5 tanich kierunków plażowych w Grecji, które nie uszczuplą portfela

Grecja od lat sprzedaje ten sam zestaw marzeń: białe domy, niebieskie okiennice, plaże, które wyglądają jak render, i zachody słońca, przez które internet wciąż nie może się uspokoić. Potem przychodzi etap rezerwacji i nagle okazuje się, że ten cały "grecki sen" bywa dość drogi, zwłaszcza jeśli patrzysz w stronę Mykonos albo innych wysp, które dawno zamieniły luz na cennik.

Plaże na greckich wyspach Thassos i Lesbos

Całe szczęście obok tej głośnej Grecji istnieje też druga wersja. Mniej rozkrzyczana, mniej instagramowa, za to znacznie bardziej przystępna. Nadal masz piękne plaże, czystą wodę i taverny, w których jedzenie smakuje jak jedzenie, a nie jak element wakacyjnego pakietu premium. Różnica polega głównie na tym, że nie płacisz fortuny za sam fakt, że siedzisz nad morzem.

Wybrałam pięć kierunków, które są bardzo sensowne, jeśli chcesz zrobić greckie plażowanie bez finansowego obciążenia. Każdy z nich daje coś trochę innego, ale wszystkie łączy jedno: nie trzeba tam udawać, że budżet nie istnieje.

5 najtańszych kierunków plażowych w Grecji

1. Lefkada

Lefkada daje bardzo satysfakcjonujące poczucie, że udało Ci się przechytrzyć system. Zdjęcia z Porto Katsiki, Egremni czy Kathismy wyglądają dokładnie tak, jak wyglądają wszystkie greckie pocztówki, tylko na miejscu nie masz aż takiego wrażenia, że wszystko zostało ustawione pod turystę z grubszym portfelem.

Duży plus jest już na starcie: na Lefkadę dojeżdżasz mostem, więc odpada promowa logistyka, która w Grecji potrafi zjeść czas, pieniądze i resztki cierpliwości. Sama wyspa ma sporo noclegów w rozsądnych cenach, zwłaszcza jeśli nie upierasz się przy najbardziej oczywistych lokalizacjach. Jedzenie też da się ogarnąć bez poczucia, że każdy lunch to osobna inwestycja.

Lefkada jest świetna dla tych, którzy chcą dostać spektakularny widok bez spektakularnego rachunku. Woda robi tu dokładnie to, co powinna: wygląda absurdalnie dobrze i nie wymaga żadnego komentarza.

2. Kreta

Kreta jest wygodna, bo mieści kilka różnych wyjazdów naraz. Możesz zrobić z niej klasyczne plażowanie, możesz jeździć od zatoki do zatoki, możesz dorzucić historię, miasta i górskie drogi, a nadal nie będziesz mieć poczucia, że wszystko dzieje się według jednego wakacyjnego scenariusza.

Elafonisi, Balos i cała reszta znanych miejsc oczywiście przyciągają ludzi, ale Kreta jest na tyle duża, że da się bardzo szybko odbić od najbardziej obleganych punktów. Wtedy zaczyna się jej lepsza wersja: mniej tłumu, mniej nadęcia, więcej normalnego bycia nad morzem. Do tego dochodzi ogromny wybór noclegów, apartamentów i małych hoteli, więc budżet da się tu naprawdę sensownie ułożyć.

Zobacz też:
Kreta Południowa - co warto zobaczyć?
Kreta Wschodnia - grecki klimat, mniej turystów

Kreta także nie próbuje Ci wmówić jednej idealnej formy wypoczynku. To akurat działa na jej korzyść, bo możesz ją ustawić pod siebie, a nie pod reklamę. Wyruszyć w trasę rowerową, hikingową albo muzealną.

Jeśli chcesz podróżować tanio, zobacz mój kompletny przewodnik: jak tanio podróżować.

Południowa Kreta

3. Rodos

Rodos ma ten rodzaj energii, który dobrze trzyma równowagę. Z jednej strony masz plaże, z drugiej stare miasto, z trzeciej miejsca, które nadal pozwalają złapać oddech bez uczestniczenia w zbiorowym wakacyjnym widowisku.

Tsambika, Prasonisi czy zatoka Anthony’ego Quinna robią swoje, ale największy atut Rodos nie leży nawet w samych plażach. Chodzi bardziej o to, że wyspa daje sporo za rozsądne pieniądze. Da się znaleźć przystępne noclegi, dobrze zjeść i nie mieć poczucia, że wszystko wokół zostało wycenione wyłącznie pod sezonowy zachwyt.

