Temat pieniędzy wraca do mnie bardzo intensywnie. Musimy otwarcie rozmawiać o pieniądzach. O tym, że średnia krajowa mydli nam oczy, że jeszcze można przelać pieniądze na IKZE i oszczędzić na podatkach. I że czas zrobić porządek w naszych finansach. Jeśli zaczynasz od zera albo chcesz to w końcu poukładać, to konkretnie rozpisałam to we wpisie Jak oszczędzać pieniądze od pierwszej wypłaty… przeczytasz więcej we wpisie.
Oszczędzać lżej, ale mądrzej?
Nie przenosimy wymówek finansowych na przyszły rok
Oto, co robię. Małe, ale konkretne zmiany, które budują oszczędności. Nie chodzi o zaciskanie pasa, a tylko o to, by w końcu wiedzieć, gdzie naprawdę uciekają pieniądze. Jest to jedno z moich przemyśleń po lekturze książki "Psychologia Pieniędzy" — jej podejście mocno zmienia sposób patrzenia na wydawanie i decyzje finansowe, więcej o tym pisałam we wpisie Psychologia pieniędzy – ponadczasowe zasady… przeczytasz więcej we wpisie.
Kupuję, by wymienić, a nie dodać
Każda nowa rzecz w moim domu musi zastąpić coś, co już się zużyło lub jest bezużyteczne. Nie powiększam kolekcji i nie robię zapasów „bo może się przyda”. Potrzebuję ~ kupuję, nie potrzebuję ~ zostawiam w sklepie. Zaskakujące, jak wiele decyzji staje się łatwiejszych, gdy zaczynam myśleć w ten sposób. Coraz częściej patrzę na rzeczy jak na coś tymczasowego, a nie „na zawsze” — ten sposób myślenia rozwinęłam we wpisie Pożyczaj, nie kupuj… przeczytasz więcej we wpisie. Zwłaszcza że sporo rzeczy i tak kupuję z drugiej ręki, o czym pisałam też w tekście Second handy są najlepsze.
Rezygnuję z nowych subskrypcji
Nowa subskrypcja? Nie. Każda, której nie używam regularnie, ląduje na liście do anulowania. Te kilkadziesiąt złotych miesięcznie w skali roku to są konkretne, przeciekające przez palce pieniądze. Każdą zaoszczędzoną kwotę przekierowuję na konto oszczędnościowe – nawet jeśli to tylko 30 zł, liczy się regularność, nie wielkość kwoty.
Ograniczam kupowanie kawy na mieście
Jeśli kupujesz kawę codziennie, spróbuj ograniczyć się do dwóch razy w tygodniu. Sama często kupowałam kawę w drodze do pracy. Tu 9 zł, tam 14 zł... a w tygodniu wychodziło prawie 100 zł na przypadkowe zakupy. Teraz robię kawę w domu i zabieram ją w termosie. To mały rytuał, który naprawdę działa.
Nie kupuję nowych gadżetów kuchennych
To, co już mam w kuchni, wystarczy. Wiem, że mam kolekcję kubków i nie potrzebuję małej szpatułki tylko do pieczenia ciastek. W tym roku żadnych nowych gadżetów – zamiast tego porządkuję to, co już jest i używam wszystkiego częściej. Ten moment, w którym przestajesz dokładać i zaczynasz ogarniać to, co masz, dobrze opisałam we wpisie Sprzątaj dla siebie.
Nie robię zakupów „na wszelki wypadek”
Nieważne, czy coś jest na wyprzedaży, czy wydaje się tanie. Jeśli dzisiaj tego nie potrzebuję, po prostu tego nie kupuję. To prosty sposób na uniknięcie zbędnych wydatków i przeładowanych szaf. W praktyce często wychodzi, że połowę takich rzeczy spokojnie można odciąć — pisałam o tym szerzej we wpisie Czy wiesz, że możesz oszczędzić połowę pieniędzy.
Usuwam aplikacje do zamawiania jedzenia
Nie chcę być hipokrytką, więc przyznaję – zamierzam robić każdą rzecz z tej listy, ale tej jednej rzeczy nie usunę, bo osobiście nie mam z tym problemu. Jeśli możesz ograniczyć zamówienia jedzenia do trzech razy w miesiącu, to w porządku. Jednak jeśli wydajesz na dostawy fortunę, pozbądź się tego nawyku. Zamiast dostawy, odbierz zamówienie samodzielnie – oszczędzasz i ruszasz się z domu.
Nie kupuję elektroniki i duplikatów
Elektronikę kupuję tylko wtedy, gdy to naprawdę konieczne. Ile masz słuchawek, myszek czy kubków? Zrób inwentaryzację przed zakupami. Kupowanie kolejnych takich samych rzeczy to marnowanie pieniędzy i przestrzeni, które można przeznaczyć na coś, co faktycznie wnosi wartość.
Małe zmiany, które mają znaczenie
Wszystkie te kroki nie są niczym rewolucyjnym. Ale razem robią różnicę – pomagają uporządkować finanse, odzyskać kontrolę i trochę spokoju w głowie. Bo kiedy przestajesz kupować impulsywnie, zaczynasz widzieć, jak wiele naprawdę masz.
Jeden miesiąc, jedno wyzwanie – które chcę naprawdę pilnować. Ale zobaczymy, jak będzie. Może właśnie w tej szczerości tkwi cały sens zmian – nie w perfekcji, tylko w konsekwencji.
Małe zmiany najczęściej mają największe znaczenie.
OdpowiedzUsuńTrudne są niektóre punkty, ale warto próbować.
OdpowiedzUsuń