Czy trzeba być idealnym?

„Jesteś piękna” – jak często słyszysz te słowa, a w odpowiedzi zamiast radosnego uśmiechu rzucasz: „no chyba nie”? Albo zmieniasz temat, udając, że nic nie było? Przyznam, że przez lata miałam z tym problem. Kiedy ktoś powiedział coś miłego, natychmiast znajdowałam w głowie argumenty, które mogłyby zaprzeczyć. 

You are beautiful, no matter what they say. Words can't bring you down."

           ~ Christina Aguilera – "Beautiful"


Idealność to chyba największe współczesne złudzenie. Codziennie widzę perfekcyjne kadry na Instagramie – idealnie ułożone włosy, nieskazitelna cera, filiżanka kawy w idealnym świetle poranka. I wiesz co? To działa. Przez chwilę czujesz się mniej „na miejscu,” bo przecież Twoja kawa dziś rano rozlała się na blat, a włosy znów sterczą jakby żyły swoim życiem.


Ale czy rzeczywiście musimy być idealni?


Piękno to kwestia akceptacji

W liceum ktoś powiedział mi, że moja kropka (znamię) na policzku „psuje” zdjęcie. Byłam zdruzgotana. Myślałam: „Może naprawdę powinnam coś z nią zrobić?” Długo nie mogłam spojrzeć na siebie bez krytyki. Ale w końcu zapytałam siebie: „Dlaczego mam ukrywać coś, co jest częścią mnie?” Znamie nie znika, ale przestała być moim kompleksem, a stała się moją historią.


Może to brzmi banalnie, ale nauczenie się akceptacji to proces. Pamiętasz piosenkę „Beautiful” Christiny Aguilery? „You are beautiful, no matter what they say.” Tak, słowa są ważne, ale najważniejsze to pozwolić sobie w nie uwierzyć.


"Perfection is a disease of a nation. Pretty hurts." 

Idealność w mediach

To, co widzimy online, to często iluzja. Wiesz, ile razy spotkałam kogoś, kto na Instagramie wyglądał jak model z okładki, a na żywo po prostu… był człowiekiem? Nie mówię tego złośliwie – ja też wybieram zdjęcia, na których wyglądam korzystnie. Ale nie poprawiam kształtu nosa w Photoshopie, nie zmieniam linii szczęki. Wiem, że jeśli coś zmienię na zdjęciu, to w realnym świecie nadal będę wyglądać tak samo – i to jest OK.


Odpuszczenie sobie

Pamiętasz ruch #NoMakeUp zainicjowany przez Alicię Keys? Byłam pod wrażeniem. W komentarzach pod jej zdjęciami czytałam: „Dla niej to proste, bo jest piękna.” Ale przecież to nie o to chodzi. Chodzi o odwagę, żeby pokazać siebie – prawdziwą, bez filtrów i masek.


To nie znaczy, że musisz nagle zrezygnować z makijażu czy przestać się starać. Chodzi o to, by robić rzeczy dla siebie, a nie dla cudzych oczekiwań.


Złoty środek?

Jeśli ktoś pyta mnie dziś, czy uważam się za idealną, odpowiadam: nie, i dobrze mi z tym. Idealność jest nudna. Każdy ma coś, co czyni go wyjątkowym – bliznę, pieprzyk, nieidealne zęby. To te małe „niedoskonałości” sprawiają, że jesteśmy sobą.


Masz prawo być nieidealna. Masz prawo kochać siebie taką, jaka jesteś. A jeśli komuś to przeszkadza? Niech znajdzie inną inspirację – Ty rób swoje

 

2 komentarze:

  1. Mądry wpis. Ja też mam nieidealne zęby jak Lindsey Wixson. Teraz się tym nie przejmuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealność to pojęcie względne. Ważne, by podobać się sobie i być naturalną (naturalnym). Niestety, dzisiejsze kanony mody temu nie sprzyjają. Mam wrażenie, że dziewczyny robią się coraz bardziej podobne i nijakie. Tracą swoją osobowość ingerując w to, czym obdarzyła ich natura.

    OdpowiedzUsuń

Adbox