Rodos nie jest może najbardziej niedocenianą wyspą w Grecji, ale nadal potrafi być sensownym wyborem dla kogoś, kto chce połączyć morze, trochę zwiedzania i budżet, który nie zacznie się mścić po powrocie.

4. Kos

Kos często przegrywa z bardziej medialnymi wyspami, co działa na jego korzyść. Nie ma wokół niego aż takiego hałasu, więc łatwiej potraktować go jak normalny kierunek na wakacje, a nie projekt do udowodnienia czegoś światu.

Plaże są tu różnorodne i łatwo dostępne. Lambi, Tigaki czy Paradise Beach nie wymagają wielkiej wyprawy ani skomplikowanego planu. To miejsce, w którym można po prostu być: rano morze, potem lunch, później kawa, a wieczorem spacer po mieście. Bez spiny, bez przymusu odhaczania atrakcji co trzy godziny.

Kos ma też tę przewagę, że noclegi w okolicach miasta Kos bywają naprawdę rozsądne, a sama wyspa jest na tyle kompaktowa, że nie wydajesz połowy energii na przemieszczanie się. Wszystko jest bliżej, niż się wydaje, co na urlopie ma większe znaczenie, niż ludzie lubią przyznawać.

Grecka laguna i plaża

5. Eubea

Eubea nie próbuje nikogo uwodzić i może właśnie dlatego wypada tak dobrze. Brak wielkiego hype’u oznacza niższe ceny, mniej turystycznego teatru i więcej przestrzeni dla tych, którzy naprawdę chcą odpocząć, a nie tylko odtworzyć wakacje z cudzych zdjęć.

To druga co do wielkości wyspa Grecji, ale nadal nie działa na zasadzie "wszyscy już tam byli". Plaże są zróżnicowane, miejscami szerokie i piaszczyste, miejscami bardziej surowe. Agia Anna, Chiliadou czy Limnionas pokazują, że nie trzeba być na najgłośniejszej wyspie, żeby dostać piękne wybrzeże.

Bliskość kontynentu też robi swoje. Sama logistyka jest prostsza, a to zwykle oznacza mniej wydatków i mniej kombinowania. Eubea jest dobrą opcją dla tych, którzy nie potrzebują wakacji opakowanych w marketing, tylko porządnego miejsca nad morzem.

Jak nie przepłacić za plażowanie w Grecji?

Najprostsza rada brzmi mało sexy, ale działa: nie jedź w samym środku sezonu, jeśli nie musisz. Wiosna i wczesna jesień wypadają w Grecji zaskakująco dobrze. Temperatury nadal są przyjemne, morze bywa wystarczająco ciepłe, a ceny nie zachowują się jeszcze jak po mocnym espresso.

Dużo daje też elastyczność. Wyjazd w środku tygodnia zamiast w weekend potrafi obniżyć koszty lotu i noclegu bardziej, niż większość ludzi zakłada. Podobnie działa wcześniejsza rezerwacja, zwłaszcza jeśli patrzysz na mniejsze obiekty, apartamenty i pensjonaty, a nie duże resorty, które często sprzedają przede wszystkim opowieść o luksusie.

Na miejscu warto zrobić rzecz banalną, ale skuteczną: odejść kawałek od najbardziej oczywistych punktów. Dotyczy to i noclegów, i jedzenia. Grecja potrafi być droga głównie tam, gdzie wszyscy zgodnie uznali, że ma być droga. Wystarczy czasem skręcić jedną ulicę dalej, żeby rachunek nagle wrócił do normalności.

Na koniec

Nie trzeba wybierać najbardziej znanej wersji Grecji, żeby dostać piękne morze, dobre plaże i ten charakterystyczny rodzaj światła, przez który wszystko wygląda chwilę lepiej. Lefkada, Kreta, Rodos, Kos i Eubea pokazują dość jasno, że budżetowy wyjazd nad greckie wybrzeże nie musi oznaczać kompromisu.

Różnica bardzo często nie leży w jakości miejsca, tylko w tym, jak głośno dane miejsce zostało sprzedane. A z tym, jak wiadomo, bywa różnie.

1 komentarz :

  1. Z Kretą trzeba trochę uważać bo już można trafić drożej Chania czy Heraklion są ceną bardzo europejskie ale Południowa wypada super i mniej ludzi. Na Kos jeszcze nie byłam ale jest na mojej liście do odwiedzenia❤️

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz