Gwałt, samobójstwo i eutanazja

W Hiszpanii, 25-letnia Noelia Castillo Ramos z Barcelony, ofiara przemocy seksualnej, skorzystała z prawa do eutanazji.

Eutanazja nastolatki w Hiszpanii młodej dorosłej

O tej sytuacji mówi dziś każdy. Jedni ją potępiają, inni bronią, jeszcze inni sprowadzają do polityki (Donald Trump już próbuje się promować i kolejny kapitał polityczny zbijać i nie on jeden). Tyle że zanim zacznie się ją oceniać, trzeba zrobić coś, czego w tych dyskusjach prawie nikt nie robi, cofnąć się i zobaczyć, jak ta historia wyglądała.

Od 2021 roku eutanazja w Hiszpanii jest legalna

Hiszpania zalegalizowała eutanazję w marcu 2021 roku. I nie jest to „prosta decyzja”, jak często się ją przedstawia. To jedna z najbardziej sformalizowanych procedur medyczno-prawnych w Europie.

Pacjent musi złożyć wniosek i to nie jeden, tylko powtórzony w czasie, żeby wykluczyć impuls czy chwilowy kryzys. Następnie sprawę analizuje lekarz prowadzący, drugi niezależny lekarz, a później specjalna komisja. Każdy z tych etapów ma sprawdzić trzy rzeczy: czy cierpienie jest poważne i trwałe, czy nie ma realnej perspektywy poprawy oraz czy decyzja jest świadoma i dobrowolna.

Dodatkowo oceniana jest zdolność do podejmowania decyzji, szczególnie w przypadkach, gdzie pojawiają się problemy psychiczne. Jeśli pojawia się jakakolwiek wątpliwość, procedura jest wstrzymywana. W teorii system jest zaprojektowany tak, żeby maksymalnie utrudnić popełnienie błędu.

W 2024 roku zatwierdzono 426 takich wniosków. Przypadek Noelii był jednym z pierwszych, który wyszedł poza medycynę i trafił do sądów.

Noelia z Barcelony chce umrzeć

Noelia nie pojawiła się w tej historii nagle. Jej życie od początku było dalekie od stabilności. Jako dziecko trafiła do systemu opieki społecznej, bo rodzice nie byli w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa, w domu była przemoc i alkohol. W praktyce oznacza to jedno, od tego momentu to państwo przejmuje odpowiedzialność za jej życie i to państwo ją zawiodło w dużej części.

Wiemy, że przez lata zmagała się z poważnymi problemami psychicznymi, w tym zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym i zaburzeniem osobowości typu borderline. Nie jest tło, które można zbagatelizować, nie bierze się znikąd. Coś, co wpływa na codzienne funkcjonowanie, relacje i decyzje. O tym, jak wygląda życie z takim ciężarem psychicznym i czy można się z niego uwolnić, pisałam też tutaj: Uwięzieni we własnej głowie.

Z patologicznego dzieciństwa do wieku młodzieńczego. W jej krótkim życiu dochodzi do kolejnych traumatycznych przeżyć i przemocy seksualnej. Dorastając nie była bezpieczna. Została zgwałcona i to nie raz, w tym przez byłego chłopaka, gdy była jeszcze nastolatką oraz kolejny raz gdy padła ofiarą zbiorowego gwałtu. Te doświadczenia nie tylko ją złamały psychicznie, stały się też elementem późniejszego sporu, bo jej własny ojciec podważał te wydarzenia w sądzie. [Mechanizm odbierania kobietom prawa do własnej historii i decyzji nie jest nowy – pisałam o tym szerzej w Aborcja – masz prawo].

Próba samobójcza i życie po upadku

Kilka tygodni po tym jak została brutalnie zgwałcona przez 3 mężczyzn Noelia nie daje rady. W tym samym roku 2022 roku dochodzi do próby samobójczej. Skok z 5 piętra jednak przeżyła, ale konsekwencje były nieodwracalne: paraliż od pasa w dół, trwałe uszkodzenia neurologiczne, przewlekły ból. Od tego momentu jej życie zmienia się całkowicie. Funkcjonowanie na wózku, zależność od innych i ogromny ból, który, według lekarzy, nie miał realnej perspektywy poprawy.

Ma dość życia w ciągłym bólu. Dwa lata później Noelia składa wniosek o eutanazję. Uzasadnienie jest jedno: nieustające i nie do zniesienia cierpienie - fizyczne i psychiczne.

Spór sądowy o prawo do śmierci

Latem 2024 roku katalońska komisja przyznaje jej prawo do eutanazji. Procedura zostaje zaplanowana. I w tym momencie historia, która była medyczna, staje się prawna.

Ojciec Noelii, z którym nie utrzymywała kontaktu, składa odwołanie. Wspierany przez organizację ultrakonserwatywną argumentuje, że córka nie jest zdolna do podjęcia takiej decyzji ze względu na stan psychiczny. Powołuje się na obowiązek państwa do ochrony życia.

Mój ojciec widział, jak upadam każdego dnia. Nigdy jednak do mnie nie dzwonił ani nie pisał. Dlaczego chce, żebym żyła?

