę.

Humor w komunikacji jest ryzykowny, bo łatwo przesadzić albo trafić nie w tę salę. Całkowite wyrzucenie go z prezentacji też bywa stratą. Ludzie słuchają ludzi, nie komunikatów prasowych w ludzkim przebraniu.

Dla kogo jest ta książka?

Najwięcej wyciągną z niej osoby, które muszą mówić do ludzi: na spotkaniach, prezentacjach, szkoleniach, rozmowach z klientem, rozmowach o awansie, pitchach, konferencjach albo nawet w sytuacjach prywatnych, kiedy trzeba powiedzieć coś tak, żeby druga strona faktycznie usłyszała sens.

To dobra książka dla osób, które zaczynają występować publicznie i nie wiedzą, jak zbudować wypowiedź. Dobra też dla tych, którzy już mówią, ale czują, że ich prezentacje są poprawne, a nie zapamiętywalne. Przyda się osobom pracującym w marketingu, sprzedaży, IT, edukacji, HR, startupach i wszędzie tam, gdzie pomysł trzeba nie tylko mieć, ale jeszcze umieć go przeprowadzić przez cudzą uwagę.

Ten tytuł znajdziesz też w księgarni Onepress. Według informacji, które mam, książka wskoczyła tam w czerwcu na 2. miejsce w rankingu 50 najlepszych tytułów, co mnie nie dziwi. Temat komunikacji jest wiecznie aktualny, bo można mieć świetne kompetencje i nadal przegrywać tym, że nikt nie rozumie, co właściwie próbujemy powiedzieć.

Czy są tu jakieś minusy?

Jeśli ktoś przeczytał już pół biblioteczki o storytellingu, pitchowaniu i wystąpieniach publicznych, część treści może być bardziej uporządkowaniem niż odkryciem. Nie każda rzecz wywraca stolik. Niektóre raczej przypominają: halo, przecież wiesz, że struktura ma znaczenie, tylko znowu zrobiłaś prezentację jak notatki dla samej siebie.

Dla mnie to nie jest minus, który psuje lekturę. Bardziej uczciwe ustawienie oczekiwań. Ta książka nie próbuje być ciężkim podręcznikiem retoryki. Nie udaje akademickiego opracowania komunikacji. Jest praktyczna, przystępna i nastawiona na użycie. Czyli dokładnie taka, jakiej wiele osób potrzebuje przed pierwszym wystąpieniem, rozmową z klientem albo prezentacją pomysłu, na którym im zależy.

3 rzeczy, które realnie można wynieść z tej książki

1) Dobra wypowiedź potrzebuje struktury - nawet najlepszy pomysł można zabić chaosem, zbyt długim wstępem i brakiem puenty.

2) Storytelling nie jest ozdobą - historia pomaga odbiorcy zrozumieć, zapamiętać i poczuć, dlaczego dana rzecz ma znaczenie.

3) Mówienie to nie tylko słowa - głos, ciało, tempo, emocje, humor i kontakt z odbiorcą wpływają na to, czy ktoś nas słucha, czy tylko siedzi naprzeciwko.

Czy warto przeczytać Mów tak, żeby chcieli słuchać?

Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli masz poczucie, że mówisz dużo, ale nie zawsze jesteś słyszana. Albo jeśli masz kompetencje, pomysły, doświadczenie, ale w prezentacjach coś się rozjeżdża: uwaga ludzi, struktura, energia, puenta albo pewność siebie.

Mów tak, żeby chcieli słuchać nie jest książką o magicznej charyzmie. Nie obiecuje, że po 208 stronach wejdziesz na scenę i sala sama wstanie do owacji. Daje za to konkretne narzędzia do lepszego mówienia: z większą świadomością, lepszą strukturą i większym szacunkiem dla uwagi odbiorcy.

Najważniejsza myśl po tej lekturze? Ludzie nie słuchają dlatego, że mamy coś do powiedzenia. Słuchają wtedy, kiedy potrafimy pokazać im, dlaczego ma to dla nich znaczenie. I chyba właśnie tu zaczyna się cała zabawa z komunikacją.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz