Wegańskie curry z dynią i ciecierzycą - jesień na talerzu

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą jest dla mnie tym obiadem, który zaczyna mieć sens dokładnie wtedy, gdy kończy się udawanie, że wrzesień nadal jest latem. Rano jeszcze można wyjść z domu w cienkiej bluzie, po południu człowiek żałuje tej decyzji, a wieczorem nagle marzy o garnku pełnym imbiru, mleka kokosowego, dyni Hokkaido i ostrych przypraw.

Nie mam wielkiej potrzeby romantyzowania jesieni - lubię jesień, po mimo, że pada deszcz, krótsze dni i zimne stopy... pod kołdrą. A jednak polska jesień broni się kuchnią. Stragany mają dynię, cukinię, kalafiora, marchewkę, paprykę i ciecierzycę, a ja znowu zaczynam gotować dania jednogarnkowe, gęste zupy i curry, po którym w brzuchu robi się ciepło, a człowiek przestaje się obrażać na pogodę.

jesienne curry z dynią i ciecierzycą

Lubię takie gotowanie, bo nie wymaga wielkiego planu. Kroję warzywa, podsmażam pastę curry z imbirem, dorzucam dynię i po chwili kuchnia pachnie jak obietnica wyjazdu gdzieś dalej niż do osiedlowego sklepu po mleko kokosowe. Azja i Afryka muszą jeszcze chwilę poczekać, ale tajskie curry z dynią w garnku trochę oszukuje mózg. W dobrym sensie.

Gęste, rozgrzewające curry z dynią Hokkaido, ciecierzycą, cukinią i mlekiem kokosowym.

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą - składniki

Porcja: 4-5 porcji

  • 2 szklanki cukinii pokrojonej w kostkę, żółtej lub zielonej
  • 3 szklanki dyni Hokkaido pokrojonej w kostkę
  • 2 szklanki rozdrobnionych różyczek kalafiora
  • 1 duża marchewka pokrojona w cienkie krążki
  • 3 łyżki oleju
  • 1 słoik ciecierzycy z zalewy albo 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
  • 4-6 łyżek sosu sojowego
  • 1 łyżka zielonej pasty curry
  • 1 łyżka sosu chili albo srirachy
  • 2 łyżki startego imbiru
  • 1 łyżeczka curry w proszku
  • 1 łyżeczka mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • kilka liści kafiru, opcjonalnie
  • 3-4 łyżki gęstego mleka kokosowego
  • sól do smaku
  • sok z limonki albo cytryny do smaku

Jak zrobić curry z dynią Hokkaido i ciecierzycą?

  1. W dużym garnku albo rondlu z pokrywką rozgrzej olej. Dodaj zieloną pastę curry, sos chili, starty imbir i 2 łyżki sosu sojowego. Wymieszaj i smaż krótko, aż przyprawy zaczną mocniej pachnieć.
  2. Wsyp curry w proszku, mieloną kolendrę, kmin rzymski i kurkumę. Smaż przez około minutę na średniej temperaturze, mieszając, żeby przyprawy się nie przypaliły.
  3. Dodaj dynię Hokkaido, cukinię i marchewkę. Wlej szklankę zimnej wody, dorzuć liście kafiru, wymieszaj i doprowadź całość do wrzenia. Gotuj pod przykryciem przez 10-15 minut, aż dynia zacznie mięknąć, ale nadal trzyma kształt.
  4. Dodaj pozostały sos sojowy i kalafior. Wymieszaj i gotuj kolejne 10 minut. Następnie dorzuć odsączoną ciecierzycę, mleko kokosowe i gotuj jeszcze 5 minut.
  5. Na końcu dopraw curry solą oraz sokiem z limonki albo cytryny. Podawaj z ryżem, makaronem ryżowym albo kaszą.

wegańskie curry z dynią Hokkaido cukinią i ciecierzycą

Dlaczego dynia Hokkaido w curry?

Dynia Hokkaido jest moją faworytką do jesiennego curry, bo nie wymaga obierania. Myjesz ją, kroisz, wyciągasz pestki i wrzucasz do garnka razem ze skórką. Przy zwykłym obiedzie w środku tygodnia taka oszczędność czasu ma znaczenie. Zwłaszcza gdy gotuję już głodna, a głodna ja nie jestem osobą stworzoną do spokojnego obierania twardej dyni nożem, który nagle okazuje się za mały.

Hokkaido ma też dobrą strukturę. Mięknie, robi się kremowa, ale nie znika od razu w sosie. Dzięki temu curry z dynią Hokkaido nie zamienia się w pomarańczową papkę. Nadal czuć kawałki warzyw, cukinię, marchewkę i kalafior. Przy innym rodzaju dyni też wyjdzie, ale trzeba pilnować czasu gotowania. Dynia piżmowa będzie słodsza, zwykła dynia szybciej się rozpadnie, a makaronowa w takim daniu wypada raczej dziwnie.

Ciecierzyca w curry super i nie tylko dla wegan

Ciecierzyca daje temu daniu sytość i dlatego nie traktuję jej jak ozdobnika wrzuconego pod zdrowe jedzenie. Wegańskie curry z dynią i ciecierzycą ma być normalnym obiadem, po którym nie szukasz po szafkach ciastek pół godziny później. Strączki dobrze wciągają smak sosu sojowego, zielonej pasty curry, imbiru, kurkumy i mleka kokosowego, więc każdy kęs ma sens.

Najczęściej używam ciecierzycy ze słoika, bo nie zawsze mam siłę myśleć o moczeniu jej dzień wcześniej. Ugotowana ciecierzyca też będzie świetna, szczególnie jeśli mrozisz ją w porcjach. Przy okazji ten przepis dobrze wpisuje się w weganizm bez kuchennego cierpiętnictwa. Nie ma tu kombinowania, zamienników o dziwnym składzie ani udawania mięsa. Są warzywa, strączki, przyprawy i garnek, który załatwia obiad.

Jeżeli interesuje Cię więcej prostych roślinnych obiadów, możesz zajrzeć też do wpisu o pełnowartościowym białku roślinnym. Przy curry z ciecierzycą od razu widać, że roślinne gotowanie nie musi kończyć się smutną sałatą i miną osoby, która została ukarana obiadem.

Jak doprawić tajskie curry z dynią?

Zielona pasta curry robi tu najwięcej zamieszania. Jedna łyżka daje wyraźny smak, ale nie powinna spalić podniebienia. Większa porcja jest dla osób, które lubią, gdy tajskie curry ma pazur. Sriracha albo sos chili dokładają ostrości, imbir daje świeży, rozgrzewający smak, a kmin rzymski i kolendra idą bardziej w stronę głębi niż samego ognia.

Mleko kokosowe łagodzi ostrość i zagęszcza sos. Nie wlewam całej puszki, bo wtedy warzywa giną pod kokosową kołdrą. Kilka łyżek wystarcza, żeby curry było kremowe, ale nadal warzywne. Na końcu obowiązkowo dodaję sok z limonki albo cytryny. Przy dyni i marchewce kwaśny akcent trzyma całość w ryzach.

Z czym podać curry z dynią, cukinią i kalafiorem?

Najczęściej podaję je z ryżem jaśminowym albo basmati. Makaron ryżowy pasuje wtedy, gdy mam ochotę na bardziej thai food niż polski obiad po pracy. Kasza też się sprawdzi, szczególnie jeśli robisz porcje na następny dzień. Curry jest gęste, dobrze się odgrzewa i nie zachowuje się w lunchboxie jak zupa, która postanowiła zwiedzić całą torbę.

Żółta cukinia wygląda w tym daniu szczególnie ładnie, ale zielona też będzie dobra. Kalafior dorzucam później, bo nie znoszę rozgotowanego kalafiora o zapachu szkolnej stołówki. Ma być miękki, ale nie bezbronny. Marchewka daje słodycz, dynia robi jesienną bazę, ciecierzyca syci, a sos łączy całość w obiad, do którego chce się wracać.

Jesienne curry z dynią i ciecierzycą jest dla mnie dowodem, że zdrowe jedzenie nie musi wyglądać jak kara za wakacyjne frytki. Może być ostre, kremowe, konkretne i odrobinę podróżnicze. Właśnie za to lubię jesień w kuchni. Za oknem może padać, liście mogą przyklejać się do butów, ale w garnku dzieje się coś znacznie przyjemniejszego.

Przy podobnym nastroju lubię też wegańskie curry z żółtej pasty, a gdy mam więcej dyni niż planu, ratuje mnie puree z dyni. Do bardziej codziennego obiadu pasuje jeszcze wegański makaron z wędzonym tofu, bo jesienią naprawdę nie mam ochoty udawać, że lekka przekąska wystarczy za obiad.

1 komentarz :

Prześlij komentarz