Średnia krajowa w Polsce kłamie - to i inne matematyczne mity, w które wierzymy


Każdy, kto choć raz spojrzał na statystyki Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), mógł poczuć się oszukany. W styczniu 2023 roku średnie wynagrodzenie w Polsce wynosiło imponujące 6883,96 zł brutto,  w styczniu 2024 - 7768,35 zł brutto a we wrześniu 2024 - 8140 zł!

Brzmi jak dobry powód do narodowej dumy, prawda? 


Tylko co z tego, jeśli większość Polaków może o takiej pensji jedynie pomarzyć? Dzisiaj w ramach moich finansowych postów zastanowimy się, dlaczego średnia krajowa to jedno z największych ekonomicznych kłamstw naszych czasów.

Średni Polak nie zarabia średniej

Wyobraźmy sobie, że w małej wiosce mieszka 5 rolników, a do nich przeprowadza się nagle bogaty przedsiębiorca, który postanowił poczuć sielskość natury. Jego miesięczne dochody to 100 tysięcy złotych, podczas gdy reszta zarabia po 2 tysiące złotych. Obliczona średnia wynosi... 18 tysięcy złotych! Problem w tym, że żaden z rolników nawet nie zbliża się do tej kwoty. 

Tak właśnie działa magia statystyki.


Dane nieprawdziwe dla 90% firm

Jeżeli pracujesz w małej, a technicznie rzecz ujmując mikro-firmie, średnia krajowa to fikcja, która Cię nie dotyczy. 

Dlaczego? 


Ponieważ GUS w swoich wyliczeniach uwzględnia jedynie przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 10 osób. To wyklucza aż 95% firm w Polsce, w których pracuje ponad 6,8 mln ludzi. W mikrofirmach – stanowiących aż 84% wszystkich przedsiębiorstw – wynagrodzenia często nie sięgają nawet połowy średniej krajowej.


Na tym tle szczególnie drastycznie wygląda rozbieżność między realiami w małych miejscowościach a statystykami z największych miast. W Warszawie czy Krakowie można zarobić ponad 8 tysięcy brutto w IT czy marketingu, ale w małej wsi w Lubuskiem – ledwie 2 tysiące na rękę, gdy ponad połowa pracuje na pół etatu, nie mówiąc, że część wynagrodzenia GUSowi umyka pod stołem.



Średnia rośnie, a Polacy biednieją

Na papierze Polacy zarabiają coraz więcej. Między 2023 a 2024 rokiem średnia krajowa wzrosła o 13,5% - fajnie. Ale czy to oznacza, że żyje nam się lepiej? 

Nie do końca. 

Po pierwsze, te liczby nie uwzględniają inflacji, która w 2023 roku wyniosła rekordowe 14,4%. Oznacza to, że realna siła nabywcza naszych pensji spadła, a ceny produktów spożywczych czy rachunków drastycznie wzrosły.


Po drugie według danych GUS jedynie 30% najlepiej zarabiających Polaków otrzymuje wynagrodzenie zbliżone do średniej krajowej lub wyższe

Mapa ze strony wynagrodzenia.pl/gus



Po polsku mówiąc: reszta czyli 70% kraju nie widzi średniej krajowej i jej nie zobaczy! 

Reszta jest daleko za nimi. 

Mediana, która lepiej oddaje rzeczywistość, pokazuje, że większość Polaków zarabia znacznie mniej, niż wynikałoby z danych GUS. Mediana to wartość środkowa w zbiorze danych. To znaczy, że dzieli wszystkie wynagrodzenia na dwie równe grupy – połowa osób zarabia mniej, a połowa więcej. Dzięki temu mediana odzwierciedla zarobki typowego obywatela, ignorując wpływ skrajnych wynagrodzeń.


Na przykład, u progu 2023 roku mediana wynagrodzeń wynosiła zaledwie 4702,66 zł brutto, co oznacza, że połowa Polaków zarabiała mniej (to ten sam rok, gdy średnia trąbiła, że średnio Polacy zarabiają 6883,96 zł brutto). Różnica "tylko" ponad 30%!


Premie, nagrody i jednorazowe bonusy – niewidzialni zawyżacze

Średnia krajowa uwzględnia także wszystkie dodatki: premie roczne, odprawy emerytalne, nagrody z okazji Dnia Górnika, a nawet pieniądze przelewane na Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). 

Przykład? W grudniu 2022 roku średnia wynosiła 7329,96 zł brutto, ale już w styczniu spadła, ponieważ przestały być wypłacane premie świąteczne. Czy przeciętny Kowalski dostaje co miesiąc takie bonusy? Oczywiście, że nie.


Realne zarobki w różnych zawodach

Aby lepiej zobrazować, jak bardzo średnia krajowa odbiega od rzeczywistych zarobków większości Polaków, spójrzmy na mediany wynagrodzeń w różnych zawodach (dla branzy IT uszczegółowiłam, by lepiej pokazać kwoty) :

  • Pracownik produkcji – 4600 zł brutto
  • Ochroniarz – 4680 zł brutto
  • Nauczyciel – 5110 zł brutto
  • Księgowa/Księgowy – 5600 zł brutto
  • Specjalista ds. marketingu – 5300 zł brutto
  • Specjalista ds. obsługi klienta – 5550 zł brutto
  • Specjalista ds. kadr i płac – 5500 zł brutto
  • Policjant – 6550 zł brutto
  • Górnik – 7960 zł brutto
  • Tester oprogramowania – 8180 zł brutto
  • Kierowca tira (trasy międzynarodowe) – 8200 zł brutto
  • Adwokat – 8630 zł brutto
  • Lekarz - 8840 zł brutto
  • Analityk biznesowy – 9570 zł brutto
  • Data Scientist – 9650 zł brutto
  • Programista – 9870 zł brutto
  • Radca prawny – 11 350 zł brutto
  • Adwokat (prawo międzynarodowe) – 11 630 zł brutto

Jak widać, w wielu popularnych zawodach mediana wynagrodzeń jest znacznie niższa niż średnia krajowa. Dopiero w specjalistycznych branżach takich jak prawo, IT czy logistyka międzynarodowa mediana zaczyna przekraczać tę kwotę. W tych branżach jednak pracuje garstka, mimo, że każdy ma "tego kolegę z IT" i "znajomego prawnika". 


To tylko potwierdza, że dla przeciętnego Polaka średnia krajowa jest wartością abstrakcyjną i zupełnie nie odzwierciedla naszej codziennej rzeczywistości finansowej


Kto tak naprawdę zarabia średnią krajową?

Mówi się, że średnią krajową zawyżają menedżerowie, wykwalifikowani specjaliści jak prawnicy, informatycy i lekarze prywatni. 

Jednak prawdziwa przepaść w statystykach zaczyna się tam, gdzie mowa o wynagrodzeniach członków zarządów, prezesów spółek państwowych i prywatnych gigantów. To właśnie ich astronomiczne dochody sprawiają, że przeciętny Polak czuje, jakby żył w zupełnie innym świecie. Przyjrzyjmy się liczbom, które obnażają, jak bardzo "średnia krajowa" jest oderwana od rzeczywistości.

Miliony w zarządach – kto zarabia najwięcej?

Członkowie zarządu Orlenu w 2023 roku zarobili od 1,44 mln zł do 2,79 mln zł brutto. Miesięczna pensja najniżej opłacanego z nich wynosiła 120 tys. zł, podczas gdy były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, zgarniał 232,5 tys. zł miesięcznie. To więcej, niż przeciętny Polak zarobi przez kilka lat.


To jednak nie koniec. Spójrzmy na Cyfrowy Polsat, jedną z największych prywatnych firm w Polsce. Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej, Piotr Żak, zarobił w 2023 roku 6 mln zł. Miesięcznie to pół miliona złotych, co czyni wynagrodzenie Obajtka niemal skromnym.


A prezes TVP? W porównaniu z powyższymi przykładami to "zaledwie" 89 tys. zł miesięcznie. Takie zarobki, choć mniejsze, nadal są na poziomie nieosiągalnym dla przeciętnego pracownika w Polsce, nawet tego wykwalifikowanego i z dużym doświadczeniem.Zrzućmy wszystko na przepłaconych specjalistów i wykwalifikowaną elitę

Ach Ci bogaci specjaliści

Zazdrościsz, że koleżanka tłumaczka języków egzotycznych 3 razy w roku jedzie do Azji? Albo, że znajomi w IT zarabiają po 20 tys brutto? O lekarzu biorącym 400zł za 20 minutową wizytę nie mówiąc.


Czy to faktycznie osoby, które spędziły lata edukacji, nauki i praktyki zarabiają powyżej średniej krajowej są tymi "złymi".


Politycy mają tendencję bronić bogatych przed dodatkowymi podatkami jak np. podatek dla tych co zarobią ponad 1 milion rocznie. Głównie bronią siebie wzajemnie, bo 99% Polaków nigdy tej kwoty na oczy nie zobaczy. Nawet Ci "znienawidzeni" programiści mają daleko do milionów.


W tym momencie przestańmy zarzucać, że specjaliści w wąskiej branży zarabiają 15 czy 20 tys zł miesięcznie. Bo to nie oni sprawiają, że przeciętny Polak może o średniej zapominać. To nie wynagrodzenia za specjalistów sztucznie zawyżają średnią, a kwoty wynagrodzeń w zarządach firm. A najbardziej chore jest to, że my finansujemy tych politycznych pionków ustawionych w zarządach spółek państwowych - oni nie mają żadnej specjalistycznej wiedzy ani odpowiedzialności!


Dlaczego średnia krajowa wciąż funkcjonuje?

Średnia krajowa jest użyteczna dla państwa. Pozwala pokazać, że zarobki rosną, co wpływa na morale wyborców i daje politykom narzędzie do chwalenia się sukcesami gospodarczymi. W praktyce ta liczba ma niewiele wspólnego z codziennymi realiami Polaków.


Ekonomiści są zgodni: dużo lepszym wskaźnikiem jest mediana wynagrodzeń. To ona pokazuje prawdziwy środek – kwotę, poniżej której zarabia połowa obywateli. Niestety, mediana jest publikowana przez GUS zaledwie raz na dwa lata i nie dociera do powszechnej świadomości tak, jak średnia krajowa.


Jak ocenić swoje wynagrodzenie?

Zamiast porównywać się do średniej krajowej a niedajboże do koleżanki co znowu poleciała do Japonii, lepiej skupić się na własnych potrzebach i możliwościach. 

Czy Twoja pensja wystarcza na opłacenie rachunków, codzienne zakupy i mądre oszczędzanie? Czy faktycznie czujesz, że Twoje zarobki oddają Twój wysiłek? 

Siła nabywcza wynagrodzenia to realny wyznacznik, który pozwala ocenić, czy jesteś zadowolony ze swojej pracy. Wiem, że nie jesteśmy, ale nic nie zrobimy z tym, a na pewno nie czytając bzdury GUSu o średniej krajowej.


3 komentarze:

  1. Ależ to jest mądry artykuł. Ta średnia krajowa to jak widzę temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jak w znanym dowcipie - statystycznie, razem z psem mamy po 3 nogi!

    OdpowiedzUsuń

Adbox