Rozpoczyna się trwający około 18 miesięcy spór sądowy. Sprawa przechodzi przez kolejne instancje i ostatecznie trafia aż do europejskiego poziomu. W międzyczasie eutanazja zostaje wstrzymana.

Noelia w tym czasie mówi wprost: ojciec nie szanuje jej decyzji i nigdy jej nie zaakceptuje. Podkreśla, że nie ma wątpliwości co do tego, co chce zrobić. Wie, że nie chodzi jej o impuls, tylko o lata życia, które doprowadziły ją do tego miejsca.

Finał, który niczego nie kończy

Finalnie sąd uznaje, że jej sprawa spełnia wszystkie warunki. Decyzja zostaje utrzymana. Procedura może zostać przeprowadzona.

26 marca Noelia Castillo zostaje poddana eutanazji.

Nie kończy to jednak tej historii. Pojawiają się kolejne spory,  o donację narządów, o pochówek, o koszty. Ojciec w ostatnich chwilach odmawia pokrycia kosztów pogrzebu, pomimo, że w przez pozew i zbiórki internetowe w chwili jej śmierci już otrzymał 60 tys euro. Rodzina pozostaje podzielona. Nawet po jej śmierci nikt nie jest w stanie mówić jednym głosem.

Kto naprawdę decyduje

Tu pojawia się coś, co dla mnie jest najtrudniejsze do zignorowania.

Przez lata nie było NIKOGO, kto byłby w stanie zatrzymać to, co doprowadziło ją do tego miejsca. Ani rodziny, ani systemu, ani ludzi wokół. Leczenie psychiatryczne przechodziła sama ze wsparciem dysfunkcyjnej matki, mieszkając w domu opieki społecznej. A kiedy podjęła decyzję o zakończeniu tego życia, nagle pojawiło się mnóstwo osób, które chciały ją zatrzymać.

Nie dlatego, że pojawiły się osoby, chcące jej realnie pomóc. Tylko dlatego, że w tym jednym momencie jej decyzja przestała być prywatna i zaczęła być polityczna, moralna, publiczna. Podobny mechanizm widać też w wielu innych sytuacjach, gdzie cudze życie staje się polem walki ideologicznej i nagle każdy ma coś do powiedzenia. 

Te same osoby, które nie rozumieją jej bólu, walki, lat leczenia. Dlatego ta historia przestaje być tylko o eutanazji.

Staje się o tym, kto i kiedy ma prawo decydować o cudzym życiu. I dlaczego to prawo tak często pojawia się dopiero wtedy, kiedy nie ma już nic, co można naprawić?

4 komentarze:

  1. Bardzo trudny temat, są ludzie, którym natychmiast przyznałabym prawo do eutanazji. Sama jestem za tym, żebym mogła w razie konieczności z takiej możliwości skorzystać.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Śledzę tę historię od kilku dni mieszkając też w południowej Hiszpanii i to jest tak smutna historia ale dziewczyna walczyła o prawo do godnej śmieci od 4 lat, jej matka też się wypowiadała że chociaż nie popiera to będzie wspierać córkę w decyzji. A jej ojciec - trudno zrozumieć człowieka który byl przyczyną dla której dziecko trafiło do opieki państwowej, nie było go całe jej życie póki nie pojawiła się okazja ubić na tym trochę hałasu pieniądze, ja nawet myślę że jemu nie było ważne czy ona żyje czy nie, ale dostał kasę a Abogados Cristianos (“chrześcijańscy” prawnicy) dostali taką reklamę we wszystkich mediach że to jest skrojona akcja marketingowa na nieszczęściu ciężko schorowanej sparaliżowanej dziewczyny która tylko chciała móc bez bólu odejść

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj zawiódł system. Od samego poczatku Noelia nie miała pomocy. To niezwykle smutna historia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łatwo jest dziś stanąć po jednej ze stron – „za” albo „przeciw” – i sprowadzić wszystko do ideologii czy polityki (zwłaszcza gdy w tle pojawiają się postacie takie jak Donald Trump). Tylko że ta sprawa pokazuje coś znacznie bardziej niewygodnego: system zawiódł dużo wcześniej, zanim w ogóle pojawił się temat eutanazji.

    Bo gdzie byli wszyscy, kiedy była dzieckiem? Kiedy doświadczała przemocy, kiedy potrzebowała realnej ochrony i wsparcia? Dlaczego wtedy nie było takiej mobilizacji, jak w momencie, gdy chciała odejść?

    I to jest chyba najtrudniejsze pytanie – czy naprawdę bronimy życia jako wartości, czy raczej reagujemy dopiero wtedy, gdy decyzja jednostki przestaje być dla nas wygodna?

    Ta historia nie jest tylko o prawie do śmierci. Jest o samotności, o systemowych zaniedbaniach i o tym, jak często zaczynamy „walczyć o kogoś” dopiero na samym końcu, kiedy jest już za późno. bardzo poruszyła mnie ta sprawa.

    OdpowiedzUsuń

Adbox